W niedzielny wieczór polskiego czasu kolejne spotkanie sezonu zasadniczego NBA rozegrają Sacramento Kings i Orlando Magic. Po serii domowych meczów, Magików z Orlando czekają trudne spotkania. Czy mecz z Sacramento można do takowych zaliczyć? Moim zdaniem nie. Koszykarze Orlando Magic rozpoczeli sezon nadspodziewanie dobrze i z bilansem 5-3 zajmują wysokie miejsce na Wschodzie. Emocje dla tego klubu rozpoczęły się już przed sezonem, kiedy to niepewna była przyszłość lidera Magików, gwiazdy NBA - Dwighta Howarda. Ostatecznie popularny "Thunder" zdecydował się rozpocząć kolejny sezon razem z Orlando. Nie oznacza to jednak, że tak będzie również w kolejnych sezonach. Marzeniem Howarda jest grać o cele wyższe niż awans do playoffów i stawia sprawę jasno - jeśli nie otrzyma tego od swojego klubu to opuści Orlando, a chętnych na wielkiego centra nie brakuje. Presja wyniku w klubie z Florydy jest zatem ogromna, większa niż kiedykolwiek. Magic muszą włączyć się do walki o najwyższe cele. A aby to uczynić, nie mogą pozwolić sobie na porażki z najsłabszymi klubami tegorocznego NBA jakim niewątpliwie jest ekipa Sacramento Kings. Ich bilans to obecnie 3 wygrane i 5 przegranych chociaż mówiąc uczciwie, powinno to być raczej 2-6, gdyby nie prezent od koszykarzy z Milwaukee którzy prowadząc ponad 20 punktami, dali wydrzeć sobie zwycięstwo. Podsumowując - zwycięzcą tego meczu może być tylko Orlando Magic, czy wygrają różnicą 6 punktów? Patrząc na różnice punktów jakimi wygrywali poprzednie swoje spotkania, wydaje mi się to bardzo prawdopodobne.
Niespełna 24 godziny po ostatniej syrenie sobotniego meczu, znów przyjdzie spotkać się na lodzie zawodnikom Ottawy Senators i Philadelphii Flyers. Faworytem bukmacherów w tym spotkaniu jest ekipa Lotników i trudno się z tym nie zgodzić. Obie drużyny plasują się w "czubie" Wschodu i pewnie zmierzają do playoffów. Hokeiści z Ottawy rozegrali 42 mecze, najwięcej ze wszystkich drużyn we wschodniej konferencji, o 3 więcej od dzisiejszych rywali. Pozycja w tabeli nie jest więc w tym wypadku wyznacznikiem. Mówiąc jednak całkiem uczciwie, nie można odbierać Senatorom ambicji i woli walki. Na ostatnie 10 spotkań wygrali oni aż 7, a serię 4 zwycięstw z rzędu przerwali dopiero wczoraj hokeiści z Philadelphii, wygrywając po dogrywce 3:2. Dogrywka, no właśnie, słowo to ostatnimi czasy jest bardzo bliskie gospodarzom dzisiejszego meczu. W 10 ostatnich meczach, aż 6 razy musieli wyjeżdzać na lód na dodatkowe minuty i aż 4 razy wychodzili z tej rywalizacji zwycięsko. Każdy jednak wie, że dogrywki a tymbardziej rzuty karne w hokeju cechują się sporą losowością. To wszystko pokazuje, że gospodarze wcale nie muszą być tak silni jak pokazuje to tabela. Przejdźmy teraz do Flyers - obecnie jest to jedna z najskuteczniejszych drużyn w całej lidze, grająca piękny agresywny hokej. Po serii grudniowych porażek m.in 6-0 z Bruins, 5-1 z Lightning, zakończyli miesiąc efektownym zwycięstwem z drużyną Pingwinów z Pittsburgha. Nowy rok to już zupełnie inna gra hokeistów z Pensylwanii - wygrane z Chicago i Ottawą oraz pechowa porażka w "Zimowym Klasyku" z Rangersami (prowadzenie 2:0 i przegrana 2:3). Istotnym faktem jest także to, że Lotnicy są NUMEREM JEDEN, jeśli chodzi o zwycięstwa na wyjeździe, na 21 takich spotkań tylko 7 razy zjeżdzali z lodu jako pokonani. Podsumowując to wszystko o czym napisałem - wydaje mi się, że Flyers znów wkraczają na odpowiednią ścieżkę i przewiduję kolejną, myślę, że bardziej zdecydowaną niż w dniu wczorajszym wygraną nad Senatorami.

