Mecz Śląsk – Lech zakończy piątkowe zmaganie w lidze polskiej. Spotkanie 2 uznanych zespołów będzie jednym z ciekawszych spotkań tej serii gier i moim zdaniem zakończy się wygraną zespołu z Poznania. Śląsk, który w poprzednim sezonie zajął na koniec rozgrywek 2 miejsce w grupie spadkowej przez cały sezon nie zachwycał. Słaba w ich wykonaniu była przede wszystkim jesień gdzie notowali nawet 11 kolejnych spotkań bez wygranej i nawet lepsze wyniki osiągane wiosną nie pozwoliły na awans do grupy mistrzowskiej. Na własnym stadionie w całych poprzednich rozgrywkach osiągnęli oni bilans 8-6-4 a tak korzystny stał się dzięki 4 kolejnym wygranym w meczach grupy spadkowej. Przygotowując się do nowego sezonu Śląsk na własnym stadionie rozgrał 3 mecze z których 2 przegrał tracąc w nich aż 7 bramek. Lech po fatalym poprzednim sezonie w tym zapowiedział, że interesuje ich jedynie zwycięstwo w rozgrywkach i pierwszy krok w tym kierunku zechcą zrobić właśnie we Wrocławiu. Przygotowując się do sezonu Lech potwierdził wysoką formę wygrywając 3 z 4 rozgranych spotkań w tym niedawne na boisku Legii w ramach Superpucharu 4:1. Lech w poprzednim sezonie nie był ekipą wyjazdową wygrywając zaledwie 7 z 19 spotkań ale wydaje się że w tym sezonie zobaczymy już inny zespół z Poznania więc i na wyjazdach powinno być lepiej.
Na rozpoczęcie zmagań w nowym sezonie w lidze polskiej przyjdzie nam udać się do Płocka na mecz beniaminka z jednym z faworytów do Mistrzostwa w tym sezonie – Lechii Gdańsk. Wisła, która rozgrywki 1 ligi zakończyła na 2 miejscu zapewne zechce z przytupem przywitać się z najwyższą klasą rozgrywkową. Mecz rozgrywany przed własną publicznością to znakomita szansa na dobre rozpoczęcie ponieważ w meczach na własnym stadionie w 1 lidze byli zespołem najlepszym notując bilans 11-3-3 i tracąc w nich zaledwie 8 bramek. Mecze przygotowawcze pokazały jednak że z formą może być różnie. 3 mecze zakończyli z bilansem 1-1-1 z czego w 2 nie strzelili nawet bramki. Na własnym stadionie są oni jednak niepokonani od października 2015 i moim zdaniem już pierwszy mecz w nowym sezonie zakończy tą passę. Lechia po tym jak nie udało się im zakwalifikować do pucharów w poprzednim sezonie wzmocniona kilkoma zawodnikami postara się zaistnieć w ligowej czołówce. Szanse na to są duże ponieważ kadra zespołu przedstawia się imponująca z reprezentantami kraju na czele. Poprzedni sezon Lechia straciła głownie przez mecze wyjazdowe gdzie wygrali zaledwie 3 z 19 meczów. Chcąc powalczyć o najwyższe cele statystyka ta w tym sezonie musi ulec znacznej poprawie. W meczach przygotowawczych Lechia zagrała 4 razy i zakończyła je bilansem 2-0-2. Lechia kadrowo prezentuje się mocno i każdy dzień działa na ich korzyść ponieważ kiedy dojdzie do tego zgranie trudno będzie ich zatrzymać.
Mecz Partizan Belgrad – Zagłębie Lubin będzie jednym z najbardziej interesujących dla polskiego kibica spotkań rozgrywanych w 2 rundzie kwalifikacji LE. Spotkanie serbsko – polskie choć dające nadzieje na awans w roli faworyta upatruje jednak zespół z Belgradu, który w pierwszym meczu powinnien wypracować sobie zaliczkę przed rewanżem. Partizan, który poprzednie rozgrywki ligowe zakończył na 2 miejscu w kraju w 37 rozgranych meczach wygrał aż 20 razy strzelając przy tym 72 bramki. Prawdziwą siłę pokazywali oni zwykle w meczach rozgrywanych na własnym stadionie gdzie w 19 pojedynkach wygrali 13 razy z bilansem bramkowym 42:18. Dobra domowa dyspozycja ma potwierdzenie w osiąganych ostatnio wynikach gdzie w 10 meczach w roli gospodarzy wygrali oni 8 razy a w 6 przypadkach nie stracili nawet bramki. 3 drużyna poprzedniego sezonu w Polsce – Zagłębie w 18 spotkaniach wyjazdowych w poprzednim sezonie zaliczyło bilans 8-5-5 co nie jest wynikiem szczególnie imponującym. Przeciętna forma wyjazdowa znalazła potwierdzenie już w 1 rundzie el LE gdzie przegrali ze słabą Slavią Sofia 1:0 i dzięki dobrej postawie na własnym boisku potrafili zakończyć rywalizację jako zwycięzcy. Zagłębie w ostatnich 10 wyjazdach notuje bilans 6-1-3 co wskazuje na dobre zakończenie sezonu w ich wykonaniu ale obecnie zespół ten dopiero przygotowuje się do nowych rozgrywek więc o formie z poprzedniego sezonu można w chwili obecnej zapomnieć.
