Na poniedziałek na godzinę 20:30 został zaplanowany mecz Ligue 2 pomiędzy Dijon, a Lens. Faworyta w tym spotkaniu bardzo ciężko wskazać. Obie drużyny nie mal sąsiadują w tabeli, siódmy jest gospodarz dzisiejszego meczu z dorobkiem 31 punktów. Niewiele dalej, bo na dziewiątej pozycji znajduje się Lens. Zarówno jedna jak i druga drużyna wciąż ma szansę na zajęcie trzeciego miejsca premiującego awansem do Ligue 1. Lens obok Niort remisuje najwięcej spotkań w lidze, bo aż 12 na 21 meczy. Co ciekawe Lens zakończyło podziałem punktów ostatnie pięć spotkań w lidze z rzędu. Dijon również remisuje sporo, siedem remisów w przeciągu sezonu to nie zły wynik. Na dodatek w pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami na Stade Félix-Bollaert w rundzie jesiennej padł wynik 1:1, a bramki strzelali Coeff oraz Guerbert. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko postawić na X w tym pojedynku. Polecam gorąco i zachęcam do tego typu ;)
O godzinie 21 na murawę stadionu Iberostar Estadio wyjdą jedenastki Mallorki i Malagi. Piłkarze Malagi w tym roku kalendarzowym w lidze jeszcze nie wygrali. Porażki z Barceloną, Deportivo i remis Celtą w minionym tygodniu na pewno mocno podrażniły ambicje całej drużyny i będą chcieli się przełamać. Boquerones mają szansę wrócić na czwarte pozycję (aktualnie zajmuję ją Betis, który przegrał 3:0 Rayo Vallecano), która gwarantuje start w eliminacjach LM w przyszłym sezonie. Mallorca gra bardzo słabo i zdaje się zmierzać w kierunku Segunda Division. Z taką grą, a przedewszystkim wynikami nie ma co liczyć na utrzymanie. Piłkarze Juaquina Caparrósa zajmują przedostatnią lokatę z 17 punktami. Na cztery ostatnie spotkanią pomiędzy tymi ekipami, trzy wygrała Malaga i padł jeden remis. Goście przylecą na Baleary w niemal pełnym składzie. Natomiast po stronie gospodarzy zabraknie Joao Victora i Antonio Lopeza. Typuję w miarę spokojną wygraną zespołu Manuela Pellegriniego.
Bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie pomiędzy Parmą, a Napoli. Podopieczni Roberto Donadoniego u siebie grają bardzo odpowiedzialany futbol, nie tracą dużo goli (tylko 8), punkty na Stadio Ennio Tardini tracą tam takie zespoły jak Juventus (1:1) czy wygrana z Interem Madiolan 1:0. Parma na własnym stadionie jeszcze w tym sezonie nie przegrała, a bilans sześć zwycięstw, cztery remisy jest imponujący. A gdyby do tego "Ducali" dołożyli lepszą grę na wyjazdach mogliby śmiało walczyć o europejskie puchary, a tak na razie muszą się zadowolić dziewiątym miejscem w tabeli. Napoli znajduje się aktualnie na drugiej pozycji z sześciopunktową stratą do prowadzącego Juventusu, który wczoraj zremisował 1:1 z Genoą i na pewno piłkarze Waltera Mazzarriego będą chcieli wykorzystać wpadkę "Starej Damy". W obudwu zepołach nie ma wielu absencji, tak więc można spodziewać ciekawego spotkania, a ja stawiam w tym meczu na podział punków, gospodarze na pewno tanio skóry nie sprzedadzą. Polecam typ na remis ;)
Na ten mecz czakają wszyscy fani tenisa! Finał Australian Open, w którym zmierzą się Novak Djokovic z Andy'm Murray'em. Bukmacherzy w roli faworyta stawiają numer jeden światowego rankingu, czyli Novaka. Popularny "Nole" jednak nie zachwyca, nie prezentuje wysokiej formy, ale jednak wygrywa, a to jest sztuka. Jak do tej pory najtrudniejszym rywalem serba był szwajcar Stanislas Wawrinka, któremu brakowało niewiele by wyeliminować turniejową jednykę. Djokovic wygrał 3:2, w piątym secie na przewagi 12:10. Murray z kolei od początku roku gra wyśmienicie, wygrany łatwo turniej w Brisbane. W drodze do finału AO szkot stracił tylko dwa sety z półfinale z Federerem, dominował w tym spotkaniu, a szwajcar wygrał dwie partie w Tie breaku. Wcześniej łatwe i szybkie wygrane z Haase, Sousą, Berankisem, Simonem i Chardy'm. W grze szkota widać błysk, "rękę" Ivana Lendla, dzięki któremu Murray stał się niezwykle dojrzałym tenisistą. Pokazał to już w ubiegłym sezonie, kiedy sięgał po złoto olimpijskie oraz triumfował w US Open. Zapowiada się długi mecz, być może pięciosetowy, sądzę, że zwycięzcą pierwszego turnieju wielkoszlemowego zostanie Murray.
