W sobotni wieczór w Doniecku rozstrzygną się losy trzeciego ćwierćfinału, w którym zagrają drużyny Hiszpanii i Francji. Oczywiście faworytem tego starcia jest drużyna z Półwyspu Iberyjskiego, z racji tego, że jest obrońcą mistrzostwa Europy i najlepszą drużyną na świecie. Jednak statystyki batalii z Francuzami wbrew pozorom przeciw nim. To prawda, że w XXI wieku Hiszpanie w sześciu meczach wygrywali 4-krotnie (w meczach towarzyskich) a Les Blues wygrali dwa razy, ale konkretnie, gdyż było to w meczach o stawkę: w 2000 roku na mistrzostwach Europy wygrali 2:1, a w 2006 roku pokonali ich 3:1. Ale w tamtych czasach Francuzi zdobywali mistrzostwo świata i Europy, podobnie jak teraz Hiszpanie. Hiszpanie to zwyciężcy grupy C, choć na inaugurację zremisowali 1:1 z Włochami, pózniej 4:0 rozbili słabą Irlandię, by w ostatnim meczu wymęczyć zwycięstwo 1:0 z Chorwatami. Ani styl gry ani postawa poszczególnych gwiazd reprezentacji Hiszpanii nie zachwyciła mnie. Zespół zdaje się być przemęczony sezonem i nawet sami piłkarze mówią, że będzie niezmiernie trudno obronić tytuł mistrzowski. Wszystko dlatego, że kadra składa się głównie z piłkarzy Barcelony, Realu i Athletic Bilbao, zespołów, które miały długi i ciężki sezona, co odbija się na zawodnikach. Brakuje świeżości i pasji, a z każdym kolejnym meczem co raz bardziej o sobie daje znać zmęczenie. Kadra Del Bosque ma bardzo silny środek, który sprawia, że przez większość meczu mają oni kontrolę nad piłką i prowadzą grę. I choć obrona jest również silną formacją największym mankamentem zespołu jest atak, gdzie gra Torres (wciąż szuka formy, choć strzelił dwa gole przeciw Irlandii). Jego zmiennik, Llorente nie dostaje szans na grę, a David Villa po kontuzji nie jest jeszcze w formie. Dużo więc będzie zależało od postawy Xaviego, Iniesty, Fabregasa i Torresa. Jeśli oni dziś nie będą mieli formy, mecz z Francją może być męczarnią. Francuzi bardzo dobrze zaczęli Euro, bo tylko szczęście uhroniło Anglików od porażki. Dzięki bramce Nasriego piłkarze Blanca zremisowali 1:1, choć przez większość meczu to oni prowadzili grę, stwarzali sytuację i atakowali. W drugim meczu praktycznie rozbili Ukrainę, wygrywajac 2:0 i wszystkim zdawało się, że spotkanie ze Szwecją będzie spacerkiem i zwycięstwo przypieczetuje pierwsze miejsce w tabeli. Rzeczywistość była jednak inna. Szwedzi wygrali 2:0, a gol Ibry jak narazie jest najładniejszą bramką Euro. To sprawiło, że Francuzi spadli na drugą pozycję i dziś o półfinał musza grac z Hiszpania a nie z Włochami. Porównując obie druzyny jasnym jest, że większe nazwiska grają po stronie Hiszpanii, ale siła Francji jest w grze zespołowej. Moim zdaniem dziś wieczorem każdy scenariusz jest wielce prawdopodobny, choć największe szanse upatruje w remisie i tak tez typuję.

