Bardzo ciekawy mecz szykuje się dziś w Gdańsku. Lechia to jedna z rewelacji tego sezonu, która już od wielu kolejek znajduje się w w okolicach miejsc pucharowych. Jednak moim zdaniem ich gra ostatnio nie przekonuje. Wygrali wprawdzie w Kielcach, ale przegrywali tam już 0:2 i tak naprawdę tylko słaba forma Korony pozwoliła im strzelić potem trzy bramki. Wcześniej remisowali na wyjeździe z ostatnią Arką oraz przede wszystkim przegrali u siebie z Wisłą Kraków 0:3. Ten mecz pokazał, że Gdańsk zdecydowanie nie jest jakąś twierdzą nie do zdobycia i silna drużyna będąca w wysokiej formie spokojnie może sobie tam poradzić. Taką drużyną była Wisła i taką drużyną moim zdaniem jest też Polonia. Myślę, że niedawna porażka z Cracovią wyczerpała już limit "wpadek" Czarnych Koszul. Polonia od początku tego roku kalendarzowego gra naprawdę dobrze i widać, że trenerowi Zielińskiemu udało się wreszcie odpowiednio wykorzystać ogromny potencjał zespołu. Oczywiście Polonia nie mogła by chyba grać w polskiej lidze, gdyby nie notowała wpadek, dlatego już trudno dziwić się tą przegraną z Cracovią. Poza tym jednak zespół rozgrywał praktycznie same dobre mecze. Pewne wygrane z zespołami z dołu tabeli, ale również zwycięstwa z Lechem czy też ostatnio z Jagielonią potwierdzają, że Polonia jest jedną z lepiej dysponowanych drużyn w tej rundzie. I nawet nie chodzi tu o wyniki, ale przede wszystkim o styl gry. Nawet w przegranym u siebie meczu ze AÅ¡ląskiem, Polonia grała bardzo dobrze lecz poprostu nieskutecznie. Czarne Koszule miewają więc czasem słabsze lub też mniej szczęśliwsze mecze, jednak od dłuższego czasu dużo częściej miewają mecze bardzo dobre, w których pewnie zwyciężają. Tak więc biorąc pod uwagę, że wpadka w Krakowie miała miejsce zaledwie tydzień temu to nie sądzę, abyśmy dziś byli świadkami kolejnej. Liczę raczej na kolejny udany mecz i trzy punkty, które pozwolą dogonić w tabeli Lechię i wciąż zachować bardzo realne szanse na europejskie puchary.
Jedno ze spotkań jakie często przychodzi nam widzieć pod koniec sezonu. Jedna z drużyn do końca walczy o utrzymanie w lidze, druga natomiast zrobi wszystko, aby w przyszłym sezonie wystąpić w europejskich pucharach. Dla obu więc drużyn każdy punkt jest tutaj na wagę złota. Svilla z pewnością z ogromną radością przyjeła wczorajsze porażki Bilba oraz Atletico, bo to w razie dzisiejszego zwycięstwa pozwoli gościom awansować aż na 5 miejsce i na dwie kolejki przed końcem być uzależnionym wyłącznie od własnych wyników. Myślę, że piłkarze z Sevilli zrobią wszystko aby ten cel osiągnąć i nie oglądać się już na wyniki przeciwników. Osasuna wygrała ostatnio dwa mecze z rzędu, szczególnie 1:0 z Valencią u siebie robi wrażenie, lecz ja zawsze podkreślam, że jeśli zespół z samego dołu tabeli wygrywa dwa mecze z rzędu, to tym bardziej prawdopodobne jest, że ta "passa" szybko się skończy. Na potwierdzenie tego warto dodać, że przed tymi dwoma zwycięstwami zespół zanotował 4 porażki z rzędu. Tak więc nie sądzę, aby nagle forma drużyny poszła tak wyraźnie w górę. Raczej skłaniałbym się ku twierdzeniu, że jeden czy też dwa mecze przy odrobinie szczęścia w tak wyrównanej lidze można wygrać, jednak nie może to przysłaniać ogólnego obrazu drużyny, która ostatnio grała poprostu kiepsko. Zupełnie inaczej goście, którzy poza wpadką i przegraną z Getafe notują ostatnio naprawdę dobre wyniki. Oczywiście wysoka przegrana z Realem boli, lecz raczej nie jest powodem do wstydu, Real jest obecnie chyba w stanie wygrać tak wysoko z prawie każdym przeciwnikiem. Natomiast wygrane z Villarrealem, Valencią, Saragossą i Almerią oraz remisy na trudnym terenie w Mallorce oraz z wielką Barceloną to już zdecydowanie wyniki, które robią wrażenie i pozwalają wierzyć, że Sevilla na koniec sezonu jest w naprawdę wysokiej formie. Myślę, że piłkarze dodatkowo zmotywowani wczorajszymi wpadkami swoich bezpośrednich przeciwników ponownie zagrają na miarę swoich możliwości i odniosą kolejne w ostatnim czasie zwycięstwo.