O godzinie 18 rzymskie Lazio podejmie Chievo Verona. Faworyt w tym meczu może być tylko jeden. Gdyby nie ubiegłotygodniowa strata punktów ze słabiutkim Palermo Biancocelesti byliby już na drugim miejscu w tabeli włoskiej Serie A. Remis z drużyną z Sycylii uratował Hernanes po strzale z rzutu karnego i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:2. Lazio gra na własnym stadionie bez zarzutu. Dziewięć zwycięstw, jeden remis, jedna porażka to najlepszy bilans w całej lidze. Gdyby podopieczni Vladimira Petkovivia poprawili grę na wyjeździe mieliby wtedy spore szanse na wyprzedzenie liderującego Juventusu. Natomiast Chievo w obecnych rozgrywkach prezentuje się bardzo nierówno. Punkty zdobywają głównie na własnym boisku. Jeżeli chodzi o mecze wyjazdowe zespół z Verony gra bardzo słabo. Tylko dwa zwycięstwa i aż osiem porażek, taki bilans mówi sam za siebie. W rundzie jesiennej Lazio na Stadio Marcantonio Bentegodi wygrało łatwo 3:1 po dwóch golach Hernanesa i jednym Klose, którego dzisiaj zabraknie. Po stronie gosci nie zobaczymy Luciano, Grame oraz Hetemaja. Tym samym typuję spokojną wygraną rzymian jedną lub dwoma bramkami.
Na dzisiaj wybrałem jedno ze spotkań niemieckiej Bundesligi pomiędzy Hannoverem-Vfl Wolfsburg. Mój typ na ten mecz to over 2,5. Hannover jest najbardziej bramkostrzelną drużyną w Bundeslidze. Z udziałem Die Roten padły już 72 bramki, co daje średnią cztery gole na mecz. Na osiemnaście spotkań podopiecznych Mirko Slomki w aż czternastu padło więcej niż 2,5 bramek. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnim spotkaniu z Schalke było dziewięć goli, a Hannover przegrał tamto spotkanie 5:4. Gorzej w tej klasyfikacji wypadają "Wilki". Ich średnia wynosi 2,6 goli na mecz, jednak biorąc pod uwagę słabą grę w obronie Hannoveru można spodziewać się, że Wolfsburg coś dzisiaj strzeli. Jeżeli chodzi pojedynki bezpośrednie, to 11/15 kończyło się overem 2,5, jak choćby 0:4 dla Hannoveru czy 4:1 dla Die Roten. Tak więc jak już mówiłem stawiam i polecam ten typ innym, gdyż wielu bramek w tym spotkaniu możemy być pewni.
W finale Australian Open wśród pań wystąpią Victoria Azerenka i Na Li. Skład tego finału jest mała niespodzianką, gdyż większość czekała na pojedynek pomiędzy Sereną Williams, a Marią Sharapovą. O ile fakt iż białorusinka się znalazła w finale dziwić nie może jako, że jest to numer jeden światowego rankingu, to występ Na Li w finale jest już sporą niespodzianką. Chinka do ćwierfinału miała mało wymagające rywalki, w którym pokonała będącą w formie polkę Agnieszkę Radwańską, a półfinale odprawiła z kwitkiem Sharapovą. Z kolei Azarenka w ćwierćfinale uporała się z Swietłaną Kuznetsovą, a w półfinale pogromczynie Sereny Williams, Sloane Stephens. Azarenka grała z Li dziewięciokrotnie, wygrała pięć starć, z czego trzy w 2012 roku. Stawiam w tym meczu na Azarenke, która mimo troszkę słabszej dyspozycji wygrywa i to w niezłym stylu. A Na Li potrafi zagrać dobry mecz i na drugi dzień zagrać bardzo słabo. Wszystko zależy od tego czy chinka będzie trafiać, ja jednak typuję wygraną białorusinki.
