MOCNI U SIEBIE. Po emocjonujących spotkaniach w Lidze Mistrzów nadszedł czas na nieco mniej cenioną Ligę Europy, która również zagwarantuje nam sporą dawkę emocji dzisiejszego wieczoru. Spośród aż 24. spotkań zaciekawiło mnie jedno, w którym według mnie dość łatwo określić zwycięzcę tego starcia. Chodzi mi mianowicie o spotkanie Genk z Besiktas, gdzie zdecydowanym faworytem jest zespół gospodarzy. O ogromnej sile ofensywy belgijskiego klubu przekonali się zawodnicy Kolejorza, kiedy to właśnie z nimi odpadli z dalszej rywalizacji w LE, przegrywając w dwumeczu 1:4. Kiedy spojrzymy na ostatnie spotkania Genk u siebie nie zobaczymy na horyzoncie ani jednej porażki. Ostatnia miała miejsce równie 21. spotkań temu (prawie 8 miesięcy) i niemal na pewno passa ta zostanie przedłużona po spotkaniu dzisiejszym. Pierwsze spotkanie tych drużyn w Turcji zakończyło się inaczej niż prognozowali bukmacherzy - wygrali goście i to aż 2:4. Oczywiście nie przekreślam do końca szans Besiktasu na awans jednak dzisiejszego wieczoru według mnie wyjadą z Belgii bez dorobku punktowego. Obie drużyny dzieli niezła przepaść pod względem techniki, jakości i nawet samej formy. Obstawiam, że miejscowi odprawią przyjezdnych, bezproblemowo zgarniając komplet punktów.

