W niedzielny wieczór polskiego czasu kolejne spotkanie sezonu zasadniczego NBA rozegrają Sacramento Kings i Orlando Magic. Po serii domowych meczów, Magików z Orlando czekają trudne spotkania. Czy mecz z Sacramento można do takowych zaliczyć? Moim zdaniem nie. Koszykarze Orlando Magic rozpoczeli sezon nadspodziewanie dobrze i z bilansem 5-3 zajmują wysokie miejsce na Wschodzie. Emocje dla tego klubu rozpoczęły się już przed sezonem, kiedy to niepewna była przyszłość lidera Magików, gwiazdy NBA - Dwighta Howarda. Ostatecznie popularny "Thunder" zdecydował się rozpocząć kolejny sezon razem z Orlando. Nie oznacza to jednak, że tak będzie również w kolejnych sezonach. Marzeniem Howarda jest grać o cele wyższe niż awans do playoffów i stawia sprawę jasno - jeśli nie otrzyma tego od swojego klubu to opuści Orlando, a chętnych na wielkiego centra nie brakuje. Presja wyniku w klubie z Florydy jest zatem ogromna, większa niż kiedykolwiek. Magic muszą włączyć się do walki o najwyższe cele. A aby to uczynić, nie mogą pozwolić sobie na porażki z najsłabszymi klubami tegorocznego NBA jakim niewątpliwie jest ekipa Sacramento Kings. Ich bilans to obecnie 3 wygrane i 5 przegranych chociaż mówiąc uczciwie, powinno to być raczej 2-6, gdyby nie prezent od koszykarzy z Milwaukee którzy prowadząc ponad 20 punktami, dali wydrzeć sobie zwycięstwo. Podsumowując - zwycięzcą tego meczu może być tylko Orlando Magic, czy wygrają różnicą 6 punktów? Patrząc na różnice punktów jakimi wygrywali poprzednie swoje spotkania, wydaje mi się to bardzo prawdopodobne.

