Walka o mistrzostwo Belgii wkracza w decydującą fazę, bowiem do zakończenia rozgrywek pozostały już tylko 3 kolejki. W pierwszym rozegranym dzisiejszym meczu Anderlecht przegrał przed własną publicznością ze St. Liege 3-1 i tym samym znacznie oddalił się od mistrzowskiego tytułu, gdyż jego pogromca wskoczył na 2 miejsce w tabeli. Wbrew pozorom to dobry wynik dla Brugge, bowiem wciąż mają jeden punkt przewagi nad druga ekipą. Dzisiejsza wygrana z Charleroi sprawi, że przewaga ta powiększy się do 4 oczek a to spora przewaga psychologiczna, tym bardziej, że w kolejnym meczu Club Brugge zmierzy się właśnie ze St. Liege przed własną publicznością. Gospodarze zajmują obecnie 4 miejsce w tabeli gwarantujące udział w kwalifikacjach Ligi Europy. Ostatnio jednak Charleroi gra w kratkę przeplatając zwycięstwa z porażkami. Brugge tymczasem notuje gorsze wyniki od gospodarzy, ale też miała trudniejsze mecze. Trzy tygodnie temu obie ekipy mierzyły się ze sobą i wówczas Club Brugge rozgromiło Charleroi aż 6-0 mają zdecydowaną przewagę w tym meczu. Tak tez powinno być i tym razem choć spodziewam się skromniejszej wygranej gości. Dla gości ten mecz ma kluczowe znaczenie w walce o mistrzostwo dlatego stawiam na ich zwycięstwo.
Walka o mistrzostwo w Belgii wkracza w decydującą fazę, bowiem do zakończenia sezonu pozostały jeszcze tylko trzy kolejki. Słabsza forma w ostatnim czasie lidera z Brugge sprawiła, że po ostatnim zwycięstwie Anderlechtu nad liderem strata do nich stopniała do dwóch punktów. Dobra postawa Standardu w grupie mistrzowskiej spowodowała ciekawą sytuację w lidze, bowiem nawet 3 w tabeli St. Liege ma szansę na mistrzostwo, gdyż traci tylko 4 punkty do lidera. Mecz jest więc bardzo ważny dla obu drużyn, bowiem ewentualne zwycięstwo w nim sprawi, że któraś z ekip mocno zbliży się do tytułu mistrzowskiego. Anderlecht na pewno podbudowany zwycięstwem z liderem na wyjeździe 2-1 będzie chciał pójść za ciosem i wywalczyć kolejny komplet punktów. Goście jednak to najlepsza ekipa w fazie grupowej, bowiem Standard tylko raz stracił punkty remisując na wyjeździe z Club Brugge 4-4 strzelając bramę w doliczonym czasie gry. W ostatnich dwóch meczach goście wygrali w delegacji 3-1 z Gent oraz rozbili przed własną publicznością Genk 5-0. Anderlecht ostatnio wygrał dwa mecze z rzędu, bo poza wspomnianym Club Brugge pokonał jeszcze u siebie Charleroi 3-1. Wcześniej jednak zanotował dwie porażki z rzędu, mi.in ze Standardem 2-1 w delegacji. Tutaj nie ma już miejsca na kalkulowanie dlatego szybko zdobyta bramka przez którąś z ekip otworzy to spotkanie i zarazem worek z bramkami. Ostatnie mecze tych drużyn obfitowała w bramki, bowiem w dwóch ostatnich pojedynkach strzelili łącznie 9 bramek. Myślę, że ten mecz również będzie obfitował w bramki. Stawiam na over 3,5.
