Jest wiele opini na temat aktualnej dyspozycji Legii i przez to wiele scenariuszy na ten mecz. Zdecydowanym faworytem są gospodarze, jednak chyba po wcześniejszych meczach Legii w Lidze Europejskiej trudno powiedzieć, że Legia jest w tym spotkaniu bez szans. Z drugiej jednak strony ostatnia przegrana u siebie z Podbeskidziem kazała by absolutnie skreślić szanse Legii na choćby punkt. Ja osobiście wierzę jednak, że Legia podobnie jak wcześniej, przystąpi do tego meczu dużo lepiej dysponowana niż to ma miejsce na krajowym podwórku. Nadal mam w pamięci ich mecze ze Spartakiem. PSV z drugiej strony to też już nie jest tak mocny zespół jak w poprzednich sezonach. Jaki zatem będzie ten mecz? Jeśli Legia zagra tak jak w ostatni weekend, to PSV może tutaj wyrgać wysoko, jeśli jednak Legia zagra tak jak ze Spartakiem, to ma szanse przynajmniej na remis, jednak moim zdaniem remis typu 2:2 lub 3:3, a nie niższy. W trzech ostatnich meczach PSV padło aż 18 bramek. Byly to dwa wysokie zwycięstwa, ale był też remis 3:3 i właśnie jedno z tych dwóch rozwiązań jest dla mnie najbardziej prawdopodobne. Co do Legii, praktycznie w każdym z ich ostatnich spotkań padają przynajmniej 3 bramki. Legia w porównaniu do Wisły ma dużo słabszą obronę i przez to też prezentuje inny styl gry. Wisła gra często na wynik typu 1:0, Legia raczej jest świadoma tego, że może nie zachować czystego konta więc stara się atakować i strzelać bramki. Pokazały to mecze choćby z bardzo solidną przecież drużyną Spartaka, gdzie Legia strzeliła w sumie 5 bramek w 2 meczach, a sytuacji miała jeszcze więcej. Obie drużyny są w tym sezonie dość nie równe, stąd trudno przewidzieć jak skończy się ten mecz, jednak myślę, że głównie dyspozycja Legii, ale też jak widzimy ostatnie mecze PSV wskazują, że możemy tu zobaczyć sporo bramek, miejmy nadzieję że dla obu drużyn.
Po emocjach związanych z Ligą Mistrzów czas na Ligę Europejską. W omawianym spotkaniu zagrają ze sobą dwie drużyny, które do tej pory mają za sobą udany początek sezonu. Gospodarze są po 9 kolejkach nadal niepokonani w lidze ukraińskiej, lecz mimo wszystko wiemy że poziom tamtej ligi nie jest najmocniejszy. W Europie już tak dobrze się nie spisywali. Wygrali wprawdzie z Litexem, lecz wcześniej w eliminacjach Ligi Mistrzów dwukrotnie zostali pokonani przez Rubin Kazań. Stoke z kolei spokojnie można nazwać jedną z rewelacji tego sezonu. Odniosło komplet czterech zwycięstw w eliminacjach do fazy grupowej (co jak wiemy nie zdarza się zbyt często), a w lidze zgromadzili 10pkt w 4 meczach! W sumie w ciągu 8 spotkań stracili zaledwie dwie bramki. Z taką formą piłkarze z Angli spokojnie mogą patrzeć na awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej, a w dzisiejszym meczu mogą jak najbardziej liczyć na korzystny wynik, może nawet zwycięstwo. Dynamo pokazało, że w europejskich rozgrywkach nie jest już tak mocne jak u siebie w kraju, natomiast Stoke na tle zdecydowanie mocniejszych rwali w swojej lidze pokazało, że jest bardzo mocne i myślę, że po dzisiejszym wieczorze nadal będzie drużyną niepokonaną. Ogólnie w tym meczu pachnie mi remisem 0:0 lub 1:1, bo obie drużyny grają raczej solidnie w obronie, lecz jeśli ktoś ma tu odnieść zwycięstwo to moim zdaniem zdecydowanie prędzej goście niż gospodarze.
