Plasująca się na drugiej pozycji w grupie Rumunia podejmie na własnym terenie reprezentację Finlandii. Gospodarze do lidera, Irlandii Północnej, tracą zaledwie punkt, zyskują za to trzy nad Węgrami i o sześć oczek uciekają czwartkowemu rywalowi. Mimo że na papierze Rumuni wydają się być faworytem, to Finlandia nie stoi na straconej pozycji i jest w stanie sprawić niespodziankę. Co prawda, Finowie nie mają już co marzyć o Euro 2016, ale może właśnie - jak to w futbolu często bywa - ten brak presji spowoduje, że realnie zagrożą oni reprezentacji Rumunii, nie mając i tak nic do stracenia. To, co może zgubić gospodarzy w tej konfrontacji to zbyt duża pewność siebie (Rumunia jeszcze nie przegrała meczu, ale czy na pewno jest taka silna?) i zlekceważenie rywala. Gdzieś w głowie piłkarzom może także siedzieć myśl, że awans jest już bardzo prawdopodobny, w najgorszym przypadku skończy się barażami, więc nie podejdą do tego spotkania maksymalnie skoncentrowani. Trzeba jeszcze dodać, że reprezentacja Rumuni nie dysponuje aż takim potencjałem jak pokazuje tabela. To, że gospodarze mają duże szanse na awans do mistrzostw Europy, zawdzięczają szczęśliwemu losowaniu grupy, ponieważ rywale do wielce wymagających nie należeli. A i tak Rumuni wiele razy zaliczali wpadki, bo nie potrafili pokonać zawodzącej Grecji i mocno przeciętnych Węgrów. Ich gra wygląda bardzo topornie, nie strzelają zbyt wielu bramek, częste rezultaty to 1-0 czy 0-0. Nie ma w zespole też wyróżniających się piłkarzy, którzy pociągnęliby zespół. To samo oczywiście można powiedzieć o Finach, którzy w dodatku mają jeszcze mniej punktów. Jednak coś się ostatnio odblokowało, ponieważ piłkarze z Europy Północnej wygrali dwa ostatnie mecze i mimo że już jest za późno na ratowanie sytuacji w grupie, to są w stanie zyskać w Rumunii punkt.

