O godz 1.00 dojdzie do spotkania pomiędzy New York Rangers a Chicago Blackhawks. W bramce Chicago już mamy zatwierdzonego Crawforda, jest to słaby goalie puszczający średnio 3 bramki na mecz tak nawiasem mówiąc Blackhawksi nie mogą pochwalić się dobrymi bramkarzami czy to Crawford czy Emery zawsze jest duże prawdopodobieństwo że puszczą parę bramek. Jeżeli chodzi o zespół Rangersów to ich bramkarza chyba nie trzeba przedstawiać, Lundqvist ( chociaż jeszcze nie zatwierdzony) ostoja drużyny, grający na bardzo wysokiej skuteczności zawodnik, średnia puszczonych bramek na mecz wynosi około 1,75. Pierwsze skrzypce ostatnimi czasy w drużynie gospodarzy gra nie Gaborik a Callahan, który praktycznie strzela co mecz i dziś jest bardzo duża szansa,że ponownie zapunktuje. Należy przytoczyć też fakt,iż do zespołu po krótkiej kontuzji wraca center Dubinsky. O drużynie Chicago pisałem ostatnio i nic się od tamtej pory nie zmieniło no może poza tym,że Hossa w swoim siódmym meczu w końcu zapunktował, ostatnio przeciwko Nashville strzelił bramkę. Dalej w defensywie Chicago będzie brakowało dwóch zawodników Montadora i Hjalmarssona. Statystyki też zdecydowanie przemawiają za gospodarzami na pięć ostatnich pojedynków cztery z nich zakończyły się wygranymi Rangersow. Podsumowując patrząc obiektywnie na formę obu zespołów i miejsce rozgrywania meczu, faworyt jest tylko jeden, myślę,że fatalna seria dziewięciu porażek z rzędu będzie trwać nadal a Rangersi urządzą sobie istny festiwal strzelecki.

