Spotkanie, które jest mocno porównywane do tego sprzed 11 miesięcy, kiedy to przy Reymonta Śląsk musiał wygrać, by tym samym zdobyć tytuł mistrza kraju kosztem Legii Warszawa. Wtedy głos zabrał nawet prezydent Dudtkiewicz, który wspominał coś o tym, że ma nadzieje, że Wisła odda im to co zabrała 30 lat wcześniej (w domyśle tytuł mistrzowski). Wszyscy doskonale pamiętamy jak tamto spotkanie się zakończyło, a dziś znów jesteśmy świadkami pozasportowej układanki. Wiśle jak wiemy grozi to, że drugi rok z rzędu nie zagra w europejskich pucharach, jedyną dla nich drogą by tak się nie stało jest finał Pucharu Polski. Z kolei żeby ten finał stał się faktem, muszą dziś pokonać Śląsk, Śląsk, który obecnie zajmuje 3.miejsce w tabeli ligowej i ma szansę na europejskie puchary z ligi. Od razu można więc przeczytać, że Śląsk "odda" Wiśle miejsce w finale Pucharu Polski w zamian za zwycięstwo z poprzedniego sezonu dające Śląskowi mistrza. Czy tak się stanie przekonamy się już dziś, początek meczu o 18:30. Ja mimo, iż kursy na zwycięstwo Wisły z 3.50 spadły już na 2.25 nie jestem wcale przekonany co do "podłożenia" się dziś Śląska. W poprzednim sezonie oba kluby były zainteresowane tym, by to Śląsk był mistrzem. Śląsk z wiadomych względów, Wisła natomiast mogła zagrać na nosie największemu swojemu rywalowi Legii. Dziś oba kluby chcą zagrać w finale i myślę, że obie zrobią wszystko aby tak się stało. Ja postanowiłem więc zagrać dziś over 2.5 bramek. Śląsk wie, że nie może sobie dziś pozwolić na zbyt asekuracyjną grę w obronie ponieważ, każda bramka sprawi, że to Wisła będzie bliżej finału, dlatego najlepszym wyjściem dla podopiecznych Levego jest strzelenie dziś bramki, wtedy Wisła będzie w bardzo trudnej sytuacji i będzie zmuszona do strzelenia przynajmniej dwóch. O czym wie najlepiej szkoleniowiec Śląska podkreślając na konferencji prasowej, że jego drużyna nie może jedynie bronić wyniku w dzisiejszym spotkaniu, ale musi też atakować. W dzisiejszym spotkaniu w Wiśle nie zobaczymy Jaliensa i najprawdopodobniej Sakiego i Głowackiego, w Śląsku za kartki pauzuje Socha. Ja widać w większości są to piłkarze formacji defensywnych. Ostatnią rzeczą o jakiej chciałem wspomnieć to wczorajszy mecz Legii z Ruchem, tam na bramki kibice czekali ponad 140 minut w dwumeczu ale w końcu gdy padła pierwsza bramka mecz się diametralnie odmienił i w sumie kibice zobaczyli 3 gole (choć mogło być ich więcej). Dziś również myślę, że bramka otworzy spotkanie, co prawda nie sądzę by kibice musieli na nią czekać zbyt długo ponieważ tutaj jest sytuacja taka, że Wisła musi gonić wynik, wczoraj natomiast Ruch, chyba chciał jak najdłużej utrzymać wynik bezbramkowy i kto wie może nawet doprowadzić do serii rzutów karnych. Dziś myślę, że bramek w Krakowie nie zabraknie i będziemy świadkami naprawdę dobrego widowiska.

