1.kolejka nowego sezonu ekstraklasy i od razu wielki szlagier w stolicy Dolnego Śląska. Oba zespoły są już po rozpoczęciu sezonu. Wrocławianie po wyeliminowaniu słoweńskiego Celje nie są faworytem przeciw szwedzkiemu IFK po remisie 0-0. Legia po kompromitacji z Lechem w Superpucharze Polski (1-3) wymęczyła skromne 1-0 na Łazienkowskiej z rumuńskim Botosani i nie może być pewna awansu. Atmosfera w stolicy jest nie najlepsza i potrzebne są zwycięstwa by odbudować zaufanie kibiców. Ciśnienie na odzyskanie tytułu Mistrza Polski na stulecie klubu jest ogromne i brak złota będzie wielką porażką CWKS. Śląsk ma swoje problemy - brak pieniędzy na transfery, brak napastnika po stracie Paixao i wąska ławka. Legia nie przegrała tutaj od 5 gier i mimo, że nie najlepiej weszła w sezon to ona jest tu faworytem. Ma szerszą kadrę od rywali i kilku nowych piłkarzy może dziś zastapić zmęczonych kolegów. Głowny rywal rozpoczął od falstartu z Pogonią i 3 punkty przewagi na początku byłyby dla gości fajną sprawą.
Dziś na Stadionie Miejskim we Wrocławiu dojdzie do niewątpliwie hitu pierwszej serii gier Ekstraklasy. Wicemistrz Polski Legia Warszawa zmierzy się ze Śląskiem Wrocław - 4. drużyną ubiegłego sezonu. Jest to również starcie dwóch drużyn, które reprezentują nasz kraj w eliminacjach Ligi Europy i bardzo ciekawie jak podejdą trenerzy obu ekip do meczu ligowego, mając z tyłu głowy, że już w czwartek czekają rewanże, a ani Legii, ani tym bardziej Śląsk nie wypracowali sobie solidnej przewagi przed wyjazdem na mecze rewanżowe. Ciekawie przede wszystkim jak Henning Berg podejdzie do spotkania, jak pamiętamy w poprzednim sezonie mocno rotował składem, co ostatecznie zakończyło się wicemistrzostwem kraju. Teraz gdy pozycja Norwega jest mocno zagrożona (już mówi się o jego następcy) być może będzie chciał zagrać najmocniejszym zestawieniem. Sporo również wątpliwości jest co do składu Śląska, mówi się, że Tadeusz Pawłowski będzie chciał oszczędzić swoich kluczowych graczy przed rewanżem w Szwecji z IFK Göteborg. Skąd więc nadzieja na wysoki over (3.5 goli) w tym meczu? Śląsk Tadeusza Pawłowskiego nie jest drużyną, która (szczególnie u siebie) będzie się bronić. Pamiętamy mecz z poprzedniego sezonu, gdy Śląsk notował naprawdę znakomitą serię meczów bez porażki na własnym obiekcie i ich gra mogła naprawdę się podobać. Co do Legii Berga, tutaj mam pewne wątpliwości, oglądałem ich mecz z Lechem i ten z Bostoni i na pewno nie jest to obecnie najwyższa forma tej drużyny. Nie jest to również forma Legii z poprzedniego sezonu, choć ja pamiętam, że często Legii zdarzały się mecze, gdzie grali dość minimalistycznie i zadowalali się skromnym prowadzeniem. Co jednak rzuciło mi się w oczy w starciach z Lechem i z Bostoni to łatwość dochodzenia rywali do sytuacji bramkowych. Nawet Bostoni, które ewidentnie grało na remis w meczu w Warszawie miało swoje okazje i były to sytuację, które raczej Legia im stwarzała a nie oni sobie sami. Z drugiej strony z Bostoni pewnie każdy zauważył jak często graczy Legii łapano na spalonym, może potrzeba zgrania może czasu ale naprawdę nie było to normalne by tyle razy zespół z Warszawy był łapany na spalony (9 razy). Gram tutaj też over bowiem w poprzednich sezonach bywały mecze w których padało naprawdę sporo goli. Wystarczy przytoczyć mecz z poprzedniego sezonu na Łazienkowskiej gdy Legia wygrała ze Śląskiem 4-3, ale i we Wrocławiu mieliśmy wynik 3-1 i Legia również ten mecz wygrała. We wcześniejszych latach również były ciekawe wyniki - wygrane 5-0 czy 4-0 przez Legię, często padał wynik 2-1, myślę, że dziś możemy liczyć na bramki i mam nadzieje, że mecz ten nie zawiedzie i granica 3.5 goli zostanie przekroczona.
W poprzednim sezonie mecze pomiędzy obiema drużynami były bardzo zacięte. Świadczy o tym chociażby wynik 4-3 przy Łazienkowskiej czy dwa remisy w ćwierćfinale Pucharu Polski. Warto jeszcze dodać, że Legia nie potrafiła wygrać we Wrocławiu nawet wtedy, kiedy miała szansę objąć pozycję lidera na kilka kolejek przed końcem. Jak więc będzie tym razem? Mimo że spotkanie zapewne znów będzie wyrównane, to jeżeli chodzi o sam poziom meczu, nie należy spodziewać się fajerwerków, ponieważ obie ekipy udowodniły, że nie są w formie. Wojskowi zaprezentowali się miernie w Superpucharze Polski i nie popisali się w meczu eliminacyjnym LE, męcząc wynik 1-0 z Rumunami. Śląsk po przejściu NK Celje, zanotował bezbarwny mecz z Goteborgiem, bezbramkowo go remisując. Nie wiadomo jak Śląsk funkcjonować będzie bez Marco Paixao, które zamienił Wrocław na Pragę. Gdy odszedł Mila ciężko było zapełnić po nim lukę, gra w środku pola leżała. Teraz Tadeusz Pawłowski nie ma w swoim zespole bardzo dobrego jak na polskie warunki napastnika, który zawsze stwarzał zagrożenie pod bramką przeciwnika. Co prawda, w Śląsku został jego brat - Flavio, ale czy poradzi sobie bez Marco, z którym rozumiał się świetnie? Ofensywną siłę zespołu z województwa dolnośląskiego może podnieść Kiełb, ale popularny Ryba znany jest z tego, że ma problemy z zaaklimatyzowaniem się w mieście innym niż Kielce. Natomiast Legia zrobiła duży szum z transferami, o klasie sprowadzonych zawodników rozpisywały się głównie stołeczne media, ale jak przyszło co do czego, czyli weryfikacji na boisku, to Nikolić miał więcej spalonych niż udanych zagrań, a Prijović na przywitanie warszawskiej publiczności zmarnował stuprocentową sytuację. Dodając do tego fakt, że polskie zespoły nie umieją grać co trzy dni, to mecz zapowiada się słabo i nie będzie niespodzianką, gdy obie drużyny dopiszą sobie po punkcie.

