W poniedziałek zmierzą się ze sobą dwa Górniki. Zarówno ten z Łęcznej, jak i z Zabrza całkiem dobrze zaprezentował się w pierwszej kolejce. Piłkarze z Lubelszczyzny w wyjazdowym spotkaniu z Ruchem Chorzów zgarnęli trzy punkty, a podopieczni Józefa Dankowskiego po niezłym meczu wywieźli z Krakowa punkt, stawiając Wiśle duży opór. Niestety zespół z Zabrza do sezonu przystąpił z odjętym jednym oczkiem, więc teraz ma zerowy dorobek punktowy. Tak więc różnica między obiema ekipami to trzy punkty, a po tym meczu może się ona jeszcze... zwiększyć. Zabrzanie mogą mówić o małym niefarcie, ponieważ grają z Górnikiem Łęczna akurat w takim momencie, kiedy piłkarze Jurija Szatałowa są w formie. Nie można oczywiście stwierdzać na podstawie samego spotkania w Chorzowie, że Łęczna nagle zacznie bić wszystkich po kolei, ale z pewnością stać ich na pójście za ciosem i zwycięstwo z imiennikiem z Zabrza. W przeciwieństwie do swojego rywala mają skutecznego napastnika, który zna się na swoim fachu. Fiodor Cernych zaczął strzelanie już w pierwszej kolejce. Gola trafił też Bartosz Śpiączka, który harmonijnie się rozwija. W Zabrzu mogą liczyć na dominację w drugiej linii z Gergelem i Sobolewskim czy na liczne ataki flankami z wykorzystaniem Kosznika. Problem jest jednak taki, że może nie mieć kto wykończyć akcji. A Łęczna zagra przyczajona i raczej nie stworzy sobie za wielu okazji, ale Cernych będzie potrafił znaleźć się tam, gdzie trzeba. Zatem po prostu wygra drużyna, która ma kogoś, kto strzela bramki.

