Gdyby nie dziwny splot okoliczności, to obie drużyny rywalizowałyby między sobą w... Segunda Division. Nic nie zapowiadało, że drużyna z Wysp Kanaryjskich awansuje na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Hiszpanii, cel ten udało się osiągnąć w ostatnich minutach spotkania barażowego. Za to Eibar mimo zajęcia miejsca w strefie spadkowej, pozostał w Primera Division ze względu na problemy finansowe Elche, które zostało zdegradowane przy zielonym stoliku. I jak na razie to Baskowie pokazują, że bardziej zasługują na Primera Division. Eibar gra nieźle w obronie, lubi też atakować, ale zazwyczaj tylko u siebie. Gdy przychodzi wyjazd piłkarze dbają przede wszystkim o zabezpieczenie formacji defensywnej. Jedyny wyjątek to mecz z Levante, w Walencji padł wynik 2-2, jednak to był bardzo specyficzny mecz - nie było wielu okazji, a piłka wpadała w dziwny sposób do bramki. Bardziej należy się kierować meczem na wyjeździe z Malagą, gdzie Eibar nie stworzył żadnego zagrożenia i bezbramkowo zremisował, ale tak właśnie chciał zagrać - o jeden punkt. Co do Las Palmas - drużyna ta lubiła grać ofensywnie, ale na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Teraz jest zmuszona do większego dbania o defensywę. Kanarki na sześć spotkań tylko raz zagrały naprawdę otwarty futbol (3-3 z Celtą), w pozostałych konfrontacjach nie szarżowały i mecze kończyły się takimi wynikami jak 0-0 z Levante czy 0-1 z Rayo Vallecano. Były to spotkania domowe z drużynami przeciętnymi, a mimo to Las Palmas nie potrafiło strzelić nawet jednej bramki. Analogiczny może być mecz z Eibarem, stąd spodziewać się można, że granica dwóch bramek nie zostanie przekroczona.

