Apoel Nikozja pogromca między innymi Wisły Kraków znalazł się w gronie ośmiu najlepszych drużyn Ligi Mistrzów sezonu 2011/2012/ Moim zdaniem jest to niespodzianka sporego kalibru, jednak piłkarze z Cypru udowodnili, że potrafią grać z wymagającymi przeciwnikami. Być może i nie warto wracać pamięcią do ich grupowych zmagań, jednak należy napisać kilka zdań o dwumeczu z Lyonem. W każdym ze spotkań byli skazywani na porażkę. Przegrana w pierwszym wyjazdowym meczu 1-0 praktycznie przekreśliła ich szansę na dalszy awans. Grając drugie spotkanie u siebie udowodnili, że potrafią prowadzić grę przez większość spotkania. Szybko zdobyta bramka przez Manduca spowodowała, że nadzieje odżyły. Po regulaminowym czasie gry nie padło rozstrzygnięcie kto awansuje dalej, dogrywko również nie rozjaśniła tej sytuacji, niezbędne były rzuty karne, w których lepszą skutecznością wykazali się gospodarze ówczesnego meczu. Trafili w ósemce najlepszych drużyn na bardzo wymagającego rywala. Królewscy po kilku latach niemożliwości zdobycia pucharu z pewnością w obecnym sezonie chcieliby odnieść ten sukces. Drużyna gości jest niepokonana od kilkunastu spotkań. W ostatnich trzech meczach zremisowali dwukrotnie 1-1 odpowiednio z Malagą i Villareal. Do Nikozji wybierają się jednak w lepszych nastrojach, gdyż wygrali w ostatniej kolejce z Realem Sociedad 5-1. Apoel będzie dziś osłabiony brakiem Gustavo Manduki, Real Madryt natomiast będzie musiał sobie radzić bez: Angela Di Marii, Lassany Diarry, Jose Callejona i Ricardo Carvalho oraz Xabiego Alonso. Jose Mourinho ma jednak na tyle wyrównany skład, iż z pewnością spokojnie zastąpi tych zawodników. Jestem zdania przed tym meczem, że mistrz Cypru tak łatwo się nie podda, zapowiada walka. Sam Jose Mourinho wypowiada się o nich z szacunkiem, pomimo tego, że mają nikłe szanse. Faktem, który również zaskakuje to kursy, które lecą bardzo szybko w dół na under. Uważam, że może być coś na rzeczy, i dziś nie zobaczymy dużej ilości bramek-powodzenia

