O północy polskiego czasu rozpoczniemy najważniejszy mecz ze wszystkich dotychczasowych spotkań rozgrywanych w ramach Pucharu Konfederacji 2013 roku. W meczu finałowym mierzyć się będą ekipy Brazylii oraz Hiszpanii. Jest tutaj naprawdę bardzo ciężko wytypować faworyta meczu. Ja jednak stawiam na Brazylię. Czemu? Zwykła przyzwoitość. Przecież to w kraju kawy rozgrywany jest turniej, a więc i kibice będą wspierać swoich podopiecznych. Do tego fakt, że piłka Brazylijska jest o wiele bardziej dynamiczna niż ta którą gra Hiszpania, pomimo, że to Europejczycy są mistrzami Europy oraz Świata. No i chyba na koniec zwykłe przywiązanie do tego kraju, w którym piłka to świętość. Jako taki nawiasem dodany wątek stwierdzę, że Dante oraz Luiz Gustavo - piłkarze Bayernu, któremu od kiedy pamiętam kibicuję mają szanse na grę w tym meczu. Przyjrzyjmy się więc i statystykom. Brazylia zagrała na początku mecz z Japonią i wygrała, następnie pokonała Meksyk i to samo uczyniła w meczu z Włochami. Dzięki temu zagrała w połfinałowym starciu z Urugwajem, tym samym Urugwajem, który dziś przegrał batalię o 3 miejsce po serii rzutów karnych. Hiszpania uporała się kolejno z Urugwajem, Tahiti i Nigerią w swojej grupie, a w półfinale pokonała Włochów w karnych 7-6 po remisie w podstawowych 90 minutach 0-0. Porównując mamy Brazylię z 4 wygranymi oraz Hiszpanię z 3 zwycięstwami i remisem. Jeśli chodzi o stosunek bramkowy to mozna dojść do prostego wniosku, że Brazylia strzeliła ich 11 i straciłą 3, podczas gdy rywal 15 razy pokonywał bramkarzy rywali i tylko raz Iker kapitulował. Weźmy poprawkę na 1 kluczową rzecz, a mianowicie na to, że 10 goli Hiszpania strzeliła amatorom Tahiti! Myślę, że Brazylia ten mecz wygra.

