Dziś przed nami inauguracja Ligi Mistrzów i kilka ciekawych spotkań na początek. W Londynie rywalizacja angielsko-niemiecka i faworyt jest chyba tylko jeden. Oczywiście Bayer to zespół jak na Niemcy przystało bardzo solidny, który dobrze zaczął tegoroczny sezon, jednak mimo wszystko wydaje się, że nie jest to drużyna mogąca zagrozić tym najlepszym. Brak w niej gwiazd będących w wysokiej formie, brak piłkarzy, którzy mogli by przechylić dziś szalę zwycięstwa na stronę gości. Chelsea natomiast (o czym pisałem parę dni temu w ich analizie) ropoczeła ten sezon nie tak mocno jak to bywało w poprzednich latach, nie gromi przeciwników wieloma bramkami, jednak gra bardzo efektywnie. Można ich krytykować, że przy takim składzie nie grają zbyt efektownie i nie wykorzystują do końca swojego potencjału, jednak mają piłkarzy, którzy potrafią zapewnić zwycięstwo i to praktycznie oglądamy w każdym ich meczu od początku sezonu angielskiej ligi. Trochę przypomina mi to sytuację Manchesteru United z poprzedniego roku. Też grali mało przekonująco i byli krytykowani, jednak przeważnie jednak kończyli mecze zwycięstwami i ich regularność robiła duże wrażenie. Myślę, że teraz Chelsea, nauczona porażkami z poprzednich lat, i mająca na ławce świetnego taktyka z Portugalii, postanowiła rozpocząc sezon nieco spokojniej i bardziej skupić się na solidnej grze pozwalającej wygrywać mecze, nawet jeśli będą to minimalne zwycięstwa. Warto również dodać ciekawostke, że nie tylko w Polsce kluby mają problemy, aby udanie połączyć grę w kraju z grą w Europie. Zatem po bardzo dobrych ostatnich meczach w Bundeslidze, mam spore wątpliwości, czy Bayer będzie równie skuteczny w Lidze Mistrzów.

