Interesująco zapowiada się mecz Evertonu z Manchesterem City. The Toffees rozpoczęli sezon słabo, od remisu z Watfordem, ale potrafili się pozbierać i wygrać efektownie na wyjeździe z Southampton aż 3-0. Bardzo dobrze prezentuje się ofensywa drużyny z Liverpoolu. Romelu Lukaku i Ross Barkley mają już po dwa gole, a ich gra może się podobać. Nie jest zbyt wesoło za to z formacją defensywną. Phil Jagielka prezentuje się jakby nie był w formie, a John Stones jest bardzo niepewny. Jeszcze bardziej zawodzą boczni obrońcy. Widoczny jest zwłaszcza brak Leightona Bainesa, który nadal leczy uraz. Zastępujący go Brendan Galloway to nie ta sama półka. Na grę w tyłach nie mają za to prawa narzekać kibice The Citizens. Manchester nie stracił jeszcze gola, a Vincent Kompany gra wręcz perfekcyjnie. Oprócz świetnego sprawowania się w defensywie, dodaje od siebie dużo w ofensywie. Strzelił już dwie bramki. Wyróżnić też trzeba Kolarova, który biega jakby miał żelazne płuca. W ataku błyszczy David Silva, który ma już trzy asysty. Manuel Pellegrini wspaniale przygotował zespół, co potwierdzają wysokie zwycięstwa z groźnym WBA i mistrzowską Chelsea. Na Goodison Park należy się spodziewać zaciętej walki i mimo że teoretycznie The Citizens są faworytem, to chyba jednak Everton będzie potrafił urwać punkty Manchesterowi i mecz skończy się remisem.
Rayo Vallecano w pierwszej kolejce zagra na własnym stadionie z Valencią. Mimo że to goście są teoretycznie silniejsi, to Rayo jest w stanie realnie im zagrozić. OK, każdy wie, że Nietoperze to czwarta drużyna ostatniego sezonu, grają w eliminacjach do LM i to z powodzeniem, a w ich składzie jest kilku bardzo dobrych piłkarzy. To co może być największą przeszkodą dla Valencii, to mecz z Monaco kilka dni temu. Oczywiście Hiszpania to nie Polska i tutaj nie będzie tak, że występ w pucharach to równoznaczność straty punktów w lidze, ale chodzi o samą intensywność meczu z Francuzami. Wygrana 3-1 kosztowała sporo sił. Ponadto nie zagra trzech znaczących zawodników, ponieważ są zawieszeni. Mowa o Algierczyku Feghoulim, perspektywicznym Jose Gayi oraz kapitanie Parejo. Co więcej z zespołu Nietoperzy odszedł jeden z najlepszych piłkarzy ostatniego sezonu Nicolas Otamendi. Dlatego szansę występu otrzymać ma dzisiaj młody Portugalczyk Ruben Vezo. W bramce zadebiutuje za to Australijczyk Mat Ryan, pozyskany z belgijskiej Brugii, ponieważ jak wiadomo - Diego Alves leczy kontuzję. O zespole z madryckiej dzielnicy Vallecas nie ma co się rozpisywać. Po prostu zagrają jak zwykle z wielką ambicją i determinacją. Z zespołu co prawda odszedł Alberto Bueno, ale Rayo takich zawodników będzie produkowało i sprzedawało nieprzerwanie i już w tym sezonie prawdopodobnie pojawi się ktoś o podobnym potencjale. Valencia więc wcale nie będzie tu miała łatwo i może stracić punkty. Remis jest w związku z zaistniałymi okolicznościami możliwy.
