W piątek na europejskich stadionach zostanie rozegranych 16 meczów w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. W jednym z nich na stadionie Skonta w Rydze zmierzą się reprezentacje Łotwy i Bośni i Hercegowiny. Goście prowadzą w tabeli grupy G i co ważne zagrali już dwa spotkania z teoretycznie najgroźniejszą w grupie reprezentacją Grecji, w których wywalczyli cztery punkty. Wydaje się zatem, że są już bardzo blisko największego sukcesu w historii swojej piłki nożnej czyli zakwalifikowania się do imprezy w Brazylii. Pomimo wcale nie bogatej tradycji piłkarskiej nie byłaby to niespodzianka bowiem drużyna prowadzona przez Safeta Susica obecnie jest sklasyfikowana na 15 miejscu w Rankingu FIFA, a w swoim składzie ma takich zawodników jak Miralem Pjanic z AS Roma, Vedad Ibisevic ze Stuttgartu czy też najlepszy strzelec i jednocześnie największa gwiazda zespołu Bośni i Hercegowiny Edin Dzeko z Manchesteru City. W obronie także występują znani z europejskich boisk piłkarze, a występy w poprzednich eliminacjach do wielkich imprez pokazały, że drużyna gra solidnie w tyłach. Bośniacy mają do tego dużo szczęścia, bo wcześniej trafiali na trudne zespoły w grupie co zwykle oznaczało dla nich grę w barażach (dwukrotnie wpadali na Portugalię, której stawiali duży opór). W tej chwili oprócz pokolenia świetnych zawodników mieli również szczęście w losowaniu i po prostu nie mogą zaprzepaścić takiej okazji.W Rydze gracze Susicia mogą zbliżyć się do upragnionego celu wygrywając z Łotwą, która w tabeli grupy G zajmuje przedostatnie miejsce mając tylko 4 punkty. W sierpniu zeszłego roku obie reprezentacje zagrały ze sobą po raz pierwszy w tych eliminacjach w Zenicy. Wtedy Łotysze pierwsi strzelili bramkę, ale jeszcze przed przerwą Misimovic i Pjanic wyprowadzili swoją drużynę na prowadzenie, a w drugiej połowie znów Misimovic i Dzeko ustalili wynik meczu na 4:1. Od tego czasu prowadzona przez Aleksandrsa Starkovsa reprezentacja przegrała trzy mecze (eliminacyjny ze Słowacją i towarzyskie z Japonią i Katarem), wygrała zaledwie jeden, a na wyjeździe nie potrafiła pokonać nawet Liechtensteinu. Na papierze reprezentacja ma kim straszyć swych rywali, bo Rudnevs, Cauna czy Gorkss to nie są zawodnicy anonimowi, ale większość reprezentantów gra w słabej lidze łotewskiej. W dodatku w meczu z Bośnią i Hercegowiną zabraknie Cauny, który jest ważnym ogniwem drużyny Starkovsa i trener Łotwy w wywiadzie przedmeczowym sam uznał, że jeszcze nie wie kto go zastąpi jednocześnie wspominając, że ostatnie mecze służyły mu do podejrzenia młodych zawodników. Bośnia i Hercegowina z pewnością podejdzie do meczu zmobilizowana, świadoma celu i jest zdecydowanym faworytem spotkania w Rydze. Biorąc pod uwagę siłę ich ataku, którą pokazali choćby w pierwszym meczu z Łotwą wydaje się, że najlepszym wyjściem na ten mecz jest zagranie ich zwycięstwa z handicapem -1.5, w przypadku zwykłego zwycięstwa mamy zwrot.