Debiut Manchesteru w Lidze Mistrzów, jednak będzie to chyba jedyny argument przemawiający tego wieczoru na korzyść Napoli. Choć z drugiej strony większość piłkarzy drużyny angielskiej już występowała w tych rozgrywkach z innymi klubami, tak więc prawdę mówiąc, nie jest to taki typowy debiutant. Wszyscy znamy przypadek Manchesteru City, klubu z nieograniczoną gotówką, który od kilku lat staje się przez to coraz mocniejszy. Już przed rokiem prezentował się dobrze, bo przecież udało mu się awansować do Ligi Mistrzów, jednak tegoroczna dyspozycja jest już chyba wreszcie tym, o co chodziło właścicielom klubu. Po kolejnych transferach, na czele z Aguero, Manchester jest w tym sezonie niezwykle silną drużyną, która na początek zanotowała komplet 4 zwycięstw w lidze i to zwycięstw nie przypadkwoych, lecz bardzo przekonujących. Klub potwierdził więc, że wreszcie za wielkimi piłkarzami idzie także już wielka gra i dziś na własnym stadionie nie powinien mieć najmniejszych problemów z przeciwnikiem. Napoli bowiem po pierwsze ma za sobą dopiero jeden występ w lidze więc brak im z pewnością rytmu meczowego. Po drugie i ważniejsze nie jest to drużyna włoska z najwyższej półki. Owszem zajeli miejsce premiowane awansem w poprzednim roku, jednak wydaje się, że zespoły typu Roma czy też Juventus mogły by napsuć więcej krwi takiemu Manchesterowi niż Napoli. Być może jest to dobra drużyna ligowa, potrafiąca grać i wygrywać ze słabszymi od siebie (co potwierdzili w pierwszej kolejce Serie A), jednak nie widzę w niej żadnych argumentów, które mogli by przeciwstawić dzisiejszego wieczoru rozpędzonym gospodarzom. Wystarczy wspomnieć nie tak dawno rozegrany mecz z Barceloną, mimo iż towarzyski i Barcelona z pewnością nie była zaangażowana na 100%, to Katalończycy wygrali aż 5:0. To tylko potwierdza, że Napoli z tymi najmocniejszymi i pełnymi gwiazd drużynami ma raczej małe szanse i dziś mogą tylko mieć nadzieję, że nie skończą podobnie jak nie dawno Tottenham.
Majowy finał Ligi Mistrzów rozegrany będzie właśnie w Monachium, więc klub ten w tym sezonie powinien mieć jeszcze większą motywację, aby do niego awansować. Nie brak głosów ekspertów, że po Barcelonie i Realu to właśnie Niemcy są trzecią siłą tegorocznej Ligi Mistrzów. Zgadzam się z tą opinią, warunek jest tylko jeden - muszą omijać ich kontuzje. Jeśli zaś będą grać w podstawowym składzie, to z pewnością ich potencjał jest ogromny i wydaje się, że po zmianie trenera, który wyraźnie przeszkadzał graczom, w tym sezonie Bawarczycy mogą być naprawdę groźni dla najlepszych. Dziś wprawdzie grają mecz wyjazdowy i być może w normalnych okolicznościach z takim klubem jak Villarereal wystarczyłby im remis, jednak w takiej grupie do jakiej trafili może liczyć się każdy punkt. Jest to zdecydowanie najmocniejsza i najbardziej wyrównana grupa na papierze, jednak mimo wszystko mam wątpliwości czy Villarereal i Napoli będą w stanie nawiązać walkę z Manchesterem i Bayernem. Mimo wszystko jednak Ci dwa faworyci muszą uważać. Dodatkowo myślę, że jeśli Bawarczykom tak wyjątkowo zależy na tym finale Ligi Mistrzów, to zrobią wszystko żeby zaraz w pierwszej rundzie pucharowej nie trafić na Real albo Barcelonę, które (mimo remisu Barcelony) powinny zająć bez problemu pierwsze miejsce w swoich grupach. Zatem myślę, że Niemcom nie wystarczy tutaj awans obok Manchesteru, będą chcieli także za wszelką cenę zająć pierwsze miejsce w grupie. A to z kolei już nie będzie takie łatwe zadanie bo Manchester spisuje się przecież znakomicie. Myślę więc, że mimo tej pozornie wyrównanej grupy to jednak Bayern będzie grał w każdym meczu z tymi dwoma mimo wszystko