Kibice piłkarscy w Europie przywykli już do faktu, że czołowe 2 miejsca w tabeli hiszpańskiej Primera Division zajmują ekipy z Barcelony i Madrytu. Nowością jest jednak, że tym madryckim klubem jest nie Real, a lokalny rywal - Atletico. Ekipa ta znakomicie radzi sobie w tegorocznych rozgrywkach i po 9 kolejkach plasuje się na pozycji wicelidera ligi hiszpańskiej tracąc 3 punkty do FC Barcelony. Atletico spotkaniem z Valencią zakończy jednak 10 kolejkę zatem ma realne szanse aby zrównać się punktami z Blaugraną. Czy jest to możliwe? Moim zdaniem jak najbardziej. 8 wygranych, 1 remis i żadnej porażki - te liczby mówią same za siebie. Co prawda na drodze piłkarzy z Madrytu nie stanął jeszcze żaden z "wielkich" klubów ale mimo wszystko liczba punktów zgromadzonych przez Atletico robi wrażenie. Czy Valencia jest jednym z tych "wielkich"? Na chwile obecną na pewno nie. Sama nazwa może budzić respekt z uwagi na wcześniejsze sukcesy, dziś jednak Valencia to ligowy przeciętniak. 3 wygrane, 2 remisy i aż 4 przegrane a w konsekwencji dopiero 12. lokata. To potwierdza jak słaba jest w tym sezonie ta drużyna. Jeśli chodzi o dzisiejszy pojedynek pomiędzy Valencią a Atletico Madryt, bukmacherzy nieznacznie faworyzują gospodarzy. Nie twierdzę, że Atletico wywiezie z Estadio Mestalla komplet punktów, ale mimo wszystko tak wysoki kurs na wicelidera Primera Division z serią 8 wygranych z rzędu jest atrakcyjny. Skorzystam jednak z zabezpieczenia w postaci dodatniego handicapu +0.5, zatem do wygrania zakładu wystarczy również remis. Piłkarze Atletico doskonale wiedzą o co toczy się gra i zrobią wszystko aby seria meczów bez straty punktów trwała jak najdłużej. Valencia w obecnej formie i obecnym składzie nie wydaje się być rywalem groźniejszym od Betisu który Atletico pokonało na wyjeździe 4:2 (Valencia również w Sevilli uległa rywalom 0:1). Nie twierdzę, że mecz będzie spacerkiem dla przyjezdnych z Madrytu, ale obecna forma i motywacja przemawiają właśnie za nimi i to im powierzę dziś moje pieniądze.
Po wielu tygodniach odpoczynku od wielkiej piłki, europejskie rozgrywki zaczynają nabierać rozpędu. Po emocjach w 1 kolejce Champions League pora na inauguracyjne spotkania w Lidze Europy. Meczem który postanowiłem wziąć "na tapetę" będzie pojedynek Young Boys Berno z angielskim Liverpoolem. Kurs oferowany na DNB na gospodarzy jest moim zdaniem bardzo zadowalający. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że do Berna przyjeżdza wielka marka i to ona powinna być faworytem. Nic podobnego. Angielski klub od kilku lat przeżywa kryzys a udział w Lidze Europejskiej nie jest z pewnością szczytem ich marzeń. Już podczas wcześniejszej edycji pojawiały się głosy, że klub nie traktuje tych rozgrywek poważnie. Liverpoolczycy z pewnością woleliby rozgrywać mecze dzień, dwa dni wcześniej w ramach Ligi Mistrzów. Poprzedni sezon dał im jednak przepustkę jedynie do rozgrywek europejskich na niższym szczeblu. Dlaczego zdecydowałem się postawić na gospodarzy? Po pierwsze - osłabienia Liverpoolu. Nie zagra m.in Gerrard i Suarez. To pokazuje, że prawdziwe są moje słowa o podejściu anglików do Europa League. W dodatku w najbliższym meczu Premiership zmierzą się oni z Manchesterem United. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać jak istotny jest ten mecz. Z pewnością ważniejszy od dzisiejszego starcia z Young Boys. Obecna forma piłkarzy Liverpoolu pozostawia również sporo do życzenia. W 4 kolejkach ligi nie zdołali odnieść zwycięstwa remisując m.in z Sunderlandem 1:1 i przegrywając z West Brom aż 0:3. Jeśli chodzi o gospodarzy, liga szwajcarska jest dość wyrównaną ligą. Young Boys radzą sobie w niej całkiem przyzwoicie - ostatnia wygrana z Luzern na wyjeździe z pewnością wlewa sporo nadziei w kibiców z Berna. Obie ligi są na starcie sezonu zatem zbyt dużo z wyników wywnioskować nie można, jednak osłabienia Liverpoolu, słaba forma, perspektywa ważnego meczu w najbliższej kolejce i w końcu mecz na wyjeździe pozwala mi wierzyć, że Szwajcarzy podejmą walkę i nie przegrają tego spotkania.