Sytuacja w tym meczu wygląda trochę podobnie jak w niedawnym spotkaniu Realu z Valencią. Ponownie przeciwnikiem Królewskich jest jeden z tych zespołów, które jeśli chodzi o piłkę hiszpańską znajdują się bezpośrednio za Realem i Barceloną. Sevilla podobnie jak Valencia lubi grać ofensywnie i ma do tego bardzo mocny skład. Gospodarze walczą o europejskie puchary i oczywiście każdy punkt jest dla nich ważny. Real nie walczy już o nic, stąd tak wysokie kursy na gości. Jednak warto przypomnieć, że jeszcze wyższe były właśnie we wspomnianym meczu z Valencią i tam również zakładano, że Real, szczególnie w perspektywie Ligi Mistrzów, odpuści mecz. Wszyscy jednak pamiętamy jak to się skończyo. Real pewnie i wysoko pokonał gospodarzy. Wynika to moim zdaniem z tego, jak ogromną przewagę mają Barcelona i Real nad resztą zespołów w Hiszpani. Nie chodzi tylko o tabelę, ale przede wszystkim o potencjał, możliwości no i samą grę. Wydaje się, że oba zespoły szykowały drugi szczyt formy właśnie na ten okres i być może wielu kibiców oglądając Gran Derbi mogło mieć lekko mylny pogląd na drużynę Królewskich. Mecze z Barceloną to była zupełnie inna historia, bo też zupełnie inny przeciwnik. Po raz kolejny w tym sezonie podkreślę, iż Real czasem traci punkty ze słabszymi zespołami, tak jak tydzień temu gdzie chyba brakowało nieco motywacji. Kiedy jednak gra z przeciwnikami typu Valencia, Atletico czy też właśnie Sevilla (ekipy zbliżone poziomem gry, składami oraz taktyką), Real za każdym razem wychodzi z tych potyczek zwycięsko, udowadniając tym samym jak wielka różnica dzieli dwie najlepsze ekipy w Hiszpani od reszty stawki. Myślę, że także dziś, mimo iż gośćie o nic już nie walczą, to nie jako, żeby "odbić" sobie niepowodzenie w Lidze Mistrzów, przystąpią dziś do tego spotkania bardzo zmotywowani i chcący poraz kolejny potwierdzić swoją siłę, na tle mocnej przecież drużyny Sevilii. Myślę, że po zakończeniu tego "maratonu z Barceloną" Real mimo wszystko odetchnie, zrzuci z siebie tą ogromną presję i z dużą swobodą zagra w dzisiejszy wieczór, kolejny raz strzelając sporo bramek i bez najmniejszych problemów wygrywając mecz.
