Myślę, że obie drużyny w normalnych okolicznościach miałyby mniej więcej równe szanse. Na papierze zapewne lepszym składem dyspnowaliby goście, jednak przecież statystyki sezonu pokazują jasno, obie ekipy są obok siebie w swojej konferencji (4 i 5 miejsce) i wszystko wskazuje na to, że będzie im dane spotkać się w pierwszej fazie play off. A że gospodarzem tego meczu jest Atlanta, więc w zasadzie można by nawet powiedzieć, że to ona powinna mieć lekką przewagę. Dziś jednak mamy wyjątkowe okoliczności, gdyż obie ekipy przypuszczalnie będą miały ważne braki kadrowe. U gospodarzy mowa oczywiście o Joe Johnsonie, liderze drużyny. Bez niego Atlanta dużo traci, jednak wydaje się że straty gości są dużo większe. W ostatnim meczu z powodu kontuzji nie grali Nelson, Richardson, Duhon oraz Redick. Najbardziej brak oczywiście tego pierwszego, głównego rozgrywającego Orlando który w zasadzie nie ma w zespole godnego następcy. Pozostała trójka to oczywiście rezerwowi, jednak bez nich skład Orlando mocno się uszczuplił. Ostatnio zespół grał ciężki i zakończony dogrywką mecz w Nowym Jorku, w którym zawodnicy zdolni do gry nie mieli za dużo chwil odpoczynku. Orlando przegrało tamten mecz, mimo iż zespół z Nowego Jorku jest w poważnym kryzysie i przegrywał mecz za meczem. To może niepokoić przed meczem z dużo silniejszym w tej chwili zespołem Atlanty. Sądzę, że Orlando ponownie będzie w stanie nawiązać walkę, jednak ponownie w końcówce może zabraknąć już sił, nie mówiąc już o tym co będzie w razie wypadnięcia niektórych graczy za faule (co miało miejsce właśnie w Nowym Jorku). Tak więc typuje tutaj przegraną mocno osłabionych Magic.