Najciekawsze spotkanie 1 kolejki Ligi Europy. Anży Machaczkała, myślę, że jest jeszcze sporo osób którym na nazwa nic nie mówi. Rosyjski klub dopiero puka do bram wielkiej europejskiej piłki, jednak zapowiada się na to, że nie będzie musiał długo czekać aż ta brama zostanie otwarta. Samuel Eto'o, Lassana Diarra czy Yuri Żyrkow to tylko kilka nazwisk z naszpikowanej znakomitymi zawodnikami kadry klubu. Zdecydowałem się postawić na zwycięstwo gości, mimo, że kurs nie wskazuje na to, aby była to bułka z masłem. Ostatnie wyniki Rosjan są wręcz fenomenalne. Jak burza przeszli oni eliminacje do Ligi Europy pokonując Honved (5:0 w dwumeczu), Vitesse (4:0) oraz AZ Alkmaar (6:0). Szczególnie ta ostatnia runda robi wrażenie. Brak straty gola i aż 15 strzelonych pokazuje siłę tej drużyny. W silnej lidze rosyjskiej nie jest inaczej - 5 wygranych, 2 remisy i tylko 1 porażka. Daje to ekipie Anży 3 miejsce w ligowej stawce z zaledwie 2 punktową stratą do lidera. Jak potwierdzają serwisy piłkarskie, w rosyjskim klubie wiążą spore nadzieje, że Ligą Europy. Jest więc wielka motywacja aby zajść jak najdalej. Po drugiej stronie barykady stanie dziś włoskie Udinese. Klub który jeszcze niedawno walczył o najwyższe cele, dziś jest w wyraźnym dołku. Po 3 kolejkach Serie A Udinese znajduje się prawie na dnie. 1 remis i 2 przegrane dają im dopiero 17 pozycję w tabeli. Podobnie jak w angielskich klubach, także i we włoskich zauważyłem pewną prawidłowość. Klubom tym zdarza się lekceważyć rozgrywki Ligi Europejskiej. Na pewno priorytetem dla Udinese będzie podniesienie się z kolan w rodzimej Serie A. Podsumowując - naszpikowany gwiazdami, rozpędzony pociąg o nazwie Anży Machaczkała zmierzy się, z będącym z dołku Udinese. Kurs 2.43 na wygraną gości wydaje się być znakomitą opcją. Liczę na łatwą wygraną przyjezdnych z Rosji.