Mecz Crusaders z FC Copenhaga będzie jednym z meczy 2 rundy el. LM Spotkanie Mistrza Irlandii Płn z Mistrzem Danii będzie miało zdecydowanego faworyta, którym będzie zespół z Kopenhagi. Crusaders zdominowali rozgrywki w swoim kraju w poprzednim sezonie zdobywając w 38 meczach aż 91 pkt strzelając w nich 79 bramek. Na własnym stadionie w 18 meczach zanotowali bilans 14-3-1 ale poza Linfield nie mają oni rywali w swojej lidze więc wynik ten choć imponujący nie wskazuje na prawdziwą siłę tego zespołu. FC Kopenhaga również decydowanie wygrała zmagania w swojej lidze choć akurat w tym przypadku przeciwników mieli zbliżonej klasy. W całym poprzednim sezonie w 16 meczach wyjazdowych osiągnęli oni wynik 7-5-4 co było 3 wynikiem w lidze a który potwierdza się w ostatnich meczach o stawkę gdzie w ostatnich 10 meczach wygrali 5 z nich ponosząc 2 porażki a w ostatnich 8 meczach strzelili przynajmniej 1 bramkę
Mecz Rosenborg – Norrkoping będzie jednym z pojedynków jakie zostaną rozegrane w 2 rundzie el. LM. Rosenborg, który w poprzednim sezonie nie miał sobie równych w lidze norweskiej również w obecnych rozgrywkach lideruje w swojej lidze i zapewne powtórzy wynik z poprzedniego sezonu. W całym poprzednim sezonie przegrali oni zaledwie 3 razy jednak na własnym stadionie grali bezkompromisowo notując bilans 11-4-0 co w połączeniu z bilansem 7-0-0 w tym sezonie daje imponującą serię domowych meczów. W ostatnich 15 meczach Rosenborg notuje bilans 13-2-0 a ostatnia przegrana miała miejsce w meczu LE z Lazio w listopadzie 2015. Norrkoping, które po 13 meczach w obecnym sezonie w lidze szwedzkiej plasuje się na 2 miejscu w lidze prawdziwą siłę pokazuje głównie w meczach na własnym stadionie. W meczach wyjazdowych w obecnych rozgrywkach notuje bilans 3-2-2 który nie będzie w stanie rywalizować ze znakomitą grą Rosenborga na własnym stadionie i choć w dwumeczu wszystko jest możliwe to jednak w pierwszy spotkaniu Norwegowie powinni wypracować sobie przewagę.
Mecz H.Beer Sheva z S.Tiraspol będzie jednym z ciekawszych spotkań 2 rundy el LM. Spotkanie Mistrzów Izraela i Mołdawii będzie moim zdaniem miało faworyta którym będzie Beer Sheva. Zespół ten który zmagania w swojej lidze zakończył 2 pkt przed Maccabi Tel Aviv jak mało kto potrafi wykorzystywać atut własnego boiska. W 18 ligowych meczach w roli gospodarza wywalczyli oni bilans 12-5-1 co dało im pozycję lidera w tej kategorii (razem z Maccabi) a zaledwie 11 straconych bramek w tych spotkaniach było już zdecydowanie najlepszym wynikiem w lidze. S.Tiraspol mistrzowski tytuł wywalczyli po rozegraniu dwumeczu z Dacia Chisinau ponieważ po 27 kolejkach uzyskali identyczny wynik punktowy jak i bramkowy. Jest to bez wątpienia zespół własnego boiska gdzie nie zaznali porażki natomiast na wyjazdach w 13 ligowych meczach zanotowali bilans 8-3-2 co w połączeniu ze znakomitą dyspozycją Hapoelu na własnym boisku daje im przewagę przed pierwszym spotkaniem.
