Piłkarze warszawskiej Legii zainaugurują meczem z PSV Eindhoven fazę grupową Ligi Europejskiej. Polski zespół czeka ciężka przeprawa z grającą ofensywnie trzecią ekipą minionego sezonu holenderskiej Eredivisie. Atmosfera przy AÂazienkowskiej nie jest najlepsza z kilku powodów. Legia przegrała ostatni mecz ligowy z Podbeskidziem Bielsko-Biała przed własną publicznością za co finansowo zostali ukarani piłkarze. Porażka z beniaminkiem nie oznacza pewnej porażki w Eindhoven. Kilka tygodni temu przy AÂazienkowskiej wygrał AÅ¡ląsk, by kilka dni później Legia pokonała Spartak w Moskwie i sensacyjnie awansowała do rozgrywek, które wkrótce zainauguruje. Inny problem Macieja Skorży to kontuzje. Michał Hubnik nie zagra do końca roku, a przerwa w grze czeka również Michała Kucharczyka. Nie wyleczył do końca urazu Dickson Choto, który nie znalazł się na pokładzie samolotu lecącego do Holandii. Jest w kadrze za to Manu lecz występ Portugalczyka jest niepewny. Czwartkowy rywal polskiego zespołu to jedna z najbardziej utytułowanych ekip w Holandii. PSV to 21-krotny mistrz Holandii oraz zdobywca Pucharu Mistrzów (1998 rok). Ostatni sezon nie był jednak do końca udany. 'Boeren' zajęli trzecie miejsce mimo iż przed dłuższy czas liderowali rozgrywkom Eredivisie. Przed rozpoczęciem trwającego sezonu klub wzmocniło kilku młodych utalentowanych zawodników takich jak Dries Mertens, Kevin Strootman, Tim Matavz czy Georginio Wijnaldum. To oni w tej chwili stanowią o sile tego zespołu, zajmującego piątą lokatę w swojej lidze. Większe szanse na zwycięstwo w tym meczu daje się gospodarzom. Potencjałem PSV przewyższa polski zespół, w dodatku zagra przed własną publicznością. Nie skreślajmy jednak Legii już przed meczem, bo jak pokazały konfrontacje z Gaziantepsporem czy Spartakiem Moskwa, stołeczny klub lubi zaskakiwać również pozytywnie. Jednego możemy byc niemal pewni, że będzie dużo goli, gdyż obie drużyny zdążyły już nas do tego przyzwyczaić.

