Nie najlepiej ostatnio spisujący się Islanders lecą do Buffalo na mecz z Sabres. Ponownie w bramce New York Islanders szansę dostanie Kevin Poulin, który ostatnio dostaje bardzo tragiczne recenzje. Startował z Ottawą i puścił 2 bramki w przeciągu 5 minut i 3 strzałów oddanych na bramkę Islanders. Dziś musi znowu dostać szansę i pewnie zagra cały mecz, bowiem kontuzji nabawił się Nabokov, wcześniej wypadł DiPietro, a Montoya ma niezaleczoną kontuzję i jest bez formy, ale usiądzie na ławce. Poulin w ostatnich kilku meczach puszcza średnio po 3 bramki, a nie gra pełnych 60 minut. Islanders powinni być też troszke zmęczeni, bo to będzie ich 3 mecz w 4 dni. Prezentują nierówną formę. Raz wygrywają, raz przegrywają. Przegrali z Floridą 1:4, by wygrać z Jets 3:1, by ulec Blues 1:5 i by pokonać Hurricanes 4:3, a 2 dni wcześniej dostali baty od Ottawy 0-6. Buffalo za to od wygranej 6-0 z Bostonem u siebie gra coraz lepiej i choć też są nierówni i tym samym nieprzewidywalni, to wydają się być mocniejsi niż Islanders. Buffalo przegrało 4 z ostatnich 5 meczów, by rozgromić Pittsburgh u siebie 6:2. No to ja sie pytam kto w tym meczu wygra? Byle nie było remisu, ale stawiam na gospodarzy i przeciwko Poulinowi.