Ostatnim meczem Ligi Europy który biorę pod lupę jest spotkanie tureckiego Fenerbahce z Marsylią. W tym meczu postanowiłem powierzyć pieniądze gościom z Francji. Jest to dopiero pierwsza kolejka rozgrywek zatem jest sporo niewiadomych. Kurs 2.00 na DNB wydaje się być całkiem atrakcyjny. Marsylia jest zdecydowanie na fali. Po 5 kolejkach Ligue 1 pozostaje niepokonana - we wszystkich meczach zgarnęła komplet punktów. Jeśli do wyników dodać także potyczki towarzyskie czy eliminacje do Ligi Europejskiej, ostatnią porażkę francuzi zanotowali 13 lipca czyli dokładnie 2 miesiące i tydzień temu! Aby zakład był przegrany dziś musieliby przegrać po raz kolejny. Zwycięstwa ligowe z Nancy czy Montpellier (oba na wyjeździe) potwierdzają wysoką formę tej ekipy. Fenerbahce nie jest wielką marką europejskiej piłki a z pewnością nie taką jak ich dzisiejsi rywale. Jak spisują się Turcy na krajowym podwórku? Liga turecka również dopiero wystartowała - po 4 kolejkach Fenerbahce ma na swoim koncie tylko 2 wygrane i 2 remisy. Mówię "tylko" ponieważ wszyscy wiemy jak mało wyrównana jest ta liga. Oprócz kilku ze Stambułu reszcie drużyn pozostaje walczyć o środek tabeli. A na drodze Fenerbahce w dotychczasowych meczach nie stanął ani Besiktas, ani Galatasaray. Rywalami byli Sivasspor (remis 0:0) oraz Elazigspor (1:1). Jak mówiłem wcześniej, jest to pierwsza kolejka i ciężko dokonać głębokiej analizy, jednak wyniki ligowe wyraźnie pokazują kto na ten moment jest drużyną lepszą. Na wysoki kurs na gości z pewnością wpływa fakt, że gospodarzami są Turcy. Wszyscy dobrze wiemy, jaka atmosfera panuje na takich meczach. Własny stadion to zawsze istotny handicap, jednak to piłkarze rozstrzygają o podziale punktów a nie kibice, a na tę chwilę lepsi są zawodnicy Marsylii. Liczę na wygraną przyjezdnych jednocześnie podpierając się opcją zwrotu w razie remisu.
Po znakomitych emocjach w pierwszym dniu inauguracyjnej kolejki Champions League 2012/2013 już dziś kolejne spotkania. Jednym z nich będzie konfrontacja mistrza Ukrainy, Szachtara Donieck z mistrzem Danii - Nordsjaelland. Wiele osób pewnie zastanawia się co w fazie grupowej robi drużyna której nazwę nawet ciężko wymówić. Po emocjonującej końcówce zeszłorocznych rozgrywek ligowych w kraju Hamleta piłkarze Nordsjaelland wydarli mistrzostwo FC Copenhagen zostając reprezentantem swojego kraju w elitarnych rozgrywkach. Tak było rok temu. Jak teraz przedstawia się siła ligomistrzowych świeżaków i ich rywali? Zacznijmy od gości. 9 rozegranych meczów ligowych i bilans 4-3-2 nie powala, tym bardziej jeśli chodzi o uczestnika Champions League. Duńczycy wygrali z kim wygrać musieli (czyli ligowymi przeciętniakami) przegrywając jednak mecz z Kopenhagą oraz remisując z Brondby czyli z drużynami z którymi pewnie przyjdzie w tym sezonie walczyć na krajowym podwórku. Duńczycy nie poczynili znaczących wzmocnień przed swoim debium w lidze mistrzów. Co słychać u rywali z Donbas Areny? Sezon ligowy na Ukrainie trwa w najlepsze, rozegrano dotąd podobnie jak w lidze duńskiej 9 kolejek. Tutaj piłkarze z Doniecka prezentują się dużo okazalej od swoich rywali bowiem wciąż zachowują status niepokonanych! 9 kolejek, 9 wygranych, komplet punktów. Również bilans bramkowy robi wrażenie - 32 zdobyte i tylko 4 stracone. Nie będzie wielkim odkryciem jeśli powiem, że liga ukraińska jest znacznie silniejsza od duńskiej. Widzimy więc wyraźnie w jakich formach są oba zespoły. Nordsjaelland gra przeciętnie, natomiast Szachtar przejeżdza po kolejnych rywalach jak walec. Czy Ukraińcy są w stanie wygrać środowy mecz różnicą dwóch bramek? Jestem przekonany, że są. Mimo awansu do rozgrywek CL duński klub wciąż jest europejskim średniakiem, Szachtar natomiast powoli puka do bram ścisłej europejskiej czołówki. Po poprzednich sezonach apetyt w ekipie Szachtara zdecydowanie wzrósł, chcąc zameldować się w fazie pucharowej Ukraińcy nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów z moim zdaniem najsłabszą ekipą. Moim zdaniem nie będziemy w tym meczu świadkami niespodzianki, 3 pewne punkty zgarnie Szachtar a Nordsjaelland zapłaci frycowe zbierając niezwykle cenne doświadczenie. Liczę, że piłkarze z Doniecka sprawią radość 52 tysiącom fanów którzy tego wieczoru będą dopingować swoich ulubieńców i wysoko pokonają rywali na inauguracje Champions League.
