Piłkarze Lecha Poznań będą dziś kontynuować swoją przygodę z Ligą Europejską, niestety dopiero będzie to druga runda eliminacji do tych rozgrywek. Następnym przystankiem będzie azerski klub Khazar Lenkoran, z którym Lechici zmierzą się na ich boisku, dziś o godzinie 17:00 czasu polskiego. Kolejorz rywalizował już z tym zespołem cztery lata temu w eliminacjach Pucharu UEFA. Wówczas poznaniacy wygrali 1:0 na wyjeździe i 4:1 u siebie. Myślę, że dziś może być podobnie jak w 2008 roku, kiedy to Lech rozgrywając mecz wyjazdowy niesamowicie się przy tym namęczył w czego efekcie pojedynek wygrali tylko 1-0 a warto przy tym nadmienić, że skład był o niebo lepszy od tego dzisiejszego. W życiowej formie był Manuel Arboleda, Hernan Rengifo i Semir Stilić, do tego dochodził Robert Lewandowski, który miał wówczas równie udany okres w karierze. Na dzień dzisiejszy gra Lecha nie wygląda źle, ale widać, że brakuje tej drużynie klasowych zawodników. Najbardziej prawdopodobną opcją na to zdarzenie wydaje mi się under 2.5 gola - Lechici poza Bartoszem Ślusarskim, Gergo Lovrencicsem, Aleksandrem Tonevem, których forma jak na razie jest wielką niewiadomą, nie mają już żadnego ofensywnego gracza, który mógłby na luzie grać z Khazarem. Jest jeszcze Vojo Ubiparip i Jacek Kiełb, ale wątpię by oni cokolwiek wnieśli do zespołu w tak wczesnej części sezonu. Kolejorz w ubiegłym sezonie zaliczył aż 17 underów i w meczach wyjazdowych strzelił 31 goli, ale warto przy tym wspomnieć, że aż osiem goli zdobyli z ŁKSem Łódź i GKSem Bełchatów. W drugiej części sezonu mieli ogromne problemy ze skutecznością i dodatkowo odszedł najlepszy snajper, Artiom Rudniev. Od zawsze polskim drużynom ciężko się grało z klubami z tych regionów, praktycznie co roku jakaś polska drużyna trafia na taki zespół i co roku przy tym niesamowicie się przy tym męczy. Azerski zespół też w lidze zdobył tylko 33 gole w 16 meczach i mimo, że jest to silny zespół ma podobną sytuację w kadrze jak Lech - stabilna obrona i nieco gorsza ofensywa. Wszystko więc wskazuje, że nie zobaczymy zbyt wielu bramek.

