Przed Kolejorzem trudna przeprawa. Już w III rundzie kwalifikacji do LM trafił na przeciwnika, który na papierze jest silniejszy o kilka klas od każdej polskiej drużyny. FC Basel zdominował szwajcarską ekstraklasę, będąc mistrzem sześć razy z rzędu, dlatego nie musi się martwić o godzenie rozgrywek pucharowych z ligowymi. Może rzucić wszystkie siły na Europę, ponieważ zmiennicy bez problemów radzą sobie na własnym podwórku. Pierwszy garnitur jest zdolny natomiast do pokonania tak zasłużonych drużyn jak Manchester United, Chelsea czy Liverpool. 1/8 finału LM czy półfinał LE to na tę chwilę dla każdego polskiego zespołu abstrakcja, tymczasem FC Basel właśnie takimi sukcesami może się poszczycić w przekroju dwóch ostatnich sezonów. Lech jednak to drużyna z ogromnym potencjałem. Gdy poznański klub go uwolni, wtedy jest zdolny grać fantastycznie. Kolejorz wcale nie jest bez szans, a na pewno zagra na sto procent swoich możliwości. Trener Maciej Skorża w środku pola prawdopodobnie postawi na tercet Trałka-Dudka-Hamalainen (jeżeli Linetty będzie gotów do gry, to on wejdzie za Dudkę). Może druga linia FC Basel jest lepsza pod względem czysto piłkarskim, zawodnicy są bardziej uzdolnieni technicznie, zadziwiają szybkością i zwrotnością. Jednak zagrają przeciwko pomocnikom, którzy są bardzo dobrze przygotowani taktycznie, brak umiejętności technicznych nadrabiają ustawianiem się i boiskowym sprytem. Filigranowi piłkarze Baselu mogą mieć wielkie problemy przeciwko twardo grającym rywalom. Kolejorz będzie mógł grać z kontry, czyli tak jak lubi. Obrona FC Basel nie jest silnym punktem tej drużyny, a szybcy skrzydłowi, tacy jak Pawłowski czy wracający do składu Lovrencics są w stanie ją rozerwać. Skromne zwycięstwo Lecha wcale nie jest wykluczone.

