We wtorkowy wieczór rozpocznie się święta wojna na arenie międzynarodowej, w której udział wezmą 4 zespoły i tylko 2 zagrają 3 mecze w walce o najważniejsze trofeum klubowe na starym kontynencie. Moim wyborem jest mecz, który zostanie rozegrany na Allianz Arena w Monachium, gdzie miejscowy Bayern podejmie gości z Barcelony. Jak już ktoś powiedział " który zespół awansuje do finału, na pewno zwycięży w finale". Będziemy mogli zatem się przekonać czy to prawda. Ja na faworyta meczu wybrałem gospodarzy, którzy na swoim stadionie w obecnym sezonie ulegli rywalom jedynie 2 razy! Jest to na pewno rzecz imponująca. Dodatkowo zapewne rady zostaną przekazane Juppowi Heynckesowi od Peppa Guardioli, byłego szkoleniowca Barcy, który jak wiemy od przyszłego sezonu obejmie stery u rekordowego mistrza Niemiec. Bayern wyeliminował w 1/4 finału Juventus Turyn wygrywając oba spotkania, kolejno 0-2 i 2-0. 0 bramek w tył i 4 w przód mogą robić wrażenie. Barca spisała się nieco gorzej remisując najpierw w Paryżu z PSG 2-2, a następnie u siebie 1-1. Wydaje się, że "moda" na Barcę zaczyna powoli przemijać i przy tak skutecznej grze Bayernu będziemy świadkiem "Bayernomani". Bawarczycy zwyciężyli w ostatnim meczu ligowym aż 6-1, natomiast popularna Barca ledwo 1-0. Wydaje się więc, że Barca może być świeżym kąskiem dla rozpędzone lokomotywy z Monachium.

