Wielki hit NBA na który fani ligi ostrzą sobie zęby już od kilku dni. Zdaniem wielu osób właśnie tak będzie wyglądał tegoroczny finał. I ciężko się z tym nie zgodzić. Obie drużyny znają już swoje pozycje z jakich wystartują w playoffach, dalsze mecze sezonu regularnego nie będa miały na to wpływu. Thunder po niesamowitej pierwszej połowie sezonu z bilasem 40-13 zajęli 1 miejsce na Zachodzie. Miami Heat natomiast jest już pewne 2 pozycji na Wschodzie, zaraz za Bulls. Można by pomyśleć - czy stawianie w meczu o nic nie jest bezsensowne? Można by było tak pomyśleć gdyby grały ze sobą inne drużyny. Tutaj mamy przedsmak finałów i obie ekipy dadzą z siebie wszystko, choćby dla przewagi psychologicznej przed kolejnym ewentualnym spotkaniem. W ostatnich dniach forma Heat nie jest zadowalająca, 3 porażki w ostatnich 10 meczach to coś na co nie powinna pozwolić sobie drużyna All-Star. Warto dodać, że kilka z tych zwycięstw było mówiąc krótko - wymęczone, chociażby wczorajsze spotkanie z Philadelphią 76ers. Po drugiej stronie staje ekipa młodych wilków z Oklahomy, która staje przez wielką szansą na 1 w historii klubu mistrzostwo. Jestem pewien, że dadzą dziś z siebie wszystko. Ciężko w tym meczu wskazać faworyta, jednak w obliczu takiego kursu na drużynę gości z wielkim zadowoleniem pobieram go licząc jednocześnie na świetne widowisko.