Kibice i piłkarze Manchesteru United nie mogą narzekać na losowanie grup tegorocznej Ligi Mistrzów. Wygląda na to, że jakaś siła czuwa nad The Reds i po poprzednim sezonie tym razem nie pozwoli tak łatwo odpaść z walki o finał. Z drugiej strony czy skład Braga, Cluj, Galatasaray jest dużo słabszy od zeszłorocznych rywali - Benfiki, Basel i Otelulu Galati? Niekoniecznie. Jedno jest pewne - nikt po czerwonej stronie Manchesteru nie dopuszcza do siebie możliwości powtórki z zeszłego sezonu w którym to United zakończyli rozgrywki na fazie grupowej. Co złożyło się na wynik który nie dał Anglikom awansu? Moim zdaniem i sądząc po różnych wypowiedziach nie tylko moim, piłkarze United zlekceważyli swoich rywali uznając, że nic nie przeszkodzi im w awansie z pierwszego miejsca. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, The Reds już w dwóch pierwszy meczach zgubili punkty remisując z Benfiką i Bazyleą ostatecznie przegrywając "mecz o wszystko" również z Bazyleą w ostatniej kolejce fazy grupowej. Tak było rok temu, ale mimo wszystko ma to duże znaczenie i dziś. Teraz z pewnością piłkarze Manchesteru United nie popełnią błędów sprzed roku i do każdego spotkania wyjdą maksymalnie skoncentrowani. Na pewno nie będzie mowy o lekceważeniu rywali. A jeśli wszyscy zawodnicy zagrają tak jak potrafią najlepiej to jestem przekonany, że mogą wygrać grupę nawet z kompletem punktów. Pierwszą przeszkodą ku temu będzie turecki Galatasaray. Klub ze Stambułu po 4 ligowych kolejkach ma na koncie 12 punktów co raczej nie jest wielką niespodzianką w mało wyrównanej lidze tureckiej. 14 bramek w 4 meczach daje średnią 3.5 bramki na mecz. Sporo. Na pewno nie można pórównywać defensywy United z np Antalyasporem, ale gołym okiem widać jakim potencjałem w ofensywie dysponuje "Galata". Jeśli chodzi o Premiership i Manchester - 4 rozegrane kolejki, 10 strzelonych bramek i 5 stracowych. Idąc dalej tym tropem i przytaczając kolejne cyfry - 3 z 4 spotkań United kończyło się solidnym overem. W meczach Galatasaray wszystkie 4 mecze zakończyły się większą niż 2.5 liczbą bramek. Moim zdaniem linia jaką bukmacherzy wystawili na dzisiejszy mecz jest zaniżona i mimo, że kurs na over wynosi tylko 1.50 to jest to naprawdę ciekawy typ. Defensywa podopiecznych Alexa Fergusona nie należy do najlepszych w lidze natomiast siła ataku jest wielkim postrachem wszystkich klubów. Nie przedłużając - biorąc pod uwagę potencjał ofensyw obu klubów oraz to ile bramek pada w ich meczach, niekoniecznie ze słabymi rywalami nie pozostaje mi nic innego jak postawić na over w tym meczu. Nie wyobrażam sobie innego wyniku niż minimum 3 trafienia do siatki. Tak jak wspomniałem wcześniej, United zrobią wszystko aby nie powtórzyła się sytuacja sprzed roku, będą chcieli od razu wygodnie zasiąść na fotelu lidera grupy H. Liczę na dobre widowisko i sporą liczbę bramek!