Ostatnia w tabeli Cracovia gra dzisiaj z dziewiątą Polonią, która wciąż ma jeszcze realne szanse na grę w europejskich pucharach. Krakowianie po nadspodziewanie dobrym początku po przerwie zimowej, teraz zdaje się wrócili do swojej "optymalnej" formy. W ostatnich trzech meczach zdobyli zaledwie jeden punkt i wygląda na to, że bardzo ciężko będzie im utrzymać się w lidze. W obozie ich przeciwników natomiast wszystko wyglądało znakomicie do ostatniej kolejki. Nowy trener, któremu wreszcie udało się poukładać zespół, co zaowocowało czteroma zwycięstwami z rzędu, co w naszej lidze jest ogromnym osiągnięciem. Tydzień temu przyszła niespodziewana porażka ze AÅ¡ląskiem, jednak Wrocławianie to specjalista od gry z mocnymi ekipami, w końcu nie dawno pokonali także Wisłę Kraków. Tak więc nie robił bym wielkiej tragedii z tego jednego przegranego meczu. Polonia, nie licząc tego meczu, ostatnio wszystkie potyczki wygrywała dość pewnie, potwierdzając wreszcie ogromny potencjał tego zespołu, który za spore pieniądze zbudował prezes Wojciechowski. Sądzę więc, że po takim zimnym prysznicu z ostatniej kolejki, dziś Polonia ponownie przystąpi w pełni zmobilizowana i będzie kontynuować świetną grę, jaką ostatnio prezentowała, co spokojnie powinno pozwolić im pokonać ostatni zespół w tabeli.
Dziś wieczorem trzeci już z czterech wielkich meczów, pierwszy w lidze mistrzów. Zarówno Barcelona, jak i może przede wszystkim Real są dużo mocniejsze na własnym stadionie niż na wyjazdach, stąd trzeba się dziś spodziewać bardziej otwartej gry gospodarzy, niż to było choćby w finale pucharu króla. Myślę, że decydującą sprawą w wyniku będą braki kadrowe Katalończyków. Owszem, dużo mówi się także o tym, że Real zagra bez Khediry, jednak Królewscy na przestrzeni całego sezonu są dużo bardziej przyzwyczajeni do zmian w składzie od swoich przeciwników. Mourinho ma bardzo bogaty wybór i praktycznie trudno jasno określić, których jedenastu piłkarzy jest najlepszych. Częste rotacje składem sprawiają, że moim zdaniem wypadnięcie Carvalho czy też właśnie Khediry nie będzie miało aż takiego wpływu na poziom zespołu. Zupełnie inaczej ma się sprawa w Barcelonie. Na przestrzeni ostatnich lat moim zdaniem rzuca się w oczy fakt, że Barcelona gra kosmiczny futbol, o ile gra w swoim najlepszym składzie. To jest świetnie działająca maszyna, idealnie zgrana, gdzie każdy z każdym świetnie się rozumie i wszyscy wiedzą dokładnie co i gdzie mają robić na boisku. Oglądając jednak wielokrotnie ich mecze nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kiedy z tej maszyny wyjmiemy jeden trybik, szczególnie jeśli jest to Xavi lub Iniesta, którego właśnie zabraknie, Barcelona bardzo dużo traci. To samo można zaobserwować również, kiedy to Bousqets cofa się do obrony (a również dziś może zajść taka potrzeba w sytuacji braku lewego obrońcy). Kiedy Messi, Villa, Pedro, Iniesta, Xavi i Bousqets grają razem, wtedy ta maszyna faktycznie działa idealnie. Kiedy jednak dziś przyjdzie im grać bez Iniesty i do tego być może bez Bousqetsa na środku, to mam spore wątpliwości czy będą w stanie poradzić sobie ze znakomicie grającym Realem. Dodając do tego fakt, iż Villa, a przede wszystkim Pedro grają w ostatnich tygodniach dużo poniżej swoich możliwości, uważam, że Barcelona ponownie będzie rozbijać się o świetnie współpracujących zawodników Realu. Jeśli chodzi natomiast o Królewskich, to zarówno w pierwszym, a szczególnie w drugim meczu mieli oni swoje szanse na strzelenie bramki, jednak brakowało skuteczności. Osobiście wierzę, że w trzecim kolejnym meczu wreszcie uda im się wykorzystać choć jedną z sytuacji i przechylić wynik spotkania na swoją korzyść, szczególnie, że po ostatnim meczu z Valencią mogą nabrać pewności siebie jeśli chodzi o wykorzystywanie bramkowych okazji.