Faworytem tego pojedynku jest Lazio, które zajmuje obecnie 4 miejsce w tabeli i jest już bliskie wywalczenia miejsca w Lidze Mistrzów. Lazio nie może sobie już jednaj pozwolić na wpadkę, gdyż nad piątym Interem mają tylko 1 punkt przewagi. Goście to najlepiej spisująca się ostatnio drużyna w Serie A, która w pięciu ostatnich meczach tylko raz straciła punkty remisując bezbramkowo z Romą. Torino to z kolei 10 drużyna w lidze, która w tym sezonie już nie walczy o nic dlatego ciężko będzie o motywację dla gospodarzy. Torino nie tak dawno wygrało tu z Interem 1-0 po bramce Ljajcia. Trzeba jednak powiedzieć, że Inter miał w tym spotkaniu zdecydowana przewagę i tylko dzięki własnej nieskuteczności nie wywieźli punktów z Turynu. Lazio takich problemów nie ma, gdyż jest to najskuteczniejsza drużyna w Serie A. Większość argumentów jest po stronie gości i to oni powinni sięgnąć po komplet punktów w tym meczu. Przewidywane składy: TORINO (3-4-1-2): Sirigu – Burdisso, N'Koulou, Moretti, De Silvestri, Rincon, Baselli, Molinaro, Ljajic, Edera, Belotti LAZIO (3-4-2-1: Strakosha – Caceres, de Vrij, Radu, Marusic, Leiva, Lulic, Lukaku, Milinkovic-Savic, Luis Alberto, Immobile.
Dawno w lidze włoskiej nie było tak ciekawej sytuacji. Po ostatniej porażce przed własną publicznością z Napoli 1-0 Juventus ma już tylko jeden punkt przewagi nad drużyną z Sycylii na 4 kolejki przed zakończeniem sezonu. Tymczasem Inter zajmuje obecnie 5 miejsce w tabeli, ale do trzeciej Romy i czwartego Lazio traci tylko 1 punkt. Inter w tym sezonie nie przekonuje mnie swoją grą. Co prawda Nerazzuri w dwóch ostatnich meczach zdobyli komplet punktów, ale były to pojedynki z Cagliari i Chievo, czyli z ligowymi słabeuszami. Juventus w ostatnim czasie ma nieco gorszy bilans a to wszystko przez ostatnia porażkę z Napoli w Turynie. Wcześniej Juve zanotował przykra wpadkę z Crotone remisując 1-1. Minimalizm Juventusu w tych meczach zemścił się na starej Damie. Do końca sezonu pozostało już tylko 4 mecze dlatego nie ma już tu miejsca na asekurancką grę tym bardziej, że Napoli tylko czyha na potknięcie Juventusu. Juventus jest faworytem tego meczu i kontekście walki o mistrzostwo ten mecz po prostu musi wygrać. Przewidywane składy: INTER (4-2-3-1): Handanovic – Cancelo, Skriniar, Miranda, D'Ambrosio, Vecino, Brozovic, Candreva, Rafinha, Perisic, Icardi JUVENTUS (4-2-3-1): Buffon – Howedes, Benatia, Barzagli, Alex Sandro, Khedira, Pjanic, Cuadrado, Dybala, Mandzukic, Higuain.
Freiburg w 5 ostatnich meczach nie zdobył nawet punktu i przez to znalazł się w strefie spadkowej. Co ciekawe wszystkie te przegrane mecze gospodarze rozgrywali z drużynami z dolnych rejonów tabeli. Dziś mierzą się z ostatnią drużyną w tabeli, która nie już praktycznie szans na utrzymanie w lidze, bo jej strata do bezpiecznego miejsca na 3 kolejki przed zakończeniem sezonu wynosi 8 punktów. A nie sądzę aby Wolfsburg, Mainz czy Freiburg nie zdobyły 1 punku do końca sezonu. Kolonia w 5 ostatnich meczach w delegacji doznała 4 porażek, ale odniosła też niespodziewane zwycięstwo nad RB LIpsk 2-1. Freiburg co prawda w 3 ostatnich meczach u siebie nie zdobył nawet punktu, ale w tak ważnym meczu musi się przełamać, gdyż to może być decydujące spotkanie jeśli chodzi o ich ligowy byt. Stawiam na wygraną Freiburga a tym samym degradację Koln. Przewidywane składy: Freiburg: Schwolow - P. Stenzel, Gulde, Kempf, C. Günter - Schuster, Höfler - Haberer, Höler - Petersen, Kleindienst Koeln: Horn - Jorge Meré, Maroh, Heintz - Risse, Handwerker - Koziello, Höger - J. Hector, Bittencourt - Terodde
