Drugi z półfinałów Pucharu Francji. Wczoraj spokojnie wygrało faworyzowane Lille i również dziś spodziewam się zwycięstwa faworytów. Angers to oczywiście drużyna drugoligowa, dla której półfinał to już jest ogromny sukces i zarazem zaskoczenie. Czołowe drużyny francuskie często traktują puchar krajowy bardzo ulgowo, szczególnie jeśli równocześnie rywalizują jeszcze w rozgrywkach europejskich, stąd wyjątkowo często dochodzi tu do niespodzianek. Jednak na tym etapie chyba nie ma już mowy o odpuszczaniu meczu. Mając w perspektywie awans do finału jestem pewny że Paryżanie zagrają na 100% i potwierdzą swoją dobrą formę z ostatniego wygranego meczu z Lyonem. Jeśli tak się stanie to trudno przypuszczać, aby drugoligowy zespół był w stanie tutaj coś ugrać. Owszem widzimy czasem przypadki kiedy drugoligowy zespół znajduje się w finale jakiegoś pucharu krajowego, jednak dużo częściej obserwujemy sytuacje kiedy taki zespół przechodzi zaskakująco kolejnych rwali, jednak w tych decydujących już meczach, jak ćwierćfinał czy też półfinał, kiedy ich rwale grają już na poważnie, mimo czasem nawet dobrej gry nie potrafi ostatecznie wyeliminować dużo wyżej notowanego przeciwnika (wystarczy wspomnieć wczorajszy mecz Pucharu Polski). Również dziś spodziewam się takiego rozwiązania i stawiam, że PSG zakończy tą zaskakującą przygodę zespołu Angers.
Oczywiście to gospodarze są wyżej rozstawieni i przez to "z urzędu" są faworytami tej rywalizacji, jednak jest to chyba najciekawsza para pierwszej rundy play off. Goście trochę na własne życzenie zajeli dopiero 7 miejsce w konferencji i od razu muszą się mierzyć z tak dobrą drużyną. New York Knicks po transferze Anthonego i Billupsa grało zupełnie w kratkę. Raz to potrafili seryjnie wygrywać mecze i to z czołowymi zespołami, żeby potem przegrywać mecz za meczem ze zdecydowanie słabszymi ekipami. Trudno wyjaśnić taką formę zespołu. Być może wynikała ona z braku koncentracji lub też innych aspektów nie związanych bezpośrednio z tym co dzieje się na parkiecie. Faktem jednak jest, że drużyna z Nowego Jorku z takim składem dysponuje chyba potencjałem równym czołowym drużynom NBA. W zasadzie wszystko zależeć będzie od atmosfery w zespole i od dyspozycji danego dnia. Jeśli chodzi o motywację gwiazd zespołu, to raczej teraz już nie powinno być z tym żadnego problemu, a to daje nadzieje na dobry wynik. New York Knicks po wspomnianych transferach są zdecydowanie najbardziej nieprzewidywalną drużyną w całym NBA, jednak jeśli "odpalą" to mogą być nie do powstrzymania nawet dla takiej drużyny jaką jest Boston Celtic. Myślę, że po dzisiejszym meczu będzie można już dużo więcej powiedzieć na temat podejścia tej drużyny do play off. Na dziś jest to jednak wielką zagadką i chyba tylko stąd tak wysoki kurs. Ja osobiście wierzę, że ta drużyna zagra na miarę swoich możliwości. Nie wiem czy wystarczy to na wyeliminowanie zeszłorocznych finalistów, jednak jestem pewny, że są w stanie wygrać w każdym meczu, nawet w tych wyjazdowych, a więc szkoda by nie skorzystać z tak wysokiego kursu. W razie wygranej gości z pewnością podejście bukmacherów nieco się zmieni i kursy na nich będą już dużo niższe.
