To będzie WOJNA!!, w tym starciu już nie chodzi o panowanie w Londynie albowiem zarówno Tottenham, jak i Arsenal, wciąż liczą się w wyścigu o mistrzostwo kraju. W środku tygodnia obie ekipy przegrały swoje spotkania tak więc „Lisy” mimo remisu nie straciły ale tylko zyskały, dziś dla jednych i drugich wobec tego będzie się liczyć tylko zwycięstwo w tym starciu. Gospodarze grają świetną piłkę, czegoś zabrakło w starciu z West Ham jednak ekipa Bilica u siebie z każdym z czołówki zdobywała punkty, tak więc o jakiś spadek formy bym się nie martwił. Tottenham wreszcie poprawił grę w defensywie, jest po prostu solidność której w ostatnich latach brakowało, nie jest to zapora nie do przejścia ale tych idiotycznych błędów jest po prostu mniej. Tak naprawdę każda formacja jest w formie co nie tylko widać w wynikach ale także w grze – szybka, kombinacyjna gra zarówno w ataku pozycyjnym jak i kontrach, to jest gra na tytuł mistrzowski. Arsenal jest w dużym kryzysie cztery mecze bez zwycięstwa. Katastrofalnie zaczęli prezentować się w defensywie, gdzie popełniają proste błędy taktyczne jako zespół, dodając do tego indywidualne popisy niektórych graczy mamy bardzo słaby obraz gry tego zespołu. To co najbardziej boli kibiców to brak takiej walki gdy ekipie nie idzie, nie ma tam lidera który w trudnych momentach po krzyczy, zmotywuję. Wracając do defensywy to przed dzisiejszym spotkaniem pojawiły się dwa ogromne problemy w postaci braku Laurenta Kościelnego, czyli gracza który z tej defensywy popełniał najmniej błędów. W takim przypadku mecz z Tottenhamem rozpocznie pewnie para Gabriel-Mertesacker, którzy ostatnio nie ma co ukrywać mają więcej złych za grań niż dobrych. Jeszcze poważniejsza strata do kontuzja Cecha który nie ukrywajmy już trochę punktów Kanonierom w tym sezonie wybronił, gdy nie jego postawa to już podopieczni Wengera by się w walce o tytuł nie liczyli. Dziś w po raz pierwszy w lidze Ospina. W 14 spotkaniach wyjazdowych Arsenal stracił już 18 bramek a najgorszy bilans mają właśnie z czołówką Liverpool, Southampton, Liverpool, to ekipy które z łatwością wbijały po trzy bramki. Te derby zresztą jak wszystkie rządzą się swoimi prawami, ale raczej będą bramki a tym powodem jest dla mnie ostatnia gra Arsenalu o której wspomniałem, a wobec tego myślę że ktoś tutaj szybko trafił i już pójdzie dalej.

