Manchester City może szybko zapomnieć o pierwszej ligowej porażce w sezonie, doznanej w miniony poniedziałek na Stamford Bridge. Wszystko powróci do normy, jeśli lider Premier League rozprawi się w niedzielę z Arsenalem. Możliwe, że The Citizens w dalszym ciągu cieszyliby się swoją udaną passą, gdyby nie czerwona kartka otrzymana przez Gaela Clichy'ego. To właśnie gra w osłabieniu przyczyniła się do tego, ze zespół Roberto Manciniego nie wywiózł ze Stamford Bridge ani jednego punktu. Na porażkę City z wielką radością zareagowali nie tylko kibice Chelsea, ale i pozostałe drużyny z czołówki Premier League. Przewaga nad drugim w tabeli Manchesterem United stopniała do zaledwie dwóch punktów. Do zespołu z Etihad Stadium zbliżył się także piąty w tabeli Arsenal (9 oczek straty - przyp. red.). Kanonierzy, przynajmniej na razie, nie myślą jednak o walce o mistrzostwo Anglii. Ich celem powinien być na chwilę obecną powrót do pierwszej czwórki tabeli. Strata do znajdującego się przed nimi Tottenhamu wynosi dwa punkty, a trzeba pamiętać, że Koguty Harry'ego Redknappa rozegrały jeden mecz mniej. Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że drużyna, która dozna w niedzielę porażki, znajdzie się w nie lada trudnym położeniu. Większa presja powinna ciążyć na faworytach - piłkarzach Manciniego. The Citizens wyjdą na boisko mając świadomość, że w przypadku porażki będą mogli pożegnać się z pozycją lidera. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnią drużyną, która wywiozła trzy punkty z Manchesteru był Everton. Wspomniane spotkanie rozegrano dokładnie dwanaście miesięcy temu. Kilka tygodni wcześniej, w październiku 2011 roku, na Etihad Stadium wygrali także Kanonierzy (3:0). Powtórzenie tego wyniku wydaje się mało prawdopodobne, a przyjezdnych z Londynu powinien zadowolić nawet remis. Zespół Arsene'a Wengera przybędzie na północ Anglii podbudowany trzema ligowymi zwycięstwami na wyjeździe. Arsenal wygrał niedawno na Stamford Bridge, a na początku tego miesiąca rozbił na DW Stadium Wigan 4:0. Nie wszystkie wyjazdy były jednak równie udane. Kibice Kanonierów doskonale pamiętają ostatnią wizytę w Manchesterze, gdzie przegrali z United aż 8:2. Z większymi problemami kadrowymi zmagać się będą w niedzielę przyjezdni. Kontuzjowani są nie tylko Jack Wilshere czy Kieran Gibbs, ale także Andre Santos, Bacary Sagna oraz Abou Diaby. Manchester City, który nie będzie mógł skorzystać jedynie z zawieszonego Clichy'ego, zapowiedział z kolei grę w najsilniejszym składzie.