słabszymi ekipami o komplet punktów, bo tylko to pozwoli im walczyć o pierwsze miejsce w grupie. Hiszpanie natomiast w poprzednim sezonie byli bardzo mocni, jednak teraz po odejściu kilku piłkarzy są wyraźnie słabsi i niech porażka 0:5 z Barceloną na inaugurację La Liga o tym świadczy. Pamiętamy przecież dobrze, że mało brakowało a Hiszpanów zabrakło by w tej fazie rozgrywek, po sensacyjnej przegranej w Odense. Te dwa mecze kwalifikacyjne najlepiej pokazały, że Villarreal nie jest już tą samą mocną drużyną co przed rokiem i być może dzisiaj 0:5 nie przegra, być może będzie toczyło w miarę równy mecz, jednak wydaje się, że siła Bayernu w ofensywie jest tak duża, (a pewność siebie po ostatnim pogromie w Bundeslidze także powinna wzrosnąć) że dzisiejszego wieczoru spokojnie powinni poradzić sobie z Hiszpanami.
Real to obok Barcelony największy faworyt całej Ligi Mistrzów. Królewscy są zespołem dużo mocniejszym niż przed rokiem, kiedy to już przecież świetnie radzili sobie w tych rozgrywkach. Real indywidualnie ma chyba zdecydowanie największy potencjał w ataku ze wszystkich ekip. Problem polegał tylko na tym, aby ten potencjał dobrze wykorzystać i wydaje się, że od początku tego sezonu to się znakomicie udaje. Wiemy już na przykładzie poprzedniego sezonu, że dla Hiszpanów strzelenie w meczu 4 bramek to nie był wielki wyczyn. Oczywiście można także liczyć, że Dinamo będzie na własnym boisku dążyło do choćby honorowej bramki i być może ten cel przy odrobinie szczęścia uda się zrealizować, jednak nawet gdyby obrona Realu przez cały mecz zagrała skoncentrowanie i bezbłędnie, to mimo wszystko są wielkie szanse, że przynajmniej cztery bramki padną ze strony gości. Real grał bardzo skutecznie w meczach przed sezonowych, również dużo lepiej niż przed rokiem jeśli chodzi o atak zaprezentował się w dwumeczu z Barceloną, a sezon rozpoczął od wbicia 4 bramek Getafe i to mimo iż był to dość słaby mecz w wykonaniu Królewskich. Przy całym szacunku dla Dinama trudno przypuszczać, aby byli oni w stanie zaprezentować poziom lepszy niż to widzimy na boiskach Primera Divison. Real ma to do siebie, że szczególnie z tymi słabszymi zespołami potrafi, a w zasadzie można by powiedzieć ma w zwyczaju wygrywać bardzo wysoko. Wynika to głównie z umiejętności indywidualnych piłkarzy ofensywnych. Ekipy typu Barcelona czy też Manchester grają bardziej zespołowo i czasem przeciwnikom udaje się ich skutecznie powstrzymywać przez długi czas, stąd nie zawsze wygrywają tak pewnie i spokojnie. Real natomiast w dużo większym stopniu stawia na indywidualne akcje swoich graczy, co oczywiście czasem z takimi rwalami jak Barcelona czy też w przyszłości inne czołowe ekipy starego kontynentu może stanowić problem, jednak z dużo słabszymi przeciwnikami, gdzie brak klasowych obrońców, piłkarze Realu czują się jak ryby w wodzie i bez problemu dryblingami mijają obronę rwali i kończą akcje bramkami. A gdy wynik jest już wysoki i wchodzą rezerwowi, to przeważnie nie są oni osłabieniem zespołu i stwarzają kolejne okazje bramkowe. Tutaj widziałbym główne przyczyny tylu strzelanych bramek przez Real i tutaj upatrywałbym szansy, że także dziś z niedoświadczonymi obrońcami Dinama gracze Realu będą sobie bez problemu radzić i jeśli wykorzystają choć część swoich sytuacji, to z pewnością zobaczymy tutaj bardzo wysokie zwycięstwo gości. W razie gdyby swój licznik Real zatrzymał na 3 bramkach (bo w mniej już chyba trudno uwierzyć), to zawsze jest też jak mówię szansa, że gospodarze nie mający już nic do stracenia pokuszą się o strzelenie honorowej bramki, która z pewnością powinna być ich szczytem marzeń przed tym meczem.
