Jeden z faworytów tegorocznego Euro stoi na krawędzi przepaści a raczej na krawędzi wyeliminowania z turnieju już po fazie grupowej Mistrzostw. Dziś bowiem nie wszystko zależy od Holandii, "pomarańczowi" bowiem oprócz zwycięstwa nad Portugalią (2-bramkami) muszą również liczyć na to, że Niemcy nie odpuszczą i wygrają z reprezentacją Danii. Jeśli chodzi o sam mecz z Portugalią to dla "pomarańczowych" jest to rywal bardzo niewygodny. W ostatnich wielkich turniejach głównie z tą drużyną przegrywali (MŚ 2006, Euro 2004). Dlaczego dziś ma być inaczej i to Holandia wygra i to jeszcze przynajmniej dwiema bramkami? Holandia jest wicemistrzem świata, jest to drużyna, która ma niesamowity potencjał i wiele gwiazd w swych szeregach. Ponadto w porównaniu do meczów z Danią i pierwszej połowy z Niemcami Bert van Marwijk będzie dziś musiał zagrać bardziej ofensywnie i nie wykluczone, że w pierwszej jedenastce znajdzie się miejsce i dla Robina van Persiego i Klaasa-Jana Huntelaara. Ponadto pamiętajmy, że w ostatnich turniejach gdy grali ze sobą Holendrzy z Portugalią to jednak ci drudzy byli uznawani za faworytów spotkaniu. Obecnie podopieczni Paulo Bento nie wyglądają na tak mocną reprezentację jak jeszcze kilka lat temu, owszem są Nani i Cristiano Ronaldo ale oni jak do tej pory zawodzili na tych Mistrzostwach i grali zdecydowanie słabiej niż w swoich klubach. Dla Holandii jest to ostatnia szansa na to by jeszcze w tym turnieju zaistnieć, muszą wygrać i liczyć na zwycięstwo Niemców. Według mnie takie rozstrzygnięcia w obu spotkaniach są realne. Holendrzy już w drugiej połowie z Niemcami grając ze wspomnianą wcześniej dwójką z przodu potrafili stwarzać sobie groźne sytuację. Ciągle jednak mają problem ze zdobywaniem bramek (jak w meczu z Danią), kiedyś jednak ta niemoc strzelecka się skończy i Holendrzy zaczną zdobywać bramki. Ja mam nadzieje, że będzie tak dziś wieczorem.