Na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu Wolfsburg ma tyle samo punktów co będący w strefie spadkowej Freiburg i Mainz. Wilki w ostatniej kolejce gładko przegrały z Borussią M'gladbach 3-0 na wyjeździe i dziś liczą na rehabilitację. Mecz z HSV jest o tyle ważny, że HSV to bezpośredni rywal Wilków w walce o utrzymanie. Goście co prawda zajmują przed ostatnie miejsce w tabeli, ale jakby dziś wygrali ich strata do Wolfsburga stopniała by do 2 oczek. Tak więc dla obu ekip ten mecz jest o przysłowiowe 6 oczek. Porażka dla HSV oznacza degradację dlatego spodziewam się dziś brutalnego meczu. Wilki przed własną publicznością w tym sezonie mają fatalny bilans 2-8-5 i bramki 18-21 co daje im w tej klasyfikacji przed ostatnie miejsce. Gospodarze od 7 kolejek nie wygrali meczu przed własną publicznością. HSV tymczasem to najgorsza drużyna jeśli chodzi o mecze wyjazdowe w lidze, bowiem w tym sezonie wygrali tylko 1 mecz, a w 5 ostatnich spotkaniach nie zdobyli nawet punktu. Większe szanse na zwycięstwo daję gospodarzom, tym bardziej, że HSV tutaj przyjeżdża po komplet punktów dlatego będzie musiało się odsłonić co tylko ułatwi zadanie Wilkom. Stawiam na zwycięstwo gospodarzy. Przewidywane składy: Wolfsburg: Casteels - Verhaegh, Knoche, Uduokhai, William - Guilavogui - Didavi, Arnold - Brekalo, Malli - Origi HSV: Pollersbeck - G. Sakai, K. Papadopoulos, Jung, Douglas Santos - Ekdal - Kostic, Holtby, Waldschmidt, Ito - Hunt
Arsenal już kilka tygodni temu odpuścił ligę, aby tylko skupić się na rozgrywkach Ligi Europy, bowiem tylko zwycięstwo w nich daje Kanonierom prawo startu w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Tak więc cała uwaga skupia się teraz na Atletico. Arsenal w Lidze Europy to najskuteczniejsza drużyna, która w poprzednich rundach eliminowała takie ekipy jak Milan czy CSKA. Atletico to druga obecnie drużyna w La Liga, której siłą jak co roku jest bardzo dobra defensywa, która w tym sezonie La Liga straciła tylko 18 bramek. W ostatnim okresie Atletico spisuje się jednak znacznie poniżej oczekiwać. W 3 ostatnich spotkaniach ligowych na wyjeździe zdobyli tylko 1 punkt. W Lidze Europy z kolei ulegli na wyjeździe Sportingowi Lizbona i byli bliscy roztrwonienia przewagi z pierwszego meczu. Arsenal to jednak mocniejsza ekipa niż Portugalczycy dlatego Arsenal myślą o awansie do finału musi przede wszystkim wygrać przed własną publicznością by w Madrycie bronić zaliczki. Stawiam na zwycięstwo Kanonierów, którzy wygrali 6 ostatnich spotkań przed własną publicznością. Przewidywane składy: Arsenal (4-2-3-1): Cech - Monreal, Koscielny, Mustafi, Bellerin - Xhaka, Ramsey - Ozil, Wilshere, Welbeck - Lacazette Atletico (4-4-2): Oblak - Hernandez, Godin, Savic, Vrsaljko - Koke, Niguez, Partey, Correa - Gameiro, Griezmann
Obie ekipy w tym sezonie rywalizowały w jednej grupie i lepiej zaprezentowali się goście, którzy w Marsylii bezbramkowo zremisowali a przed własną publicznością wygrali 1-0. Wówczas sytuacja zwłaszcza gospodarzy była zgoła odmienna, gdyż Marsylia skupiała się głownie na lidze a poza tym mieli spore problemy kadrowe w związku z kontuzjami. Obecnie kontuzję leczą już tylko Mandanda oraz Kamara. Poza tym forma Marsylii w ostatnim czasie jest zwyżkowa. W drodze do półfinału gospodarze wyeliminowali RB Lipsk wygrywając 5-2 przed własną publicznością. Salzburg jest klubem związanym z Salzburgiem nie tylko marką sponsora, ale też przez wymianę zawodników. I to właśnie RB Lipsk jest uznawany za ten mocniejszy. Tak więc Marsylia wyrobila sobie już przewagę psychologiczną. Trzeba jednak pamiętać, że Salzburg wyeliminował takie ekipy jak Borussia Dortmund czy Lazio Rzym. Kluczem jest więc pierwsze spotkanie, które Marsylia musi wygrać wypracowując solidną zaliczkę. Stawiam na pewne zwycięstwo Marsylii. Przewidywane składy: MARSYLIA (4-2-3-1): Pele – Sarr, Rami, Rolando, Amavi, Lopez, Gustavo, Thauvin, Payet, Ocampos, Germain SALZBURG (4-2-3-1): Walke – Lainer, Silva, Ramalho, Caleta-Car, Ulmer, Haldara, Samassekou, Berischa, Schalger, Hee-Chan, Dabbur.