W perspektywie jutrzejszego meczu można prawie zapomnieć, że dziś rozgrywany będzie pierwszy z półfinałów ligi mistrzów. Schalke to oczywiście zespół, którego chyba nikt nie oczekiwał w tej fazie rozgrywek. Zespół, który fatalnie spisuje się w lidze niemieckiej, na europejskich boiskach zaskoczył wszystkich. Trzeba jednak szczerze przyznać, że niemiecka drużyna nie miała jak do tej pory na swojej drodze tak klasowej drużyny jak dziś. W 1/8 udało im się pokonać Valencię, chociaż ja dalej w pamięci mam przebieg pierwszego meczu w Hiszpanii, kiedy to gospodarze spokojnie mogli uzyskać dużo korzystniejszy wynik niż 1:1, a wtedy sprawa awansu mogła by wyglądać zupełnie inaczej. Następnie Schalke pokonało Inter, choć chyba poprawniej będzie powiedzieć, że to Inter praktycznie oddał ten awans już w pierwszym meczu u siebie. Drużyna z Mediolanu zagrała bez jakiego kolwiek zaangażowania i w efekcie niemiecki klub znalazł się aż w półfinale. Dziś jednak na ich drodze zupełnie innej klasy zespół. Manchester w tym sezonie to ekipa zabójczo skuteczna. Nie grają widowiskowo ani pięknie, lecz prawie zawsze potrafią strzelić tą jedną decydującą bramkę, która daje im zwycięstwo. Również dziś spodziewam się właśnie takiego rezultatu. Obrona Valencii, czy też przede wszystkim kompletnie dziurawa obrona Interu nijak się ma do kapitalnie grającej w lidze mistrzów obrony Manchesteru, tak więc obawiam się, że tym razem wyjdzie wreszcie słabość ofensywy Schalke. Nie sądzę, aby Manchester przypuścił tutaj jakiś zdecydowany atak, to nie w ich stylu jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Spodziewam się jednak po raz kolejny, że zawodnicy znów będą w stanie wykorzystać tą jedną czy też dwie sytuacje, które z pewnością dostaną od przeciętnej obrony niemieckiej i dzięki temu odniosą wyjazdowe zwycięstwo. Podsumowując, po szalonym dwumeczu z Interem dziś Schalke zderzy się ze zdyscyplinowaną, świetnie zorganizowaną drużyną, która powinna "wypunktować" niemiecki zespół.