Mecz Cracovia – Shkendija będzie jednym z ciekawszych jakie zostaną w dniu jutrzejszym rozgrane w ramach rewanży LE. Cracovia, która poprzedni sezon zakończyła na 4 miejscu w lidze zrobi wszystko aby zrehabilitować się za słaby początek występów w Europie w nowym sezonie. Wynik 0:2 jest wyjątkowo trudnym do odrobienia ale w poprzednim sezonie wygrali oni 10 z 18 meczy na własnym stadionie z bilansem bramkowym 39:19 więc jeżeli dobrze wejdą w mecz mogą straty odrobić tym bardziej że trener zapowiada zmiany w składzie i walkę o awans. Shkendija w poprzenim sezonie w rozgrywkach ligowych zaprezentowała się znakomicie zajmując na koniec 2 miejsce w lidze mając na koncie aż 23 wygrane w 32 meczach. Na wyjazdach nie było dużo gorzej o czym świadczy 9 wygranych w 15 meczach ale pamiętać należy, że liga macedońska uznawana jest za słabszą niż polska więc statystyki te nie oddają w pełni umiejętności tego zespołu. Shkendija nigdy w swojej historii nie awansowało do dalszej fazy eliminacji LE lub LM i liczę na podtrzymanie tej serii również w czwartek.
Jednym z rewanżowych spotkań w LE będzie pojedynek HB Torshavn z Levadią Tallin. Pierwszy mecz zakończony wynikiem 1:1 premiuje zespół gospodarzy ale moim zdaniem to goście są zespołem lepszym i wygrają to spotkanie. HB w trwającym już dłuższy czas sezonie w swojej lidze po 16 meczach plasuje się dopiero na 5 miejscu w lidze dlatego remis wywalczony w pierwszym spotkaniu pucharowym należy uznać za ich spory sukces. Czy uda się obronić korzystny wynik zależeć będzie od dobrej gry obronnej a tam 5 traconych bramek w ostatnich 3 domowych grach więc o optymizm trudno a w ostatnich 10 meczach wygrali oni zaledwie 2 razy ponosząc aż 5 porażek. Levadia znajduje się na podobnym etapie rozgrywek co ich rywal z tym, że po 17 kolejkach w Estonii liderują oni stawce notując bilans 12-4-1. W 8 meczach wyjazdowych wygrali oni aż 6 razy więc ten aspekt nie powinien być w tym meczu kluczowy a jeżeli poprawią skuteczność w porównaniu z pierwszym meczem powinno być dobrze.
Jednym z rewanżowych spotkań LE będzie pojedynek Rudar z Kukesi. Pierwsze spotkanie zakończone wynikiem 1:1 w roli faworytów do awansu stawia gospodarzy i ja również stawiam w tym meczu na ich zwycięstwo. Rudar, który poprzedni sezon zakończył na wysokim 3 miejscu w lidze Czarnogóry w 17 ligowych spotkaniach domowych jako gospodarze przegrali zaledwie 2 razy natomiast sami wygrali 8 z tych spotkań. W pierwszym meczu z Kukesi pomimo faktu, że wystąpili w roli gości zdecydowanie zdominowali zespół gospodarzy tworząc więcej sytuacji podbramkowych (9-2) i oddając więcej strzałów. Kukesi na rewanżowy mecz z Rudar przyjedzie po 6 kolejnych meczach bez przegranej niemniej jednak aby wywalczyć awans będą musieli zagrać zdecydowanie lepiej niż w pierwszym meczu. W meczach wyjazdowych pozostają bez przegraj od 7 spotkań ale w całym poprzednim sezonie ligowym w 18 meczach zanotowali bilans 5-7-6 który nie jest szczególnie imponujący.
Mecz Francja – Islandia będzie jednym z ćwierćfinałów jakie zostaną rozegrane na tegorocznym EURO. O ile obecność Francji na tym etapie rozgrywek nie jest żadną niespodzianką to awans Islandii do ćwierćfinału jest sensacją. Francja, która na obecnych mistrzostwach zanotowała 3 wygrane i remis wydaje się z każdym meczem rozpędzać a mecz z Irlandią pokazał, że nawet w trudnych sytuacjach potrafią pokazać swoje umiejętności a w swoich szeregach mają kilka indywidualności potrafiących przechylić wynik na ich korzyść. Francja która notuje 8 kolejnych meczy bez przegranej z których 7 wygrali wydaje się mocna na tyle, że awans do półfinału jest dla nich wynikiem minimum. Francja z Islandią mierzyła się do tej pory 11 razy a bilans tych spotkań to 8 wygranych Francji i 3 remisy. Choć dzisiejsza Islandia jest zupełnie innym zespołem niż kilka lat temu ale nadal to Francja jest zespołem zdecydowanie silniejszym. Islandia jest rewelacją EURO i nie przegrała żadnego z 4 rozegranych spotkań ale w każdym z nich straciła przynajmniej 1 bramkę i w każdym z nich byli zespołem, który oddaje pole swoim przeciwnikom a Francja lubi grać piłką i robi to lepiej niż np. Anglia. Wydaje się, że wyniki Islandii to w dużej mierze szczęście jakie mają w kolejnych spotkaniach a 4 przegrane w ostatnich 10 meczach potwierdzają, że nie są oni nową europejską siłą a ich przygoda z EURO zakończy się na spotkaniu z Francją