Najciekawsze starcie półfinałowe w którym to zmierzą się dwaj główni faworyci do wygrania Ligi Mistrzów. Faworytem tej konfrontacji jest Bayern, który już wcześniej zapewnił sobie mistrzostwo Niemiec i teraz mógł skupić się na meczu z Realem. W kadrze Bayernu jest kilku zawodników, którzy będą chcieli udowodnić swoją wyższość nad graczami Królewskich. Bawarczycy przed własną publicznością w tym sezonie tylko 3 razy stracił punkty zarówno w Bundeslidze jak i Lidze Mistrzów. Nie tak dawno potrafiła zremisować tu Sevilla 0-0, ale był to najgorszy mecz Bayernu w tym sezonie. Real tymczasem to dopiero 3 drużyna w La Liga, która swoją uwagę skupia już tylko i wyłącznie na rywalizacji w Lidze Mistrzów. Swoją grą, Królewscy jednak w tym sezonie nie zachwycają. Fatalnie prezentuje się Benzema, daleki od najwyższej formy jest Modrić a do tego dochodzą częste błędy linii defensywnej co może być bardzo kosztowne z poukładanym Bayernem. W poprzednim sezonie obie ekipy spotkały się na etapie ćwierćfinału a mecz w Monachium zakończył się zwycięstwem Realu 2-1. Myślę, że w tym spotkaniu góra będzie kolektyw i zabójcza skuteczność, której ostatnio nie brakuje w Monachium. Real przed tygodniem zagrał składem, który zagra dziś z Bawarczykami i tylko zremisował z Bilbao 1-1. Stawiam na zwycięstwo Bayernu. Przewidywane składy: Bayern (4-3-3): Ulreich - Rafinha, Hummels, Boateng, Kimmich - James, Martinez, Muller, Ribery, Lewandowski, Robben Real (4-3-1-2): Navas - Marcelo, Ramos, Varane, Carvajal - Casemiro, Kroos, Modric - Isco - Benzema, Ronaldo
Mało kto się spodziewał, takiego półfinału tym bardziej, że zarówno Liverpool jak i Roma nie byli faworytami meczy ćwierćfinałowych. Tymczasem The Reds z łatwością wyeliminowali Manchester City a Roma niespodziewanie przed własną odrobiła straty z Barceloną wygrywając 3-0 i ostatecznie awansując dalej. Faworytem tego pojedynku jest na pewno ekipa z Anglii, która ma jeden z najlepszych ataków obecnie w Europie. Liverpool ostatni raz przed własną publicznością stracił bramkę 18 lutego tego roku w meczu ligowym z West Ham wygranym 4-1. Na Anfield bramki nie potrafił strzelić m.in Manchester City, który uległ tu aż 3-0. Roma to jednak bardzo nieprzewidywalna drużyna, która potrafi przegrać z Fiorentiną u siebie 2-0 a 3 dni później wygrać z Barceloną 3-0. Nie będzie to więc łatwy mecz dla gospodarzy, bo Roma potrafi zagrać bardzo dobry mecz w obronie. Gościom brakuje jednak systematyczności. Większość argumentów jest po stronie Liverpoolu i to on powinien wygrać ten półfinał. Przewidywane składy: Liverpool: Karius - Alexander-Arnold, Lovren, van Dijk, Robertson - Oxlade-Chamberlain, Henderson, Milner - Salah, Firmino, Mane Roma: Alisson - Fazio, Manolas, Jesus - Florenzi, Strootman, De Rossi, Nainggolan, Kolarov - Schick, Dzeko