Meczem w którym w oko wpadł mi ciekawy typ jest spotkanie 8 kolejki polskiej I ligi. Zawisza Bydgoszcz na własnym stadionie podejmie Dolcan Ząbki. Na ten mecz zdecydowałem się wybrać handicap -1 na gospodarzy. Oznacza to, że do wygrania zakładu potrzebne będzie minimum 2 bramkowe zwycięstwo Bydgoszczan. Co ważne, 1 bramkowa wygrana da zwrot. Myślę, że typ ma bardzo duże szanse powodzenia. Piłkarze Zawiszy z wielkim impetem rozpoczęli sezon na zapleczu ekstraklasy - na 7 spotkań wygrali 6 i 1 zremisowali. To wciąż daje im status niepokonanych. Imponujący jest takżę bilans bramek - 19 zdobytych i tylko 1 stracona. Po drugiej stronie barykady stanie dziś 9 ekipa I ligi, Dolcan Ząbki. Ligowy średniak z miasteczka pod Warszawą póki co ma na koncie 2 wygrane, 3 remisy i 2 porażki. Moim zdaniem po dzisiejszym meczu będą zmuszeni dopisać sobie kolejną przegraną. Zawisza przejeżdza się po rywalach jak walec i póki co pewnie zmierza do ekstraklasy. Ostatnie wygrane robią wrażenie - 5:0 ze Stomilem Olsztyn, 2:0 z GKSem Katowice czy 4:0 z Okocimskim Brzesko. Co prawda pozycje w tabeli tych drużyn nie oddają w pełni ich ligowego potencjału to mimo wszystko uważam, że takie marki jak Stomil czy GKS są w tym roku silniejsze od drużyny z Ząbek. Tym bardziej jeśli spojrzymy na ostatnie wyniki Dolcanu - przegrana 1:4 z Kolejarzem czy 1:2 z Łęczną. Było także zwycięstwo z Cracovią, jednak po tej drużynie pozostała już tylko nazwa, nie jest to klub który przez lata walczył o mistrzostwo Polski. Jeśli spojrzymy na statystyki - 6 na 7 ostatnich spotkań Zawiszy skończyło się minimum 1 bramowym zwycięstwem Bydgoszczan. Oznacza to, że tylko w 1 przypadku zakład który dziś proponuje byłby przegrany. Nie spodziewam się niespodzianki w tym meczu, Zawisza gra na własnym stadionie, przy licznej publiczności spragnionej piłki na najwyższym poziomie. Różnica klas powinna zdecydować o zwycięstwie gospodarzy, liczę, że będzie ono okazałe.
Po długiej przerwie wraca Liga Mistrzów. Już w pierwszej kolejce czekają nas spore emocje. Jednym z ciekawszych spotkań będzie pojedynek w grupie D pomiędzy Realem Madryt a Manchesterem City. Grupa w której oprócz Realu i City znajduje się także Borussia Dortmund i Ajax Amsterdam przez wielu uważana jest za "grupę śmierci". W związku z tym każdy punkt dla każdej z drużyn będzie niezwykle istotny. Wtorkowy mecz na Santiago Bernabeu będzie niezwykle istotny przede wszystkim dla gospodarzy. Po dramatycznym początku ligi Królewscy zajmują odległą, 12 pozycję w tabeli Primera Division. Strata do prowadzącej Barcelony po 4 kolejkach wynosi już 8 punktów. Powoli słychać głosy, że dni Mourinho w Madrycie są policzone. Strata punktów we wtorkowym spotkaniu mogłaby ostatecznie pogrążyć trenera Realu. Jeśli chodzi o ligowy początek City, to również nie wyglądał on tak jak życzyliby sobie tego kibice z Etihad Stadium, co prawda po 4 kolejkach The Citizens są niepokonani, jednak bilans 2-2-0 wielkiego wrażenia nie robi. Obie drużyny weszły w nowy sezon na niepełnych obrotach i obie będą miały coś do udowodnienia we wtorkowym spotkaniu. Dlaczego moim zdaniem górą będą Królewscy? Po pierwsze - 3 punktów pilnie potrzebuje Jose Mourinho któremu pali się grunt pod nogami. Zawodnicy są za swoim trenerem i z pewnością zrobią wszystko aby uratować mu skórę. W przerwie między rozgrywkami do City doszło sporo nowych twarzy, można powiedzieć, że drużyna jest jako tako w przebudowie. Zawodnikom zajmie