Idziemy o zakład, że Hiszpanie w finale Euro 2012 woleliby zagrać z Niemcami. Włosi to dla nich przeciwnik przeklęty, z którym nie potrafią wygrywać. Przecież nawet podczas Euro 2008 La Furia Roja nie była w stanie ograć Azzurrich. Owszem Hiszpanie wyeliminowali wtedy Włochów, ale tylko dzięki loterii, jaką był konkurs rzutów karnych. Po 120 minutach meczu był przecież bezbramkowy remis. Na Euro 2012 ekipa Vincente del Bosque z trudem zremisowała z wybrańcami Cesare Prandelliego (1:1). Od tego meczu w grupie C gra mistrzów Europy i Świata nie uległa znacznej poprawie, a patrząc na to, jak Hiszpanie grali w półfinale, kibice tej reprezentacji mają powody do zmartwienia. Do tego dochodzą dziwne decyzje Vincente del Bosque – a to gra bez klasycznego napastnika, a to wstawienie do składu na mecz przeciwko Portugalii zupełnie bezproduktywnego Alvaro Negredo. Śmiemy twierdzić, że Hiszpanie znaleźli się w półfinale tylko dlatego, że ich bramki strzeże as nad asy, czyli Iker Casillas. Suma szczęścia i pecha zawsze wynosi jednak zero i nie zdziwimy się, jeśli w niedzielny wieczór wielka radość zapanuje we włoskich domach. Jeśli jednak mam typować wynik, to w regulaminowym czasie gry stawiam chyba mimo wszystko na Włochów.

