Już w najbliższą sobotę o godzinie 20:45 czekają nas prawdziwe emocje związane z rywalizacją Bayernu i londyńskiej Chelsea w finale tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Obie drużyny zawiodły w swoich krajowych rozgrywkach. Bayern drugi raz z rzędu przegrał rywalizację o mistrzostwo z Borussią, a Chelsea zajęła marne 6 miejsce, które nie dało im nawet gwarancji gry w europejskich pucharach (zapewnili sobie udział w LE dzięki wygranym rozgrywką FA Cup). Taki kurs na Chelsea w tym spotkaniu to prawdziwy prezent. Rozumiem, że Bayern gra u siebie i przez to może być faworyzowany, ale takie kursy to moim zdaniem przesada. Szanse oceniam w proporcjach 50/50. Bawarczycy dysponują ogromną siłą w ofensywie, lecz jeśli The Blues uporali się z Barceloną, to dlaczego mieliby tego nie zrobić z Monachijczykami? Jak wiadomo angielski futbol cechuje się głównie fizyczną grą i chyba to będzie głównym atutem Londyńczyków. Borussia w finałowym meczu Pucharu Niemiec rozgromiła finalistów LM z Monachium aż 5:2. Pokazuje to, że nie wolno stawiać doświadczonej na europejskiej arenie Chelsea na straconej pozycji. Zwycięstwo to dla The Blues jedyna droga do występów w przyszłorocznej edycji tych rozgrywek. Nie zagrać Chelsea po takim kursie to grzech.

