Jutro o godzinie 20:45 rozegrany zostanie pierwszy ćwierćfinał Euro, w którym o awans powalczą Czesi z Portugalią. Już na samym wstępie chciałbym nawiązać do różnicy klas obu zespołów. Widząc grę naszych zachodnich sąsiadów nie dostrzegam tego błysku czy świeżości gry co jeszcze można było zaobserwować kilka lat temu. Reprezentacja Czech już powoli "wygasa" a kolejnych perspektywicznych kandydatów do gry po prostu nie ma. Grupa A, w której prócz podopiecznych trenera Bilka występowali także Polacy, Grecy i Rosjanie była najkrócej ujmując "dziwna". Stwierdzenie to bierze się z czystych faktów. Czesi przegrywają pierwszy mecz z Rosjanami 1:4, aby w kolejnym pokonać Greków 2:1, którzy w ostatnim meczu pokonali Rosjan. Przyznam szczerze, że ostatni grupowi przeciwnicy Polaków w żaden sposób mnie nie zachwycili. Zaczęli od wysokiej porażki z Rosjanami, gdzie po prostu byli dużo słabsi. Następnie zagrali mecz z Grekami, w którym tylko dzięki błyskawicznie strzelonym bramkom już na początku spotkania, można powiedzieć, że ustawili sobie te zawody. W późniejszych fazach tej rozgrywki ekipa bałkańska prezentowała się dużo lepiej i na prawdę niewiele brakowało by ten mecz co najmniej zremisowali. Na koniec, spotkali się w meczu z Polakami i wygrali 1:0. Przebieg tego starcia przypominał pozostałe dwa grupowe spotkania Polaków. Mieli oni przewagę od początku spotkania przez około 30min po czym mecz zupełnie "siadł". Nie było to także porywające widowisko z perspektywy obserwatora drużyny Czeskiej. Byli po prostu lepsi o 1 bramkę. Teraz czas wziąć pod ostrzał Portugalię. Jak wcześniej narzekałem na ich grę, brak zgrania czy zespołowości itd, tak teraz trafią pod ostrzał ale raczej pochwał. Miałem przyjemność oglądać ich wszystkie spotkania grupowe i największe wrażenie, co chyba nikogo tutaj nie zdziwi, wywarła na mnie ich postawa w meczu z Holandią. Potrafili się podnieść przegrywając 1:0 z nie byle kim bo wicemistrzami świata i to w dodatku w sytuacji kiedy Oranje mieli nóż na gardle, a może bardziej pasuje tutaj stwierdzenie sporego "kalibru" maczety. Skończyło się na zwycięskim wyniku 2:1, a podopieczni trenera Bento mogli ustrzelić jeszcze więcej. Był to przede wszystkim spektakl jednego aktora, którego sylwetki nikomu nie trzeba przybliżać. Ronaldo złapał wiatr w żagle i po ostatnich nieudanych meczach, w których raził nieskutecznością, znów wrócił na właściwe tory. Dla przypomnienia zainteresowanych, zdobył on w meczu z Holandią 2 bramki oraz dwukrotnie trafiał w słupek bramki rywala. Podsumowując - było go wszędzie pełno. Bardzo spodobał mi się także występ Joao Moutinho. Zdecydowanie królował w środku pola. Odznaczył się przede wszystkim świetnym przeglądem pola, czego efektem było kilka ciekawych zagrań do kolegów z drużyny. Nie bez echa przejdzie także gra obronna Portugalczyków. Ustawiali się oni bardzo dobrze i rzadko kiedy Holendrzy mieli okazję stworzenia czegokolwiek w obrębie pola karnego. Para środkowych obrońców - Pepe - Alves w tym spotkaniu była nie do przejścia. Już w meczu z Danią dostrzec można było zalążki poprawy gry Portugalii. Wygrali oni 3:2 po ciekawym widowisku i jak się na koniec okazało z na prawdę wartościowym przeciwnikiem, który nawet samym Niemcom przysporzył dużo problemów. Tak jak kolega BiLL już wspomniał, w tym ćwierćfinałowym starciu w szeregach Czechów zabraknie mózgu tej drużyny czyli Rosickiego. Strata na prawdę dla tej ekipy ogromna. Na tę chwilę w drużynie prowadzonej przez Paulo Bento nie ma żadnych absencji. Wniosek z tego wszystkiego może być tylko jeden. Portugalia ma zdecydowaną przewagę nie tylko na papierze, ale również w randze dotychczasowych dokonań. Dla mnie jakikolwiek inny rezultat niż wygrana chłopaków pod wodzą CR7 będzie OGROMNYM zaskoczeniem. Typuje tutaj pewne zwycięstwo Portugalczyków. Oby tylko potwierdzili moje domniemania na boisku.