Spotkanie na szczycie Ligue 1. Gospodarze walczą wciąż o europejskie puchary, goście wydaje się, że realnie mogą myśleć jeszcze o mistrzostwie Francji. Na czołowych miejscach w tabeli wiele może się jeszcze zmienić, tak więc liczą się każde punkty i nie sądzę, aby któryś z zespołów był dziś zadowolony z remisu. PSG wygrana pozwoli przeskoczyć na 4 miejsce, zwycięstwo Lyonu pozwoli tej drużynie zbliżyć się już tylko na 3 punkty do liderującego Lille. Tak więc sądzę, że nikt tutaj nie będzie grał na remis. Jest wiele drużyn, które są wyjątkowo mocne właśnie na własnym stadionie, jednak PSG raczej do nich nie należy. 7 wygranych, 6 remisów i 2 porażki to nie jest imponujący wynik jak na drużynę z czołówki. Dziś przed nimi chyba natrudniejsza z możliwych prób, gdyż moim zdaniem Lyon w tej chwili to zdecydowanie najmocniejsza drużyna we Francji. Po bardzo nieudanym początku sezonu zespół już od dłuższego czasu prezentuje dużo lepszą grę, za którą jednak nie zawsze idą wyniki. Wystarczy choćby wspomnieć mecz z przed dwóch tygodni, kiedy to Lyon prowadził 2:0 z Nice i w ostatnich minutach stracił dwie bramki. Co by nie mówić był to ogromny pech. Oglądając jednak mecze Lyonu można zobaczyć, że faktycznie grają oni w tej chwili bardzo dobrą piłkę, czasem jednak brakuje im nieco szczęścia lub też może koncentracji w obronie. Jednak w meczu na Parc des Princes gospodarze chyba nie może być mowy o braku koncentracji, dlatego sądzę, że Lyon tym razem uniknie "głupich" błędów i dzięki temu odniesie kolejne zwycięstwo, które pozwoli im odrobić kolejne dwa punkty do Lille, które tylko zremisowało wczorajsze spotkanie.
Zaskakujący kurs na PSV. Jest to pewnie spowodowane tym, że goście rywalizowali w tygodniu w Lidze Europejskiej, a gospodarze w ostatnich meczach są w bardzo wysokiej formie i wygrywają wysoko mecze. Jednak po pierwsze PSV grało w czwartek mecz u siebie, więc nie będzie zmęczenia podróżą, po drugie po remisie z Benficą pożegnało się z rozgrywkami i teraz może skupić się już tylko na lidze. PSV w ostatnich kolejkach wyraźnie miało problemy z połączeniem rywalizacji na dwóch frontach. Dziś jednak już całe siły i koncentrację zawodnicy mogą przeznaczyć na ten konkretny mecz, a to może przełożyć się wreszcie na taką grę, jakiej oczekuje się od tak mocnej drużyny. Heracles wprawdzie faktycznie wygrywał wiele ostatnich meczy wysoko, jednak warto podkreślić, że nie rywalizował w nich z czołowymi zespołami. Kiedy natomiast pojechał do Amsterdamu dwa tygodnie temu to wrócił z wynikiem 0:3. To pokazuje chyba najlepiej, że zespół być może radzi sobie z drużynami równymi sobie, jednak dziś kiedy spotka jedną z tych wyraźnie najlepszych drużyn w Holandii, może mieć spore problemy i spodziewam się ich kolejnej wyraźnej porażki. PSV oczywiście wciąż liczy się w walce o tytuł i podobnie jak ich rwale (Ajax i Twente) musi koniecznie dzisiaj zdobyć komplet punktów, aby zachować szanse na mistrzostwo.
Niezwykle ciekawa rywalizacja o mistrzostwo ma miejsce w Holandi. Twente, PSV i Ajax na cztery mecze przed końcem sezonu wciąż mają szansę na wygraną. To już naprawdę ostatnia prosta i nie można tu sobie pozwolić na żadną stratę punktów. Ajax, który stracił trochę punktów gdy równocześnie rywalizował w Lidze Europejskiej, teraz kiedy może skupić się już tylko na ligowym podwórku, wyraźnie poprawił swoją grę. Dwa przekonywujące zwycięstwa w ostatnich meczach, 5 bramek strzelonych i żadnej straconej zwiastuje, że Ajax nadal poważnie myśli o mistrzostwie i ponownie jest w dyspozycji do jakiej przyzwyczaił już kibiców, kiedy to raczej nie ma problemów z niżej notowanymi rwalami. Problemy wewnątrz drużyny jakie towarzyszyły jeszcze zespołowi choćby podczas dwumeczu ze Spartakiem wyraźnie są już przeszłością. Ajax gra praktycznie w pełnym składzie i wydaje się, że znów jest w stanie wygrywać mecz za meczem. Dziś spodziewam się więc kolejnej wygranej, która pozwoli zachować szanse na tytuł.