W piątkowy wieczór 22 serię gier rozpocznie spotkanie pomiędzy Valenciennes, a Olympique Lyonem. Faworytem są niewątpliwie goście, jednak Les Athéniens łatwym rywalem do ogrania nie będą. Tym bardziej, że do zespołu Daniela Sancheza dołączyło kilku piłkarzy m.in. Maor Melikson z Wisły Kraków, który być może zadebiutuje w starciu z Les Gones. Tydzień temu nieoczekiwanie Lyon bezbramkowo zremisował z Evian TG i pewnie będzie chciał sięgnąć po trzy oczka w dzisiejszy wieczór. Valenciennes u siebie gra bardzo dobrze, nie traci dużo bramek, a bilans sześć zwycięstw, trzy remisy i jedna porażka jest bardzo przyzwoity. Przegrali jedynie z silnym PSG 0:4. Lyon na wyjazdach prezentuje nierówną formę, cztery wygrane, cztery remisy i dwie porażki to bilans Les Gones. Nie wygląda to źle, ale jeżeli chcą zakończyć ten sezon conajmniej w pierwszej trójce to takie mecze powinni wygrywać. W trzech ostatnich spotkaniach pomiędzy tymi drużynami na Stade du Hainaut, dwukrotnie minimalnie po zaciętym boju wygrywali gospodarze, raz padł remis. Typuję w tym meczu podział punktów ze względu dużą ilość remisów obu zespołów (po sześć) w tym sezonie, a także z tego względu, że atutem Valenciennes jest własne boisko, a Lyonowi łatwo na pewno się będzie.
We francuskiej Ligue 2 spotkają się drużyny Auxerre i Le Mans. Obie ekipy sąsiadują w tabeli, zaskoczeniem na pewno jest dopiero dwunasta lokata podopiecznych Bernarda Casoniego. "AJA" po spadku w ubiegłym sezonie liczyli, że uda im się powalczyć o szybki powrót do elity francuskiej piłki. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Auxerre z 24 punktami bardziej musi oglądać się za siebie niż przed siebie, ponieważ ich strata do trzeciego miejsca dającego awans wynosi aż dwanaście oczek, a przewaga nad bezpieczną siedenastą pozycją to zaledwie dwa punkty. Ponadto Auxerre ma do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie z Sedan, które zostało przełożone. Le Mans, które punktuje głównie na własnym terenie, na wyjazdach gra fatalnie. Tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i aż osiem porażek Ani jedna, ani druga drużyna nie zachwyca, jednak stawiam na wygraną gospodarzy, którzy na własnym boisku z Le Mans zwyciężyli ostatnie trzy mecze.
Już o pierwszej w nocy polskiego czasu na Rod Laver Arena wyjdą chinka Na Li oraz Agnieszka Radwańska. Polka uważana jest za faworytkę tego spotkania. "Isia" gra bardzo równo od początku roku. Bilans 13-0 mówi sam za siebie. Co więcej polka nie straciła w tym sezonie jeszcze seta, co pokazuje, że jest w bardzo wysokiej dyspozycji. Po drodze do ćwierćfinału Radwańska pokanała Bobusić, Begu, Watson oraz Anę Ivanović, która teoretycznie była najtrudniejszą z wszystkich rywalek, aczkolwiek "Isia" wygrała łatwo 6:2, 6:4. Li również bardzo dobrze radzi sobie w tym sezonie, przegrała jeden mecz, właśnie z Radwańską w półfinale turnieju w Sydney 6:3, 6:4. Stawiam na Radwańską, która prezentuje na dzień dzisiejszy wyższy poziom od chinki, jest bardziej regularna i to ona powinna awansować do półfinału i osiągnąć najlepszy wynik (jak do tej pory polka trzykrotnie była w ćwierfinale) w Australian Open.







