Ostatni mecz dla Irlandczyków przed startem Euro. Zacznę może moją analizę od tego, że według mnie padnie tutaj bardzo mało bramek. Węgry i Irlandia słyną z solidnej grze w defensywie. Śledząc chociażby ostatnie mecze sparingowe, czy też te o większą stawkę, można dostrzec, iż obie ekipy tracą bardzo mało bramek. W przypadku Irlandii ich bilans straconych goli z ostatnich 10 spotkań to jedynie 3 bramki! Węgrzy także nie pozostają dużo gorsi - w ich przypadku to 5 straconych bramek. Zacząłem od formacji defensywnych, to teraz czas na ofensywy jednych i drugich. O sile w ataku drużyny Irlandzkiej decydują przede wszystkim dwaj zawodnicy - Doyle i Kean. Jeden i drugi nie mogą swoich ostatnich sezonów zaliczyć do udanych. Doyle w 32 meczach trafił do siatki rywala tylko 4 razy, natomiast Kean w zaledwie 6 występach trafiał 3krotnie. Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że Robbie nie jest już młodzieniaszkiem, i czas fizycznej regeneracji w jego przypadku na pewno nie jest świetny. Powinien lekko się oszczędzać przed tym kolejnym, dużo ważniejszym występem. Teraz czas wziąć pod lupę potencjał ofensywny Węgrów. Zdecydowanymi gwiazdami zespołu są Dzsudzsak i Szalai. Tak jak w przypadku Keana i Doyla, oni także nie razili skutecznością w swoich klubach. Dzsudzsak rozegrał tylko 9 spotkań, nie wpisując się ani razu na listę strzelców. Szalai szansę gry dostawał 15 razy, strzelając przy tym tylko 3 bramki. Dobra defensywa i niezbyt efektywny atak powinny spowodować, że nie zobaczymy tutaj wielu bramek i wynik będzie bliski remisu 0:0.

