W pierwszym z sobotnich meczy T-mobile ekstraklasy Lechia Gdańsk podejmie na własnym stadionie drużynę GKS Bełchatów. Drużyna gospodarzy w poprzednim meczu pokonała Widzew Łódź na wyjeździe 2:1 natomiast Bełchatowianie którzy desperacko walczą o uniknięcie degradacji mogą się pochwalić imponującą serią 4 meczy z rzędy wygranych na wyjeździe! Czy w gdańsku będzie podobnie? Ciężko powiedzieć. Gospodarze w meczach grają takimi zrywami. Z Jagiellonią prowadzili 1:0,2:1 przegrali 3:2 z Ruchem prowadzili 1:0,2:1 potem przegrywali 2:4 by w końcówce wywalczyć jeden punkt remisując 4:4. Natomiast Bełchatów dzięki Emiljusowi Zubasowi w 12 kolejkach rundy wiosennej stracił zaledwie 7 goli w tym 3 w meczu z Ruchem a 2 w ostatnim meczu w Zagłębiem więc w pozostałych 10 meczach Litwin tylko 2 razy wyjmował piłkę z siatki! Jednak z drugiej strony formacja ofensywna Bełchatowa nie do końca wykorzystują to iż mają genialnego Litwina w bramce. W rundzie wiosennej strzelili zaledwie 9 goli. Z czego 3 padły w ostatnim meczu. Gorsza jest tylko Pogoń 8 goli. Reasumując ciężko wskazać faworyta sobotniego spotkania ale statystyki są takie że mecze Bełchatowa nie obfitują w duże ilość goli z wyjątkiem ostatniego (3:2). Nie sądzę aby taki mecz zdarzył się drugi raz z rzędu. Będzie tak jak w większości meczów na wiosnę. Marnowanie sytuacji strzeleckich i genialne obrony Zubasa. W 10 z 12 meczów na wiosnę w których grał Bełchatów padło poniżej 2,5 gola. Jutro będzie podobnie.