Spotkanie dwóch beniaminków francuskiej Ligue 1. Awans gospodarzy do najwyższej klasy rozgrywkowej we Francji był niesamowitą niespodzianką. Ajaccio GFCO zawsze było w cieniu lokalnych rywali, czyli Bastii i AJ Ajaccio. Jednak swoimi występami na zapleczu francuskiej Ekstraklasy i promocją na najwyższy pułap stali się kolejną rozpoznawalną drużyną z Korsyki. W kadrze GFCO jest kilka ciekawych nazwisk. Jeżeli ktoś interesuje się francuską piłką na poziomie szerszym niż znajomość składu PSG, to powinien kojarzyć Gregory'ego Pujola. Zagrał kilka ładnych sezonów w Valenciennes i zawsze był silnym punktem tego zespołu. Teraz doświadczony napastnik pomaga drużynie z Korsyki w oswojeniu się z Ligue 1. A ta aklimatyzacja wcale nie jest taka trudna. Remis na wyjeździe z innym beniaminkiem Troyes to nie jest zły wynik, z PSG oczywiście trzeba było się obejść bez punktów, ale beniaminek zagrał naprawdę ciekawą piłkę w Parku Książąt, a Thiago Silva musiał się trochę wysilić, bo GFCO nie ograniczało się do samego bronienia. Bardzo dobrze prezentuje się lewy obrońca Issiaga Sylla. Zawodnik z Gwinei ma tylko 21 lat, a gra bardzo dojrzale. A jak wygląda sytuacja rywala? Angers weszło do Ligue 1 z wielkim przytupem. Nie obawiało się meczu z niezłym Montpellier i wygrało na wyjeździe 2-0. Później bezbramkowo zremisowało u siebie z Nantes, grając dobre zawody. Na uwagę zasługuje świetnie prezentująca się linia obrony. Manceau oraz Traore nie pozwolili przeciwnikowi trafić nawet jednej bramki. Za to Yoann Andreu nie dość, że dobrze spisuje się w defensywie, to jeszcze sporo dodaje od siebie w ataku. Na największe słowa uznania zasługuje jednak środkowy pomocnik Thomas Mangani. Uważany kiedyś za wielki talent Francuz jest bardzo silnym punktem beniaminka. Jak będzie wyglądał mecz? Gospodarze jeszcze nie trafili bramki, a goście nie stracili. Dlatego mecz może być wyrównany i skończyć się remisem.
Ruch Chorzów zagra z beniaminkiem - Termaliką Niecieczą. Forma Niebieskich jest sinusoidalna, zaczęli od niespodziewanej porażki u siebie z bezbarwną Łęczną, by następnie wygrać 2 spotkania, w tym nawet na wyjeździe z Koroną Kielce. Później przyszedł nieoczekiwany remis z Podbeskidziem, a na końcu porażka z Jagiellonią Białystok. Termalica za to rozpoczęła aż od trzech porażek z rzędu, ale później odbiła się od dna i zanotowała dwa zwycięstwa. Przytoczona sytuacja obu ekip tylko potwierdza specyfikę polskiej ligi, gdzie w meczach pomiędzy średniakami praktycznie każdy wynik jest możliwy. Kadrowo wcale obie drużyny nie odstają od siebie. Ruch po odejściu Starzyńskiego całkowicie popadł w przeciętność, chociaż na ciepłe słowa zasługuje młody i uzdolniony Patryk Lipski. W Termalice są piłkarze, którzy znają smak Ekstraklasy, ale nigdy nie potrafili się w niej przebić i na dłużej w niej pozostać. Jest też kilku piłkarzy, którzy do drzwi Ekstraklasy zapukali dopiero pierwszy raz. Niemniej ekipa z Niecieczy jest dość solidna, udowodniła, że nie będzie wcale chłopcem do bicia i przynajmniej w meczach z dołem tabeli będzie potrafiła zgarniać punkty. Dlatego ten mecz może zakończyć się remisem.
Po sprawieniu wielkiej niespodzianki i wyeliminowaniu amsterdamskiego Ajaxu, piłkarze Rapidu Wiedeń podejmą u siebie kolejnego doświadczonego na europejskiej arenie przeciwnika. Szachtar mimo odejścia dwóch ważnych zawodników, nadal ma ogromny potencjał kadrowy. Jednak Austriacy też nie mają się czego wstydzić. Piłkarze z Wiednia są bardzo nieobliczalni, w meczu z Ajaxem pokazali, że nie grają zachowawczo, tylko tak, jakby nie mieli nic do stracenia. Drużyna jest bardzo młoda, a zawodnicy chcąc się wypromować, dlatego dają z siebie wszystko w rozgrywkach pucharowych. Rapid dysponuje dużą siłą ofensywną, w końcu strzelenie pięciu bramek Ajaxowi w dwumeczu mówi samo za siebie. W lidze na 5 meczów mają 4 zwycięstwa i jeden remis. Warto odnotować, że w każdym spotkaniu strzelali co najmniej dwa gole, a w derbowym meczu z całkiem niezłą Austrią Wiedeń, potrafili skierować piłkę do siatki aż 5 razy. Szachtar na krajowym podwórku zaczął bardzo dobrze, od 3 zwycięstw, ale później przyplątały się remis i porażka. Piłkarze z Doniecka nie zawiedli w III rundzie eliminacji LM, rozprawiając się z dobrym kadrowo Fenerbahce. Jak więc będzie dziś? Rapid zagra tak dobrze, jak tylko potrafi, jednak Szachtar mając na uwadze wpadkę Ajaxu, nie zlekceważy przeciwnika. Możliwe zatem, że spotkanie zakończy się remisem.
