Oba zespoły w pierwszej kolejce wygrywały po 4:0 i znajdowały się dzięki temu na czele tabeli. Oba mierzyły się z beniaminkami, więc też nie ma co tych zwycięstw przeceniać. Szczególnie, że oba mecze nie wyglądały wcale tak łatwo. Manchester dość długo męczył się na własnym boisku i dopiero na 30 min przed końcem, gdy pojawiła się nowa gwiazda zespołu, Kun Aguero, drużyna zaczeła grać zdecydowanie skuteczniej i dorzuciła trzy bramki. Piłkarz tym samym pokazał, że zamiana ligi hiszpańskiej na angielską wcale mu nie zaszkodziła i będzie ogromnym wzmocnieniem zespołu, graczem robiącym różnicę. Dziś wybiegnie prawdopodobnie w pierwszym składzie, więc obrońcy Boltonu będą mieli przed sobą niezwykle trudne zadanie. A mówiąc o Boltonie, zespół ten wygrał 4:0, jednak komentarze po tym meczu podkreślały, że to nie dzisiejsi gospodarze byli stroną dominującą. To Queens Park Rangers przez większość czasu miało inicjatywę, jednak Bolton wykorzystywał stwarzane sobie sytuacje i dzięki temu tak wysoko wygrał. Te opinie źle wróżą dzisiaj tej drużynie. Bo jeśli beniaminek był w stanie ich zdominować, to co zrobi Manchester City, szczególnie z Aguero od pierwszych minut. Tym razem raczej Bolton będzie miał spore problemy, żeby stowrzyć sobie choćby pojedyńcze sytuacje bramkowe, bo obrona City jest naprawdę bardzo mocna. Warto też powiedzieć, że w poprzednim sezonie Manchester odniósł aż 8 wyjazdowych zwycięstw (najwięcej w lidze), tak więc widać, że wie jak wygrywać na boiskach rwali. Sądzę, że dziś goście również zakończą mecz z trzema punktami, a Aguero po raz kolejny pokaże, że jest w tej chwili jednym z najlepszych napastników świata.

