Sezon koszykarski na świecie dobiega końca, większość lig pokończyła się lub rozgrywa ostatnie spotkania finałowe. Podobnie jest za oceanem w lidze NBA gdzie rozgrywane są już finały. W tym roku spotykają się w nim debiutanci na tym poziomie rozgrywek, drużyna Oklahoma City Thunder oraz drugi raz z rzędu w finałach - Miami Heat. Zdecydowanym faworytem do wygrania dzisiejszego meczu są gospodarze. Trudno się temu przeciwstawić, Thunder grają znakomity basket w dodatku nie przegrali w tych playoffach na własnym parkiecie notując serię 9 wygranych w swojej hali z rzędu. Pierwszy mecz finałów zakończył się dość wyraźną wygraną Grzmotów - 105:94. Dziś myślę, że będziemy świadkami bardziej wyrównanego spotkania które być może wygrają Heat. Jak pokazuje historia, standardem jest to, że w drugim pojedynku drużyna która wyraźnie przegrała pierwszy "trzyma wynik" a mecze są bardziej zacięte. Nic w tym dziwnego, gdy jeszcze jedna porażka na parkiecie rywala jest do przełknięcia, tak przegrywanie w serii 0:2 stawia drużynę w nieciekawym położeniu. Mam nadzieję, że dziś będziemy świadkami wyrównanego meczu. Nie można jednak powiedzieć, że ten poprzedni taki nie był. Pomimo okazałego zwycięstwa podopiecznych trenera Scotta Brooksa nie przyszło im ono łatwo. Heat zaczęli mecz od mocnego uderzenia aby w pewnym momencie prowadzić różnicą nawet 13 punktów. Durant i spółka wzięli się jednak do odrabiania strat i wykorzystali przestój koszykarzy z Miami niwelując ich przewagę i ostatecznie wychodząc na prowadzenie. Wynik może mylić, wskazuje bowiem na zdecydowane zwycięstwo OKC. Nie przyszło im ono jednak wcale łatwo. Można gdybać co by było gdyby nie słaba gra Heat w drugiej połowie. Fakt jest jednak taki, że jest 1-0 dla drużyny z Oklahoma City ale dziś mamy drugi mecz i myślę, że Miami Heat jest w stanie ten mecz wygrać. Dla pewności postanowiłem skorzystać z podpórki handicapem +5, spodziewam się wyrównanego meczu a w końcówce każdy może przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Taka linia handicapu powinna być wystarczająca aby nawet w przypadku lepszej końcówki Thunder dać wygraną temu zakładowi. Ciekawe rzeczy dzieją się na naszych oczach. Nagle drużyna która w sezonie zasadniczym opierała się głównie na grze Lebrona Jamesa i Dwyane Wade'a, nagle staje się prawdziwą drużyną. To coś nieprawdopodobnego jak zmobilizowali się na finały pozostali zawodnicy. Cenne punkty dokładają Battier, Haslem a także Chalmers. Teraz Miami Heat jest DRUŻYNÄ„ w pełnym tego słowa znaczeniu. Formę po kontuzji odzyskuje także trzeci zawodnik Big 3 Chris Bosh. Myślę, że po ubiegłorocznej porażce z finałach, łzach i wielkiej złości teraz zawodnicy ze słoneczego Miami zrobią wszystko aby sięgnąć po tytuł. Bardzo potrzebuje go Lebron James który ma już dość żartów na temat jego pierścieni - których de facto nie posiada. Myślę, że Lebron znów zanotuje świetny wynik i poprawi Miami Heat do zwycięstwa.