jeszcze troche czasu zanim ich gra dojdzie do perfekcji. Zupełnie inaczej wygląda sprawa w Madrycie - mimo informacji o "smutku" Christiano Ronaldo nadających się bardziej do niszowych pisemek niż do poważnych analiz, piłkarze Realu wciąż są tą samą drużyną która w zeszłym sezonie wygrała ligę i odzyskała upragnione mistrzostwo. Manchester City jako nowicjusz w lidze mistrzów już w poprzedniej edycji zapłacił frycowe nie dochodząc zbyt daleko, ale ja wciąż nie widzę tej drużyny osiągającej znaczący sukces w Champions League. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że piłkarze Realu są w głębokim kryzysie. Moim zdaniem kryzys takiej potęgi jak Real Madryt nie może trwać długo. Królewscy wciąż są głównym faworytem do wygrania grupy, mimo tych kilku wpadek na starcie ligi hiszpańskiej. Stawiam na skromne zwycięstwo Ronaldo i spółki we wtorkowym pojedynku.
Pierwszy raz od czasu dość słabego występu Polski na Euro 2012 przyjdzie nam obejrzeć mecz naszej reprezentacji. Z nowym trenerem i nowymi nadziejami nasza kadra zaczyna okres przegotować do eliminacji Mistrzostw Świata. Orły, już nie Smudy a Waldemara Fornalika rozegrają jeden sparing przed początkiem jesiennych eliminacji. Dzisiejszym przeciwnikiem będzie reprezentacja Estonii. Przeciwnik nie z najwyższej półki ale również nie totalny kopciuszek. Reprezentacja ta sklasyfikowana jest wyżej od naszej w rankingu FIFA. Patrząc na kursy wystawione przez bukmacherów widać wyraźnie, że ich zdaniem nie jesteśmy zdecydowanym faworytem tej potyczki. Ja jednak wierzę w 3 punkty naszej reprezentacji. Mimo, że oprócz zmiany trenera do większych zmian nie doszło, to jednak wszyscy mają świadomość, że jest to "nowe otwarcie" dla naszej kadry. Należałoby się zaprezentować jak najlepiej aby w chociaż w lekkim stopniu zmazać plamę z finałów Mistrzostw Europy. Chcieć nie zawsze znaczy móc, czy Estończycy mogą stanąć nam na drodze? Moim zdaniem nie. Przyjrzyjmy się statystykom. Od początku maja więc w okresie ostatnich 3 miesięcy obie drużyny rozegrały po 3 sparingi. Statystyki są dość wymowne. Estończycy 3 razy musieli uznać wyższość rywali (Francji, Ukrainy i Chorwacji) tracąc 11 bramek a strzelając 1. Przeciwnicy silni, ale Polska nie należy do kopciuszków i również była w stawce finalistów Euro (co prawda "z urzędu" ale zawsze). Polacy w testmeczach odnieśli natomiast 3 zwycięstwa, z Andorą 4:0, ze Słowacją 1:0 i z Łotwą 1:0. Również historia spotkań obu reprezentacji jest korzystniejsza dla biało-czerwonych. Od 2002 spotkaliśmy się z estończykami 5 razy i 5 razy wygraliśmy strzelając 12 bramek a tracąc 3. Nie wydaje mi się aby dziś było inaczej. Polska reprezentacja nie jest potęgą, ale trzeba przyznać, że jej poziom stale rośnie. W końcu doczekaliśmy się prawdziwych gwiazd takich jak Lewandowski czy Szczęsny. Skoro przed 5 laty potrafiliśmy wygrać 4:0, dlaczego dziś mielibyśmy pewnie nie wygrać? Skład Polaków wydaje się zdecydowanie silniejszy od składu Estończyków zatem wierzę w łatwe zwycięstwo biało-czerwonych. Na koniec ciekawostka jaką można było wyczytać w prasie. Kibice w Estonii nie przywiązują wielkiej wagi do meczów towarzyskich. Taki rodzaj spotkań nie zawsze przyciąga komplety na trybuny, jednak w Estonii brak zainteresowania jest nad wyraz widoczny. Nie spodziewajmy się więc dopingu dla gospodarzy który mógłby pomóc w wygraniu meczu. Każdy inny wynik niż zwycięstwo naszych przyjmę jako niespodziankę. Naprzód Polsko!
