W 36. Kolejce ligi francuskiej lidera tabeli czeka kolejne trudne zadanie. Będzie musiał pokonać piątą drużynę tabeli, która wciąż walczy o europejskie puchary i to na jej boisku. Montpellier zgubiło punkty w dwóch z pięciu ostatnio rozegranych spotkań i ma tylko trzy punkty przewagi nad ścigającym je Paris Saint-Germain. Rywala ze stolicy w niedzielę czeka nieco łatwiejsze zadanie i ekipa trenera Girarda musi dać z siebie wszystko, aby nie stracić dotychczasowej przewagi. A łatwo nie będzie, bo Rennes w marcu zeszłego roku wygrało nawet na Stade de la Mosson 1:0 po trafieniu Boukariego, a w ostatnich tygodniach zanotowało całkiem chwalebną serię zwycięstw. Gospodarze ulegli ostatnio w Ligue 1 tylko Bordeaux i to na wyjeździe. Przed własną publicznością są za to już niepokonani od trzech kolejek, a od początku lutego przegrali u siebie tylko raz, z Toulouse. Na dodatek na Stade de la Route de Lorient wygrali osiem z dwunastu meczów rozegranych z Montpellier. Goście w 2012 roku wygrali tylko trzy mecze z dala od domu, a w sumie na wyjazdach w tym sezonie wrócili już do siebie bez kompletu punktów dziesięciokrotnie. Na domiar złego, dla lidera, w najbliższym meczu zagra on mocno osłabiony, bo zawieszony jest m.in. kreator gry Belhanda, a na zdrowie narzeka Marveaux. Niewykluczone więc, że Rennes wykorzysta okazję, aby pozbawić punktów kandydata na mistrza kraju. Spodziewam się wyrównanego i emocjonującego meczu, w którym górą okażą się goście.