BATE Borysów lub Partizan Belgrad - któraś z tych drużyn będzie miała zaszczyt wystąpić w rozgrywkach elitarnej LM. Zarówno Białorusini jak i Serbowie zaczynali pucharowe rozgrywki od drugiej rundy kwalifikacyjnej. BATE trafiło najpierw na irlandzki Dundalk. W domowym meczu wygrali 2-1, jednak był to wynik o tyle niebezpieczny, że stracili bramkę, co nie skreślało ich rywali przed rewanżem. I faktycznie, było bardzo nerwowo, skończyło się bez bramek, ale do końca Białorusini drżeli o wynik. Trzecia runda to rywalizacja z węgierskim Videotonem. Na wyjeździe po zaciętym boju było 1-1, pojedynek był o tyle dramatyczny, że drużyna z Borysowa straciła bramkę w ostatnich minutach. W rewanżu na Białorusi udało się wygrać skromnie 1-0 i awansować dalej. Widać jednak, że drużyna BATE w swoich spotkaniach gra bardzo niemrawo. Może to dlatego, że jeszcze nie rozpoczęli rozgrywek ligowych i nie czują rytmu meczowego. Partizan za to w lidze miał już kilka starć. Rozpoczął z wielkim przytupem. Piłkarze z Belgradu wygrali aż 4-0 i 6-0, ale i tak po 5 meczach mają już 2 porażki (i jeszcze jedno zwycięstwo). Natomiast na arenie europejskiej bez problemów odprawili Diłę Gori z Gruzji, a później wyeliminowali nie byle kogo, bo zawsze groźną Steauę Bukareszt. Nie będzie więc wcale niespodzianką, jeżeli Serbowie poradzą sobie także z BATE. Na wyjeździe może być wygrać ciężko, ale nie jest to niemożliwe.
W IV rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów Sporting Lizbona zmierzy się z CSKA Moskwa. Portugalczycy dopiero wchodzą w sezon. To ich pierwszy mecz w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Na krajowym podwórku rozegrali tylko 2 mecze. W spotkaniu o Superpuchar Portugalii pokonali 1-0 swojego rywala ze stolicy - Benfikę. W rozgrywkach ligowych także wygrali. Na wyjeździe uporali się z zespołem CD Tondela, aplikując przeciwnikowi dwie bramki, a tracąc tylko jedną. W przerwie letniej nastąpiła zmiana trenera, która zszokowała całą Portugalię. Związany z Benficą przez bardzo długi okres czasu Jorge Jesus odszedł do największego rywala. Zespół Sportingu zasilili też całkiem nieźli piłkarze. Linię ataku wzmocnił Teofilo Gutierez, który zdobył już nawet bramkę we wspomnianym meczu o Superpuchar. Z Udinese Calcio przyszedł środkowy obrońca Naldo, który od razu wkomponował się do pierwszego składu. Z ubytków najbardziej może boleć strata dynamicznego prawego obrońcy Cedrica Soaresa, który postanowił spróbować swoich sił w Anglii. CSKA rozegrało już 5 spotkań w lidze. Każde zakończyło się zainkasowaniem trzech punktów. Problemy napotkały piłkarzy ze stolicy Rosji za to w pucharach. Co prawda udało się przejść III rundę kwalifikacyjną, ale była to bardzo ciężka przeprawa. Podobnie będzie w dzisiejszym boju, niemniej CSKA będzie prawdopodobnie potrafił wywieźć korzystny remis z Półwyspu Iberyjskiego.