Spotkanie drużyny walczącej o europejskie puchary z drużyną walczącą o utrzymanie w lidze. Sevilla, jak przystało na tak dobrą drużynę, pod koniec sezonu prezentuje się już zdecydowanie lepiej niż to bywało wcześniej. Najpierw zatrzymali u siebie Barcelonę, następnie pokonali na wyjeździe Valencię, pewnie pokonali u siebie Saragossę i dopiero w ostatnim meczu można mówić o lekkim zawodzie gdyż tylko zremisowali na Mallorce, jednak Mallorca jest niezwykle silna na własnym stadionie, więc sądzę że remis ten nie był takim złym rezultatem. Sevilla wreszcie zaczeła grać na miarę swoich możliwości i przestała notować wpadki, jakie zdarzały się jej w trakcie sezonu. Jedną z takich wpadek była przegrana u siebie właśnie z Getafe. Takie sytuacje oczywiście dodatkowo mobilizują zawodników, aby zrewanżować się za tamtą porażkę. W zupełnie odmiennych nastrojach do tego meczu przystąpią gospodarze. Pozbawieni kilku kluczowych zawodników wyraźnie nie potrafią nawiązać do dyspozycji z początku sezonu. Nie potrafią wygrać meczu od 5 lutego i trudno przypuszczać aby dziś potrafili przerwać tą fatalną passę. Sevilla w swojej optymalnej formie nie powinna więc mieć raczej problemów z pokonaniem będącego w poważnym dołku Getafe.
Pierwszy mecz tych drużyn to było istne szaleństwo, zakończone przegraną Mediolańczyków 2:5. Bramka za bramką, zupełne odpuszczenie obrony i co chwile dogodne okazje bramkowe. Czy w tym meczu może się to powtórzyć? Nie sądzę. W takich meczach jak ten nawet mimo woli piłkarze Schalke muszą mieć w głowach trzy bramkową zaliczkę z pierwszego spotkania i choćby przez to grać zdecydowanie bardziej defensywnie. Z pewnością trener jak i piłkarze są świadomi, że jeśli ponownie pozwolą sobię na tak otwartą grę to wszystko jest możliwe i tym razem to Inter może strzelić te kilka bramek więcej. Tak więc spodziewam się jednak zdecydowanie bardziej defensywnej i bezpiecznej gry Schalke. Myślę, że to Inter będzie miał tutaj inicjatywę przez większość meczu, a Schalke będzie mocno ograniczało swoje zaangażowanie w grę ofensywną. Taka sytuacja oczywiście daje dużą pewność gospodarzom, że nie stracą tutaj aż czterech bramek, jednak moim zdaniem jedną lub dwie mogą stracić, Włosi będą bardzo zdecydowanie atakować. Myślę, że Niemcy są świadomi niebezpieczeństwa, jakie grozi ze strony Interu i nawet przy ewentualnej stracie jednej czy też dwóch bramek nie ruszą nagle do ataku, żeby doprowadzić do remisu. AÅ¡wiadomi stawki meczu piłkarze powinni raczej konsekwentnie pilnować, aby nie stracić kolejnych bramek. Typuję więc, że przez większość meczu to Inter będzie stroną przeważającą, jednak osobiście wątpię, aby udało im się aż czterokrotnie pokonać bramkarza Schalke. Uważam, że ich ataki skończą się jedną lub dwoma bramkami, które pozwolą im wygrać ten mecz i jednocześnie nie zagrożą awansowi Schalke do półfinału tych rozgrywek.
