Real, który ma w nogach 120 minut walki z Barceloną w ostatnią środę, a przed sobą już za kilka dni kolejne, tym razem w Lidze Mistrzów starcie z odwiecznym katalońskim rywalem, wraca na Estadio Mestalla tym razem na mecz ligowy, z trzecią w tabeli i prezentującą w ostatnich tygodniach bardzo efektowny i skuteczny futbol Valencią. Można być pewnym, że dziś Real wystąpi bardzo poważnie osłabiony. W obronie z podstawowej czwórki defensorów zagrać ma tylko Ricardo Carvalho, który wykluczony jest z pierwszego meczu z Barceloną w Champions League. W pomocy na pewno nie zagra kontuzjowany Khedira, który być może nie zagra już do końca sezonu, a wszyscy spodziewają się, że trzon drugiel linii tworzyć będą nominalni rezerwowi Canales i Pedro Leon. W ataku Adebayora, który również nie wystąpi, być może zastąpi Higuain, napastnik bardzo utalentowany, ale po wielomiesięcznej kontuzji, można być pewnym tego, iż jego forma jest daleka od ideału. W jakim składzie zagra Real do końca nie wiadomo. Dywagować można jedynie o tym, czy wystąpi bardzo czy bardziej osłabiony. NAtomiast Valencia, która jest trzecia w tabeli, trzy ostatnie mecze ligowe wygrała aplikując rywalom 12 goli zagra w składzie zbliżonym do optymalnego. Dziś gospodarze staną przed szansą ogrania odwiecznego rywala i przystąpią do tego meczu z jeszcze większą determinacją, bo przegrali 3 poprzednie konfrontacje z królewskimi. Za kilka dni miną 2 lata od ostatniej wygranej Valencii z Realem, co miało miejsce na Mestalla, a wygrana była okazała (3-0). Dziś szansa na powtórkę jest olbrzymia. Stawiam na gospodarzy.

