Rozpoczynamy 3. rundę tegorocznego Wimbledonu. W jednym z dzisiejszych spotkań na zielonej trawce spotkają się Hiszpan Fernando Verdasco i Belg Xavier Malisse. Faworytem jest ten drugi i ciężko z tym polemizować. Ja nie mam zamiaru tego robić i pobieram kurs jaki oferują bukmacherzy na zwycięstwo Malisse. Tenisowy laik mógłby zapytać - dlaczego to X-man jest faworytem meczu skoro to Verdasco jest wyżej w rankingu (16 miejsce przy 75 Malisse'a) i to on wygrał oba pojedynki między tymi zawodnikami, oddając tylko jeden set? To jest właśnie siła analizy. Owszem, Francuz nigdy nie przegrał z X-manem, ale oba mecze były rozgrywane na innych nawierzchniach niż trawa. Na twardej halowej nawierzchni w marcu 2011 i na korcie ziemnym w maju 2011. Każdy zawodnik ma swoją ulubioną nawierzchnię, a trawa z pewnością taką nie jest dla Fernando Verdasco. Zupełnie odwrotnie w przypadku Xaviera Malisse - ten zawodnik najlepiej czuje się właśnie na zielonej trawce i zrobi wszystko aby na Wimbledonie zaprezentować się jak najlepiej. Przyjrzyjmy się teraz co obaj zawodnicy osiągneli w ostatnim czasie na trawiastej nawierzchni. Obaj pewnie przeszli 2 pierwsze rundy londyńskiego turnieju. Verdasco pokonał Wanga 3:0 oraz Zemlje 3:1. Dla zwykłego zjadacza chleba nie są to porażające nazwiska. Malisse w dwóch pierwszych rundach odesłał natomiast do domu Marinko Matosevica i Gillesa Simona. Szczególnie warto zwrócić uwagę na tego drugiego zawodnika gdyż Simon to nie byle kto. Malisse przeszedł go nie tracąc seta i pewnie zameldował się w 3. rundzie turnieju. Przed samym Wimbledonem obaj zawodnicy pograli trochę na trawie. Verdasco odpadł już na samym początku turnieju w czeskim Prostejovie z Markiem Semjanem, młodym słowackim tenisistą ulegając mu 1:2 (4:6, 7:6, 4:6). Xavier Malisse w tym czasie rozegrał dwa turnieje w obu prezentując się znakomicie. Najpierw w Londynie gdzie dopiero w ćwierćfinale po 3 setowej walce musiał uznać wyższość Nalbandiana, a później w holdenderskim Hertogenbosch przegyrwając walkę o finał z Philipem Petzchnerem (5:7, 5:7). Historia spotkań czy ranking przemawiają za Hiszpanem, aktualna dyspozycja za Malissem, jednak to drugie decyduje o wygranej. Oglądając mecze X-mana mogę pokusić się o stwierdzenie, że Belg jest w niezłym gazie i nie przewiduję niespodzianki w pojedynku z przeciętnym na trawiastym korcie Fernando Verdasco.