O ile w drugim dzisiejszym ćwierćfinale można mimo wszystko widzieć jeszcze cień szansy dla Interu Mediolan, o tyle w tym meczu oczywiście klasa Realu Madryt jest zbyt duża, żeby można było czekać na jakąś sensację. Po wygranej u siebie 4:0, dzisiaj Real z pewnością będzie grał spokojnie i rozważnie, nie rzucając się do szaleńczych ataków. Jose Mourinho jak wiadomo jest specjalistą od taktyki i zapewne ustawi dziś zespół tak, aby przede wszystkim skupić się na obronie i spokojnym kontrolowaniu gry. Tottenham raczej jest świadomy, że awans nie jest tutaj już możliwy, jednak zawodnicy i trener podkreślają, że zagrają w tym meczu o zwycięstwo i z pewnością nie odpuszczą tego meczu. Sądzę, że nie zobaczymy dziś wielu bramek. Real jest takim zespołem, któremu idealnie leży taka sytuacja, kiedy to rwale muszą atakować. Potrafi wtedy świetnie się bronić i wyprowadzać chyba najlepsze w tej chwili z wszystkich europejskich drużyn kontrataki. Dzisiaj możemy spodziewać się właśnie takiego meczu. Być może Anglicy będą w stanie momentami przejąć inicjatywę i mocniej zaatakować Real, aby wygrać jednak to spotkanie, jednak moim zdaniem będzie to woda na młyn dla Królewskich. Znajdujący się w bardzo wysokiej formie zawodnicy powinni nie raz korzystać z ataków Londyńczyków i strzelić dzisiaj jedną lub nawet więcej bramek. Być może Real nie będzie dziś stroną przeważającą, być może to Tottenham będzie miał więcej okazji do bramek, jednak moim zdaniem to Królewscy będą potrafili wykorzystać te stworzone głównie z kontrataków sytuacje, natomiast Anglicy będą się rozbijać silną obronę Realu.
Oczywiście każdy tak wysoki kurs na Królewskich jest bardzo zachęcający. Moim zdaniem jest jeden główny argument przemawiający za Realem, który oglądamy w tym sezonie. Oczywiście nie licząc meczu z Barceloną, Real wygrywa wszystkie ciężkie mecze w lidze, a punkty traci przeważnie wtedy, kiedy nikt się tego nie spodziewa (nie trzeba chyba przypominać ostatniej kolejki). W meczach z tymi czołowymi ekipami, kiedy można było by się spodziewać straty punktów, Real praktycznie zawsze wygrywa. Myślę, że wynika to z faktu iż, Królewscy nadal nie są jeszcze tak dobrzy w ataku pozycyjnym i kiedy przeciwnik skupia się wyłącznie na obronie, wtedy mogą pojawić się problemy. Natomiast kiedy trafiają na mocniejszy zespół który nie ogranicza się tylko do obrony, lecz także atakuje, szczególnie kiedy gra u siebie, to jest idealna sytuacja dla Realu, który najlepiej czuje się właśnie grając z kontry. Dziś chyba czeka nas właśnie kolejny taki mecz. Athletic to napewno drużyna, która nie zamuruje własnej bramki. Gospodarze zawsze grają ofensywnie i to może być w tym meczu ich największy problem. Sądzę, że Real poraz kolejny w tym sezonie pokaże, że potrafi naprawdę dobrze bronić i jeszcze lepiej kontratakować, co przyniesie im kolejne ligowe zwycięstwo.
To taki typowy mecz na przełamanie dla obu drużyn. Denver wygrało już 6 spotkań z rzędu, co jest dość zaskakującym wynikiem, w szczególności, że ostatnio udało im się wygrać wyjazdowe spotkanie z Lakersami, czym z kolei przerwali ich jeszcze dłuższą serię zwycięstw. Myślę, że dziś role się odwrócą. To Denver jest teoretycznym faworytem, a to Oklahoma City będzie chciała przerwać ich serię i sądzę, że ma na to spore szanse. Goście po kapitalnym okresie gry nagle przegrali niespodziewanie dwa spotkania z rzędu i również będą próbowali przerwać tą "serię", które dawno już im się nie przydarzyła. W tych meczach Durant zanotował średnio "ledwie" 20pkt i miał bardzo słabą skuteczność. Decydująca chyba jednak była jeszcze gorsza dyspozycja Westbrooka, który w ostatnim meczu trafił zaledwie 1 z 12 rzutów z gry! To wręcz niewyobrażalny wynik jak na tak świetnie dysponowanego od początku roku gracza. Ostatni tak zły występ zanotował ponad 3 miesiące temu. Tak więc nic dziwnego, że dziś możemy spodziewać się dużo lepszych statystyk u tego zawodnika. A jeśli i Durant poprawi swoje wyniki to Thunders powinni spokojnie wrócić do gry, którą prezentowali przed tymi dwoma porażkami, a to powinno im dać kolejne zwycięstwo. Tak więc sądzę, że będzie to przełomowy mecz dla obu drużyn. Oklahoma po dwóch wyjątkowo słabych występach musi wreszcie zaprezentować swoją normalną formę, a Nuggets po serii zwycięstw i niesamowicie udanych meczów muszą wreszcie trafić na swój słabszy dzień.








