Nikt na tej stronie nie odważył się jeszcze postawić w jutrzejszym meczu przeciwko Polakom. I również ja się nie wybiję. Mimo, że serce bije dla Polski, rozum całkowicie przekonany o zwycięstwie nie jest. Myślę, że to tylko pesymistyczne przeczucia, w końcu nasza reprezentacja nie raz spłatała nam figla i niemiłą niespodziankę. Tym razem tak jednak nie może być. Mimo dość przeciętnego dorobku po meczu otwarcia wciąż zachowujemy szansę na historyczny sukces jakim byłby awans Polski do ćwierćfinału Mistrzostw Europy. Kluczem do sytuacji w której się teraz znajdujemy był znakomity mecz przeciwko Rosjanom. Dzięki zdobytemu punktowi wciąż liczymy się w walce o wyjście z grupy. Aby tak się stało trzeba tylko lub aż - pokonać drużynę Czech. Ja nie dopuszczam do siebie innej myśli niż 3 punkty dla naszej reprezentacji. Teraz trzeba poprzeć to jakimiś argumentami. I nie będą to argumenty wymyślane na siłe - Polacy bowiem mają więcej atutów po swojej stronie niż nasi południowi sąsiedzi. Nie ma chyba osoby w kraju która nie wie, że na terenie Rzeczpospolitej odbywa się najważniejsza impreza sportowa w historii naszego kraju. Eurogorączka pochłonęła wszystkich, od osób które śledzą piłkę nożną na codzień aż po totalnych sportowych laików. Dlaczego piszę o tym? Ponieważ jest to bardzo istotna rzecz. Wszyscy mamy świadomość, że nasza reprezentacja może dokonać czegoś wielkiego. I mimo, że jest to tylko sport, tylko piłka nożna, wszyscy traktujemy ten fakt niezwykle poważnie. Również piłkarze którzy mają świadomość przed jaką stoją szansą. Widząc całą naszą, nie całkiem "polską" reprezentację śpiewającą hymn, widząc Marcina Wasilewskiego który śpiewa "Mazurka Dąbrowskiego" tak głośno, że jego głos wychwytują mikrofony w oku może zakręcić się łezka. Pokazuje to jak ci chłopacy chcą sukcesu na tym turnieju. To z kolei napędza doping i wsparcie kibiców a oni natomiast napędzają naszych piłkarzy. Tak koło się zamyka. Bardzo często na imprezach sportowych zdarza się tak, że gospodarze zachodzą bardzo daleko. Tak było na przykład w zakończonych kilka miesięcy temu Mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych gdzie dość przeciętna reprezentacja Serbii awansowała aż do finału dopiero tam uznając wyższość Duńczyków. Nie byłoby tego sukcesu gdyby nie wsparcie ich kibiców. Podobnie jest na polsko-ukraińskim Euro - piłkarze wiedzą, że wszystkie oczy są zwrócone na nich. Aż strach pomyśleć co będzie się działo na wrocławskim Stadionie Miejskim dzisiejszego wieczoru. Kibice z całą pewnością będą 12 zawodnikiem na boisku. Przejdźmy teraz do sedna sprawy czyli samego meczu. Oglądając wszystkie spotkania naszej grupy mogę w tej chwili wysnuć następujący wniosek - póki co nasza reprezentacja rozgrywa lepszy turniej, mimo, że to Czesi nazbierali więcej punktów. Mimo straconej bramki w starciu z Rosjanami nasi piłkarze potrafili się podnieść i wyrównać. Mało tego - przez ostatnie minuty wściekle atakowali. Niestety nie udało się zdobyć bramki na wagę zwycięstwa. Co jednak najważniejsze, w meczu z reprezentacją Rosji wyeliminowaliśmy błędy z pierwszego meczu, gdy po zdobyciu bramki i gry z przewagą zawodnika daliśmy zepchnąć się do obrony o mało co nie tracąc wszystkich punktów. Czechy na inaugurację zmierzyli się z Rosją i gładko przegrali w stosunku 1:4. I to w zasadzie tyle co można powiedzieć o tym meczu. W kolejnym spotkaniu z rangi tych "o wszystko" podopieczni trenera Bilka zaprezentowali się znacznie lepiej rozpoczynając od mocnego uderzenia. Po 5 minutach gry na tablicy widniał już wynik 2:0 dla naszych sąsiadów. Mocne uderzenie - 2 szybki bramki, ale co z tego skoro przez praktycznie pozostałą część meczu musieli bronić wyniku tracąc jedną bramkę i szczęśliwie dowożąć zwycięstwo do końca. Nie da się więc ukryć, że to Polacy prezentowali się lepiej na boisku, trochę więcej szczęścia z być może zamiast dwóch remisów mielibyśmy przynajmniej jedną wygraną. Teraz trzeba już jednak o wszystkim zapomnieć i skupić się na sobotnim meczu. Orły Smudy potrzebują 3 punktów do awansu, Czechom wystarczy remis. I mimo, że zapowiadają walkę o pełną pulę (co innego mieliby powiedzieć?), nie wydaje mi się aby zbytnio się odkrywali. Myślę, że doping o którym pisałem rozpoczynając moją analizę poniesie naszych piłkarzy. Tak jak poniósł ich do równorzędnej walki z silną reprezentacją Rosji tak i jutro kibice będa dwunastym zawodnikiem na boisku. Widać, że w naszej ekipie jest wielka mobilizacja. Eugen Polanski kończąc swoją wypowiedź na piątkowej konferencji powiedział "musimy nap...dalać" - to chyba mówi wszystko o tym z jakim podejściem wyjdą jutro na boisko nasi zawodnicy. Teraz jeszcze o kontuzjach. Z jednego i drugiego obozu dochodzą informacje o tym, że w meczu mogą pauzować niektórzy piłkarze. Z naszej strony Polanski, Boenish i Dudka. Ze strony rywali Rosicky i Cech. Moim zdaniem nie warto sobie zawracać tym głowy. Gdyby kontuzje były naprawde poważne, nie wiedzielibyśmy o tym. Jest to pewnie jedynie coś w rodzaju zasłony dymnej. Myślę, że obie drużyny zagrają w silnych zestawieniach, bo dla obu reprezentacji jest to już mecz o wszystko. Któraś z drużyn jutro będzie pakować walizki (mimo, że nasi daleko do domu nie mają), nikt bez poważnej kontuzji nie będzie więc oszczędzany. Podsumowując powoli moją analizę. Od bardzo wielu lat nie mieliśmy tak wielkiej szansy jeśli chodzi o reprezentację piłkarską. Po raz pierwszy od wielu lat udało się przełamać zasadę według której teraz powinniśmy grać mecz o honor. Wychodząc z grupy z 2 miejsca trafiamy na Niemców. Tu chyba nie trzeba nic wyjaśniać. Każdy z tych facetów którzy jutro będa biegać z Orzełkiem na piersi marzy o