To spotkanie to jakby "przerywnik" dla Realu w meczach z Barceloną. Po kursach na to spotkanie od razu widać, że bukmacherzy spodziewają się odpuszczenia tego meczu przez gości i skupieniu się już na walce w Lidze Mistrzów. Faktycznie w Valenci zabraknie kilku podstawowych graczy, jednak głównie ze względu na urazy. Być może Real nie wybiegnie w najsilniejszym możliwym składzie, jednak czy Kaka albo Benzema, którzy nie wystąpili w finale Pucharu Króla, oznaczają wielkie osłabienie dla Królewskich? Raczej nie. Decydująca może być tutaj ponownie osoba Jose Mourinho. Portugalczyk zawsze był znany z tego, że dla niego każdy mecz jest ważny i nie wyobrażam sobie, aby pozwolił swoim piłkarzom na odpuszczenie tego meczu. Widzieliśmy już taką postawę trenera choćby w początkowych meczach Pucharu Króla, kiedy to w poprzednich latach Real odpuszczał takie mecze i często ponosił za to dużą cenę. W tym roku Mourinho nawet takie mecze z zespołami z niższych lig traktował bardzo poważnie i nie było mowy o rozprężeniu zespołu. Tak więc przypuszczenia, jakoby dla Realu teraz miała liczyć się już tylko Barcelona i skoro sprawa mistrzostwa już jest rozstrzygnięta to nie ma co tracić sił w takim meczu są moim zdaniem kompletnie bezpodstawne. Jestem pewny, że Mourino potraktuje ten mecz jak każdy inny, a ewentualni zmiennicy którzy wystąpią też z pewnością będą chcieli pokazać się trenerowi. Real w ostatnich tygodniach jest chyba w najlepszej formie od początku sezonu i nie chodzi tu nawet o wyniki, lecz o grę zespołu i atmosfere w drużynie. Oba te czynniki wydają się być coraz lepsze. AÅ¡rodowe zwycięstwo z pewnością dodało pewności siebie Realowi i pozwoliło wreszcie odetchnąć wszystkim w klubie. Wydaje się, że może być to punkt zwrotny dla Królewskich. Mecze z Barceloną to był zupełnie inny świat, inna gra i przede wszystkim inny poziom. Wszyscy mamy w pamięci jeszcze te dwa mecze i ich ogromną dramaturgię. Dziś wydawało by się ponownie trudny przeciwnik, jednak nie ma co porównywać tego zespołu z wielką Barceloną. Jestem przekonany że w ostatnich 7 dniach widzielismy dwie potyczki dwóch najlepszych drużyn Europy i zdecydowanie najlepszych drużyn Hiszpani (co pokazuje tabela) i z całym szacunkiem dla Valencii, ale jej poziom daleko odbiega od poziomu prezentowanego przez Barcelone i Real. Być może ten sobotni mecz to nie będzie zdecydowana i piękna wygrana Realu, jednak jak wiemy nie o to chodzi Jose Mourinho. Jemu chodzi o to aby mecz poprostu wygrać i jestem pewny, że po tak ciężkich meczach teraz dla Realu dużo łatwiejsza przeszkoda, na tle której poraz kolejny zobaczymy jak wielka jest różnica pomiędzy Realem i Barceloną, a resztą.
Ostatnio mieliśmy okazję dwukrotnie oglądać spotkania tych zespołów w pucharze polski. Dwukrotnie wygrała tam Legia. Szczególnie ostatnie spotkanie rozgrywane w tym tygodniu i zakończone wygraną Legii 4:0 pokazuje nam faworyta tego spotkania. Stołeczny klub powinien przystąpić do tego spotkania z ogromną przewagą psychlogiczną, która to może mieć kluczowe znaczenie dla wyniku. Legia od początku sezonu gra naprawdę dobrze jak na polską ligę, lecz za dobrą grą nie idą dobre wyniki. Trudno wytłumaczyć jakoś taką sytuację, jednak faktem jest, że Legioniści w ostatnich pięciu meczach ligowych zdobyli zaledwie jeden punkt! Trudno nawet w to uwierzyć. Trzeba jednak powiedzieć, że Legia nie grała tak źle, jakby na to wskazywały te kolejne porażki. Wydaje się, że cały problem był w głowach zawodników. Teraz po pierwszym od dłuższego czasu tak przekonywującym zwycięstwie właśnie z Lechią kibice mogą mieć nadzieje, że piłkarze Legii się odblokują i zaczną wreszcie wykorzystywać sytuacje, które tworzą. Ja również skłaniał bym się do takiego scenariusza. Przecież taki klub jak Legia nie może bez końca uzyskiwać tak słabe rezultaty, szczególnie kiedy potrafi rozgrywać naprawdę dobre spotkania. Myślę, że ta niemoc zostanie wreszcie zakończona dzięki zespołowi z Gdańska i po pucharowym zwycięstwie teraz czas na trzy punkty zdobyte w lidze i rozpoczęcie odrabiania strat do czołówki.