Na zakończenie pierwszej kolejki tureckiej Superligi Genclerbirligi zmierzy się u siebie z Rizesporem. Gospodarze wydają się być tutaj drużyną lepszą. Zważywszy na fakt, że Rize ledwo uchronili się przed degradacją w poprzednim sezonie i do tego przeszli małą rewolucję kadrową w przerwie letniej, nie będą w stanie nawiązać realnej walki o jakieś punkty. Co prawda z ekipy Gencler także odeszło kilku piłkarzy, również tacy, którzy stanowili o sile drużyny, ale zespół ten jest znany z filozofii, która opiera się na promowaniu perspektywicznych zawodników i sprzedawaniu ich za duże pieniądze. Sprawnie działająca siatka skautingu zapewnia sprowadzenie kolejnych utalentowanych graczy. Dlatego kibice Genclerbirligi nie powinni się zamartwiać o obniżenie jakości kadry, należy się po prostu spodziewać nowych odkryć. Jednym z całkiem niezłych piłkarzy jest ofensywny pomocnik Irfan Kahveci. Jeżeli nadal będzie się tak harmonijnie rozwijał, to niebawem zasili szeregi któregoś z tureckich potentatów. A takich piłkarzy w Gencler jest jeszcze kilku. Rizespor będzie miało duże problemy, żeby cokolwiek zdziałać w tym spotkaniu. Raczej gospodarze powinni sobie bez problemów poradzić i dopisać trzy punkty.
W poniedziałkowy wieczór Podbeskidzie Bielsko-Biała podejmie u siebie szczecińską Pogoń. Gospodarze zaczęli sezon bardzo niemrawo. Po wywiezieniu punktu z Lubina zebrali lanie od Legii Warszawa, a następnie nie sprostali u siebie Cracovii, przegrywając 0-1. W ostatniej kolejce Górale podzielili się punktami z Ruchem Chorzów, ale długo przegrywali tamto spotkanie. Mało tego, w Pucharze Polski męczyli się niemiłosiernie z Miedzią Legnica, wygrywając dopiero po dogrywce. Widać więc, że Podbeskidzie nie jest w formie. Natomiast Pogoń Szczecin pokazała charakter w dwóch pierwszych meczach, a później jakby zgasła. Już w pierwszej kolejce zaskoczyli każdego, pokonując w Poznaniu mistrza Polski. Remis w Gdańsku z Lechią też należy uznać za sukces - zwłaszcza, że to Portowcy byli wtedy bliżej zwycięstwa. Później było już jednak nieco słabiej, bo nie udało się wygrać ani ze Śląskiem u siebie, ani z Górnikiem Łęczna (także na własnym terenie). Wydaje się, że Pogoń słabnie z meczu na mecz, tak jakby skoncentrowano się tylko na najsilniejszych przeciwnikach. W tym spotkaniu Podbeskidzie na pewno będzie odczuwać głód zwycięstwa. Jeżeli Pogoń zagra tak bezbarwnie jak z Łęczną, to nie wywiezie z Bielska nawet punktu.
W piątek w Lubinie miejscowe Zagłębie zagra z mistrzem Polski. Kolejorz mocno dołuje na początku rozgrywek, rozdając punkty na lewo i prawo. O ile nie można było mieć dużych pretensji za porażkę z silną Wisłą na niewygodnym terenie w Krakowie, o tyle mecz z Koroną Kielce na własnym stadionie dał do zrozumienia, że po raz kolejny ekipa poznańskiego Lecha może mieć duże problemy na jesień. Duża ilość zawodników odczuwa zmęczenie z powodu konieczności grania spotkań co trzy dni, przyplątują się coraz to nowsze urazy, dlatego trener Maciej Skorża może mówić o bardzo niekorzystnej sytuacji kadrowej. Mimo to Kolejorz musi zacząć punktować. W meczu z Miedziowymi trzy punkty to dla Lecha priorytet, Zagłębie to drużyna, którą po prostu piłkarze z Wielkopolski mają obowiązek ograć, występując nawet w mało optymalnym ustawieniu i nie będąc w wysokiej formie. Zresztą w Lubinie też nie mogą mówić o jakiejś dobrej dyspozycji. To zespół, który u siebie ledwo remisuje z Podbeskidziem, a Korona Kielce strzela mu dwie bramki. Do tego w ostatniej kolejce Miedziowi nie potrafili zgarnąć choćby punktu w meczu z Termalicą. Każdy inny wynik niż zwycięstwo Lecha Poznań będzie bardzo dużą niespodzianką. W końcu ile razy czołowa drużyna może tracić punkty?






