Po falstarcie w Superpucharze Polski i miernym pierwszym spotkaniu z FC Botosani, w drużynie warszawskiej Legii coś się odblokowało. Udało się bardzo wysoko wygrać we Wrocławiu i w rewanżowym spotkaniu z Rumunami. Podbeskidzie za to grało tylko jedno spotkanie, z Zagłębiem na wyjeździe. Górale po błędzie gospodarzy zdobyli już na początku bramkę, a następnie pokazali skuteczny futbol w defensywie, tracąc bramkę dopiero w końcówce i to z rzutu karnego. Na papierze Legia jest faworytem, jednak trzeba pamiętać o jednym. Gdy przychodzi grać co trzy dni, polskie zespoły mają bardzo duże kłopoty. Tak właśnie było w pierwszej kolejce, kiedy to po występach w pucharach, w lidzie prawie wszystkie drużyny zaprezentowały się słabo i niespodziewanie przegrały, z wyjątkiem tylko Legii, ale ona grała ze Śląskiem, więc siłą rzeczy któraś z tych dwóch drużyn punkty musiała stracić. Teraz Legia zagra z Podbeskidziem, które wszystkie siły skupia tylko i wyłącznie na jeden front. Spodziewać się można dużych rotacji, które trener Henning Berg bardzo lubi stosować, a wpływ na grę stołecznego zespołu mają one znaczny i nie jest to oddziaływanie pozytywne. Podbeskidzie ma solidny skład i doświadczoną drużynę, dodatkowo jeszcze bardziej się zmotywują na mecz z mocnym rywalem. Dlatego remis jest możliwy i wcale nie powinien być jakąś sensacją. Po prostu tak już w tej polskiej lidze bywa, że co dobry występ w pucharach, to kiepski na własnym podwórku.