WBA było prawdziwą rewelacją ostatnich miesięcy. Notowało serię 7 meczów bez porażki, która została przerwana dopiero ostatnio przez Chelsea. Zespół dzięki temu awansował już na 11 miejsce w tabeli i może być raczej spokojny o utrzymanie w lidze. Tottenham natomiast wciąż walczy o czwarte miejsce w lidze dające oczywiście awans do Ligi Mistrzów. Aktualnie traci 2 punkty do Manchesteru City. To oczywiście sprawia, że każdy punkt jest dla gospodarzy na wagę złota, a grając na własnym boisku z ekipą ze środka tabeli trzy punkty są obowiązkiem dla takiego zespołu. Nie przypadkiem po tak dobrej serii WBA przegrało właśnie z zespołem z czołówki czyli Chelsea i to dość zdecydowanie, bo 1:3 (bramkę strzelając w ostatnich minutach z karnego). To zły prognostyk dla tego zespołu, gdyż w sobotę przyjdzie im grać na wyjeździe (Chelsea podejmowali u siebie) i to również z zespołem z czołówki, który zdaje się być jeszcze bardziej umotywowany od Chelsea. Tak więc stawiam, że gospodarze po raz kolejny w tym sezonie dobrze wykorzystają atut własnego boiska i zdecydowanie wygrają ten mecz, przedłużając swoje szanse na ponowny występ w Lidze Mistrzów.
Oczywiście w takim meczu jak ten zdarzyć może się wszystko i ciężko jest wytypować wynik, jednak moim zdaniem kursy na ten mecz za bardzo faworyzują Barcelonę. Mecze pomiędzy tymi zespołami zawsze mają swoją osobną historię, w której to wielką rolę odgrywa nastawienie psychiczne. Oba zespoły są tak znakomite, że o wyniku mogą decydować szczegóły, lub też nastawienie do tego meczu. Moim zdaniem to nastawienie będzie tym razem wyjątkowo atutem Realu. Po sobotnim meczu chyba trudno nie zgodzić się, że to Real powinien czuć się pewniej niż Barcelona. Katalończycy chyba pierwszy raz od paru lat przekonali się, że ten Real jest w stanie z nimi rywalizować jak równy z równym, że to nie jest już ten zespół który będzie popełniał seryjne błędy w obronie (tak jak to było jesienią) i który z góry można spisać na kolejną porażkę. Królewsy udowodnili w Madrycie, że nawet grając w osłabieniu są w stanie zagrozić Barcelonie i są w stanie również skutecznie bronić się przed ich atakami. Myślę, że te ostatnie fragmenty tamtego spotkania mocno podbudowały Real, a za to mogły nieco zburzyć pewność siebie Barcelony, która wyraźnie była w końcówce zagubiona i nie bardzo mogła znaleźć sposób na gospodarzy. Ta psychiczna przewaga może mieć ogromne znaczenie dzisiejszego wieczoru. Jeszcze większą rolę może spełnić tutaj głód sukcesu. Co by nie mówić, Barcelona odniosła ich już w ostatnich latach sporo, w tym sezonie także ma już zapewnione przynajmniej mistrzostwo Hiszpani. Real natomiast bez trofeum od kilku lat, teraz będzie miał wreszcie pierwszy puchar na wyciągnięcie ręki. Co by nie mówił Jose Mourinho, z pewnością jest on świadomy, że w lidze mistrzów rewanż na wyjeździe zdecydowanie utrudnia im zadanie awansu, więc gdzieś po cichu może liczyć przed tym meczem, że jest to jedyna szansa w tym sezonie na wywalczenie jakiegoś trofeum. Myślę więc, że ze strony piłkarskiej w takim meczu trudno cokolwiek przewidywać, jednak od strony mentalnej to piłkarze Królewskich będą tutaj pierwszy raz w ostatnich latach mocniejsi, a to może sprawić że wreszcie doczekamy się ich wielkiego zwycięstwa.







