Drużyna Massimiliano Allegriego oddał niemal tyle samo celnych strzałów co gospodarze spotkania, ale była zdecydowanie skuteczniejsza od rywala i choć defensorzy mistrza Włoch popełnili kilka błędów (jak choćby Chiellini w końcówce spotkania) ostatecznie ataki gospodarzy zatrzymywały się na Gianluigi Buffonie, który zagrał świetne spotkanie. Allegri zaskoczył nie wystawiając na prawej pomocy etatowego w ostatnim czasie Juana Cuadrado, a stawiając na prawego obrońcę Daniego Alvesa, który zanotował świetną asystę przy pierwszej bramce. W kadrze zespołu na pierwszy mecz nie było zawieszonego Samiego Khediry, który powinien być gotowy na drugie spotkanie. To dopiero drugi półfinał Champions League dla Juventusu od 2003 roku, ale jednocześnie już drugi w ostatnich trzech sezonach, a w zeszłym drużyna miała pecha trafić w pierwszej rundzie fazy grupowej na Bayern. Wszystko wskazuje, że będzie to dziewiąty półfinał Pucharu Europy wygrany przez piłkarzy Starej Damy. W dziewięciu z jedenastu dwumeczów w półfinale Juventus wygrywał spotkanie domowe, pozostałe dwa przegrał. W tym sezonie drużyna jeszcze nie straciła gola w pięciu spotkaniach fazy pucharowej, a w ogóle jest niepokonana w ostatnich 22 spotkaniach europejskich pucharów u siebie od czasu przegranej z Bayernem w 2013 roku. Turyńczycy wygrali wszystkie jedenaście dwumeczów przeciwko francuskim przeciwnikom w europejskich pucharach. W dodatku są niepokonani od siedmiu starć z przedstawicielem Ligue 1, ostatnio wygrywało z nimi Bordeaux w sezonie 09/10. Juventus jest niepokonany w meczach z francuskimi drużynami rozgrywanymi u siebie: dziesięć spotkań wygrał, trzy zremisował. Na ich korzyść przemawia również to, że Juventus wygrał wszystkie 37 dwumeczów kiedy wygrywał pierwsze spotkanie wyjazdowe, tak jak w tym sezonie przeciwko FC Porto. Mój typ Juventus

