Jak na razie Polska Ekstraklasa zaskakuje pod jednym względem, otóż w dotychczasowych 5 meczach mieliśmy same wyniki overowe, co jak na polskie realia wynik rzadko spotykany. Dziś czuję, że ta seria zostanie przerwana i to już w pierwszym dzisiejszym spotkaniu Wisły Kraków z GKS-em Bełchatów. Po pierwsze dlatego, że obie ekipy w przerwie letniej głównie pozbywali się swoich zawodników. Z GKS-u odeszli m.in. Marcin Żewłakow i Filip Modelski ale również Łukasz Sapela, Jacek Popek i Grzegorz Fonfara. Jak wiemy Żewłakow mimo, że jest to już wiekowy zawodnik był gwarantem kilku bramek w sezonie dla zespołu pozostali to oczywiście obrońcy i bramkarz. Warto również dodać, że w GKS-ie zabraknie dziś innego napastnika Dawida Nowaka a patrząc na zawodników, którzy przyszli latem do drużyny to trudno wskazać następców Żewłakowa i Nowaka ponieważ GKS głównie wzmacniał linie defensywną. I tak dzisiaj na szpicy powinien zagrać Michał Mak, który jeszcze nie ma na swoim koncie bramki w Ekstraklasie. W Wiśle co prawda jest Cwetan Genkow po którym sporo sobie obiecują w Krakowie przed tym sezonem ale na takie pudła jak w meczu Pucharu Polski z Lubońskim nie może sobie pozwalać. Odeszli natomiast Dudu Biton, Patryk Małecki, Gervasio Núñez, Júnior DÃaz czy Dragan Paljić. W ich miejsce sprowadzono Jana Frederiksena, Arkadiusza Głowackiego, Romella Quioto, Daniela Sikorskiego i Łukasza Burligę. Wzmocniono więc głównie linię obroną, bo ciężko uznać, że zamiana Dudu i Małeckiego na Quioto i Sikorskiego to wzmocnienie drużyny. Patrząc co prawda na historię potyczek Wisły z GKS-em widzimy,że częściej mieliśmy wyniki powyżej 2.5 niż poniżej. Ja jednak nie radziłbym się tym sugerować, bo jest to jedynie historia a jak wspomniałem w obu ekipach nie zagrają najlepsi strzelcy z poprzedniego sezonu (Dudu, Żewłakow, Nowak). Obie drużyny osłabiły się przed sezonem jeśli chodzi o linię ataku, wzmacniając raczej defensywę. Pamiętajmy również, że Wisła miała spore problemy z tym by strzelić pierwszą bramkę z Lubońskim KS w Pucharze Polski, wygrali 5-0, ale strzelali bramki w końcówce, gdy rywal nie był jeszcze zmęczony mieli spore problemy ze stwarzaniem sytuacji podbramkowych. Myślę, więc, że warto w tym meczu zagrać mimo wszystko poniżej 2.5 goli.

