Czas na czwarty pojedynek w finale konferencji zachodniej pomiędzy OKC Thunder a San Antonio Spurs. Po trzech rozegranych spotkaniach stan rywalizacji w tej parze wynosi 2-1 na korzyść korzykarzy z San Antonio. Przed kilkoma dniami przed pierwszym meczem na parkiecie Thunder, mimo tego, że faworytami byli gospodarze wielu zastanawiało się czy podołają grającym w tym sezonie kosmiczny basket Teksańczykom. Szybko jednak okazało się, że Spurs nie są nie do pokonania. Thunder łatwo uporali się z rywalami prowadząc w pewnym momencie różnicą blisko 30 punktów. Tym samym seria 20 kolejnych zwycięstw Spurs została brutalnie przerwana. Czy dziś będzie podobnie i Durant i spółka wyrównają stan rywalizacji wygrywając drugie spotkanie? Moim zdaniem są na to bardzo duże szanse. W poprzednim meczu Thunder pokazali, że wbrew opiniom ta seria nie musi się tak szybko skończyć. Kluczem do zwycięstwa kilka dni temu była zespołowa gra całego składu przez co praktycznie nie było żadnych słabych ogniw w talii trenera Brooksa. Myślę, że dziś będzie podobnie. Prawdopodobnie najbardziej żywiołowi kibice w całej lidze, ubrani w jednorodne koszulki nie pozwolą by to Spurs wykonali przedostatni krok do finałów NBA. Kolejną istotną kwestią są sędziowie. NBA oprócz najlepszej ligi koszykarskiej świata jest też wielką organizacją której celem jest zarabianie pieniędzy. Z pewnością nie byłby na ręke lidze, gdyby obie serie były jednostronnym widowiskiem. Oczywiście nie mam na myśli ustawianiu meczów czy czegoś w tym stylu, jednak gospodarze zawsze mają 2 dodatkowe atuty - wsparcie kibiców i wsparcie sędziów. Również interesującym faktem jest to, że wszystkie dotychczasowe mecze konferencyjnych finałów wygrywali. Dziś poraz kolejny młodość zmierzy się z doświadczeniem, myślę, że tym razem znów górą będzie najmłodszy team NBA i pokona San Antonio Spurs wyrównując wynik serii.

