Hitem trzecie kolejki wtorkowych zmagań Ligi Mistrzów będzie starcie w Londynie na Emirates gdzie miejscowa ekipa „Kanonierów” będzie podejmować rozpędzony Bayern. Arsenal katastrofalnie rozpoczął fazę grupową Ligi Mistrzów, na ich koncie po dwóch kolejkach dorobek wynosi zero punktów – zanotowali trzeba przyznać dwie sensacyjne porażki najpierw z Dynamo 2:1, a następnie u siebie z mistrzem Grecji 2:3. Trzeba też przyznać że w obu przypadkach poniekąd zasłużyli na takie wyniki, bo jeśli gra się w taki sposób w defensywie w Lidze Mistrzów to musisz za to zostać ukarany. Dramatycznie momentami wyglądało to co oni wyprawiali w tej formacji, a dziś nie ukrywajmy półka dla defensorów wędruje nawet dwa poziomy wyżej ale o tym za chwilę. Zresztą te problemy Kanonierów w defensywie to nie jest jakaś nowość to od kilku lata ich najsłabsza formacja i chyba recepty na dłuższą metę na to nie mogą znaleźć. Dziś jednak to atak będzie kluczowy bo po pierwsze po dwóch porażkach kolejna nie wchodzi w rachubę a wiadomo by wygrać trzeba atakować. Idealnym scenariuszem będzie szybka bramka dla gości a wówczas na 100% mamy otwarty mecz. Na szczęście jakości w ofensywie ostatnio Arsenalowi nie brakuje ale i tak potrafią marnować wyborne okazję. Bayern w Bundeslidze gra sobie sam, komplet zwycięstw, zdemolowanie Borussi Drotmund 5:1 idealnie obrazuje aktualną formę mistrz Niemiec. Skład już znamy jest Lewandowski, Muller, Costa – trójka będąca w wyborne formie szczególnie nasz reprezentanta strzela ostatnio na zawołanie. Ten mecz może być dla tej formacji łatwiejsze z powodu tego że Arsenal nie zamknie się w polu karnym tak jak ostatnio Werder czy inne ekipy bo po pierwsze jak wspomniałem gospodarze potrzebują zwycięstwa a po drugie nie mają odpowiedniej jakości na tyłach by tak zagrać. Bawarczycy mogą zagrać swoją piłkę lub czekać na kontry tak czy siak w takiej formie nie wierze w to by interesował ich tu remis i zachowawcza gra