Rozpoczynamy eliminacje do Champions League. Jednym z dzisiejszych meczów w ramach tych rozgrywek będzie spotkanie Bate Borysów z Vardarem Skopje. Bate to uznana marka której praktycznie nigdy nie brakuje w europejskich rozgrywkach. Stąd nie powinien dziwić niski kurs na zwycięstwo tej ekipy, tym bardziej, że grają na własnym stadionie. I tyle ile do tej pory napisałem wie zapewne osoba która postawi dziś na gospodarzy po kursie 1.24. Jeśli jednak zagłębimy się w temat, nie wygląda to już tak kolorowo - przynajmniej dla tych osób. Nazwy i wyniki sprzed kilku sezonów nie grają. Wynik dzisiejszego meczu ustali aktualna forma obu zespołów. Ale po kolei. Bate Borysów - białoruski gigant który od 6 lat nie schodzi z pierwszego miejsca ligowego podium. W poprzednim sezonie również wygrali ligę z 5 punktową przewagą nad drugim zespołem. Nie da się ukryć, że białoruska liga nie należy do najsilniejszych. Nie podważam oczywiście w żadnym wypadku pracy jaką do roku wykonują piłkarze z Borysowa. Rozgrywki nowego sezonu białoruskiej ligi już trwają, liderem po 17 rozegranych meczach jest oczywiście Bate Borysów z 3 punktową przewagą nad viceliderem. Przyjrzyjmy się teraz drugiej stronie, Vardarowi. Aktualny mistrz Macedonii który wygrał ligę z 9 punktową przewagą nad drugim, lokalnym rywalem, Metalugiem. Nowy sezon w lidze macedońskiej jeszcze się nie rozpoczął, oficjalnych sparingów ten klub nie rozegrał choć z pewnością jakoś przygotowywał się do bądź co bądź ważnych dla nich eliminacji. Myślę, że w tym miejscu można zakończyć wstęp i przejść do konkretów. Dlaczego zdecydowałem się zagrać handicap na gości ze Skopji? Są dwa powody. Zacznę od tego mniej istotnego który jednak jest bardzo mocno związany z drugim. 2 porażki, 2 remisy, 1 wygrana - to liczby które przedstawiają ostatnie 5 meczów ligowych Bate Borysów. Po serii 11 wygranych z rzędu przyszedł czas na zimny prysznic. Co jest powodem tak słabej dyspozycji białorusinów? Zbliżające się Igrzyska Olimpijskie. Aż 5 zawodników Bate pojechało do Londynu w którym to reprezentacja Białorusi powalczy o medale olimpijskie. Bate straciło kilka ważnych elementów swojej układanki przez co gra nie wygląda tak jakby tego chcieli. Przegrana u siebie z Dynamo Brest, przedostatnią drużyną ligi mówi chyba wszystko. Coś jest nie tak z tą drużyną. Nie odważę się postawić na wygraną przyjezdnych, ale handicap +2 wygląda bardzo rozsądnie. Gospodarze musieliby wygrać róznicą aż 3 bramek żeby zakład był przegrany. Nie widzę w tym meczu pogromu, nie w tak ważnym spotkaniu. Piłkarze Vardaru z pewnością wiedzą o brakach w ekipie Bate i będą chcieli je wykorzystać.







