Dziś będzie krótko ale treściwie. Miami Heat i Boston Celtics spotkają się już poraz siódmy w tych playoffach. Stan rywalizacji finałowej na Wschodzie to w tej chwili 3-3, i wszystko co było wcześniej nie ma już żadnego znaczenia. Liczy się tylko ten mecz. Wygrany zgarnia wszystko i awansuje do finałów NBA gdzie czeka już ekipa Oklahoma City Thunder. Wielkim faworytem bukmacherów są gospodarze z Miami. Ja jednak poraz kolejny zaufam Celtom z Bostonu. Czy po przegranej na własnym parkiecie różnicą 20 punktów mogą wyrwać zwycięstwo w American Airlines Arena? Tak jak wspomniałem wcześniej, to co było wcześniej nie jest już istotne, mamy mecz nr 7 i takich spotkaniach wszystko może się zdażyć. Na tak okazałe zwycięstwo Heat w Bostonie złożyło się wiele czenników. Najważniejszy z nich to postawa Lebrona Jamesa który trafiał praktycznie wszystko a mecz zakończył z dorobkiem blisko 50 punktów! Reszta drużyny praktycznie nie istniała. Podobnie było w obozie Celtów, dobry występ zanotował jedynie Rajon Rondo który jednak stracił piłkę zbyt wiele razy, słabo zagrali Garnett, Allen, Bass i przede wszystkim Pierce. Bostończycy z niejednego pieca chleb jedli i już nie raz byli w podobnej, trudnej sytuacji odwracając wynik na swoją korzyść. Liczę, że dziś będzie podobnie. To gospodarze muszą, Celtowie mogą. Nie wydaje mi się żeby Lebron James znów mógł zagrać na takim poziomie, jeśli punktów nie dorzucą cienujący przez prawie całe playoffy Wade oraz wracający po kontuzji Bosh to widzę szansę na wygraną Celtics. Sam wynik poprzedniego meczu nie oddaje dokładnie tego co działo się na parkiecie. W ostatniej kwarcie Bostończycy praktycznie odpuścili walkę wiedząc, że nie wygrają już tego meczu, Doc Rivers na parkiet posłał zawodników z najgłębszych zakątków ławki rezerowych i przez to na tablicy utworzyła się tak wielka przewaga Heat. Przez 3/4 meczu goście dzielnie walczyli z Lebronem utrzymując stratą 8-12 punktów. Przy tak fatalnej skuteczności wszystkich Celtów i tak znakomitej Lebrona Jamesa (30 punktów w 1 połowie) nie było mowy o wygranej. Nie mówię, że dziś wszystko się odwróci i Lebron będzie cieniował a Celtowie będą zaskakiwać mega skutecznością, ale nic nie zdaża się dwa razy i sądze, że dzisiejszy mecz o wielką stawkę będzie bardzo wyrównanym widowiskiem.

