Porto w swojej lidze nie prezentuje się zbyt najlepiej. Przed sezonem z pewnością ich aspiracjami było zaistnienie w Lidze Mistrzów oraz walka o tytuł w Portuguese Liga. Dzisiaj wiemy, że obydwa cele nie zostały wypełnione. W LM odpadli w grupie, która nie była zbyt silna bo był w niej Zenit, Austria Wiedeń oraz Atletico Madryt. Natomiast w Lidze Europy wyeliminowali Eintracht Frankfurt, który w swojej lidze nie pokazuje tego, co pokazywał w poprzednim sezonie. Awansowali po 2 remisach a konkretnie 2:2 w Portugalii oraz 3:3 w Niemczech. W kolejnej fazie wyeliminowali groźne włoskie Napoli z którym wygrali na własnym terenie 1:0 a na stadionie Świętego Pawła zremisowali 2:2. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki europejskie w których brali, bądź biorą udział Portugalczycy to z 10 meczów wygrali tylko 2, 5 zremisowali a przegrali 3-krotnie. Stracili 14 bramek a zdobyli 12. Jak widać, mecze Porto, przynajmniej w Lidze Europy obfitują w bramki. Jeżeli chodzi o Sevillę to na dzień dzisiejszy morale podopiecznych Unaia Emeryego jest bardzo wysokie i z pewnością niewiele w tej kwestii zmieniła ostatnia porażka z Celtą Vigo. Jeżeli chodzi o mecze ligowe to Sevilla przed porażką z poprzednim rywalem miała serię 6 meczów zwycięskich pod rząd pokonując m.in. Real Madryt. Ze swojej grupy w Lidze Europy wyszli z pierwszego miejsca zdobywając 12 punktów. Wygrali 3 mecze, 3 zremisowali i nie przegrali ani razu. Zdobyli 9 bramek, tracąc przy tym tylko 4. Po wyjściu z grupy trafili na słoweński Maribor, który pokonali nie bez problemów wygrywając w dwumeczu 4:3. W kolejnej fazie los napotkał ze sobą dwie ekipy z Sevilli, Betis oraz dzisiejszego rywala Porto. W pierwszym spotkaniu ku wielkiemu zaskoczeniu chyba wszystkich wygrał Betis 2:0, jednak w rewanżu na własnym stadionie nie wytrzymali presji i zmotywowana drużyna z Andaluzji pokonała 2:0 i po karnych awansowała dalej. Sevilla traci dużo bramek lecz też dużo ich zdobywa i związku z tym, że Porto w swojej lidze przegrywa ważne mecze a przynajmniej traci w nich bramki stawiam na to, że obydwie ekipy strzelą choć po jednej bramce