Dziś przed nami inauguracja Ligi Mistrzów i kilka ciekawych spotkań na początek. W Londynie rywalizacja angielsko-niemiecka i faworyt jest chyba tylko jeden. Oczywiście Bayer to zespół jak na Niemcy przystało bardzo solidny, który dobrze zaczął tegoroczny sezon, jednak mimo wszystko wydaje się, że nie jest to drużyna mogąca zagrozić tym najlepszym. Brak w niej gwiazd będących w wysokiej formie, brak piłkarzy, którzy mogli by przechylić dziś szalę zwycięstwa na stronę gości. Chelsea natomiast (o czym pisałem parę dni temu w ich analizie) ropoczeła ten sezon nie tak mocno jak to bywało w poprzednich latach, nie gromi przeciwników wieloma bramkami, jednak gra bardzo efektywnie. Można ich krytykować, że przy takim składzie nie grają zbyt efektownie i nie wykorzystują do końca swojego potencjału, jednak mają piłkarzy, którzy potrafią zapewnić zwycięstwo i to praktycznie oglądamy w każdym ich meczu od początku sezonu angielskiej ligi. Trochę przypomina mi to sytuację Manchesteru United z poprzedniego roku. Też grali mało przekonująco i byli krytykowani, jednak przeważnie jednak kończyli mecze zwycięstwami i ich regularność robiła duże wrażenie. Myślę, że teraz Chelsea, nauczona porażkami z poprzednich lat, i mająca na ławce świetnego taktyka z Portugalii, postanowiła rozpocząc sezon nieco spokojniej i bardziej skupić się na solidnej grze pozwalającej wygrywać mecze, nawet jeśli będą to minimalne zwycięstwa. Warto również dodać ciekawostke, że nie tylko w Polsce kluby mają problemy, aby udanie połączyć grę w kraju z grą w Europie. Zatem po bardzo dobrych ostatnich meczach w Bundeslidze, mam spore wątpliwości, czy Bayer będzie równie skuteczny w Lidze Mistrzów.
To jeden z tych meczy, w których od razu po przeczytaniu nazw drużyn kojarzy nam się jedno - atak. FC Porto miało przed rokiem wręcz wymarzony sezon. Kompletnie zdominowało krajową ligę, a dodatkowo wygrało Ligę Europejską i to w znakomitym stylu. Przez cały sezon prezentowali ofensywną i bardzo skuteczną grę. Teraz odpadł im wprawdzie główny egzekutor - Falcao, oraz główny architekt tej gry czyli trener, jednak jego miejsce zajął dotychczasowy asystent, który wyraźnie kontynuuje filozofię poprzednika, a w miejsce Falcao przyszło kilku interesujących zawodników. Po za tym skład praktycznie się nie zmienił i to może być duży atut Porto, które już w meczu z Barceloną pokazało, że chyba wcale nie jest słabszą drużyną niż rok temu. Szachtar natomiast wszyscy świetnie pamiętamy z poprzednich rozgrywek, gdzie doszli do ćwierćfinału. Chyba jeszcze bardziej niż Porto są oni kojarzeni przede wszystkim ze znakomitym atakiem. Praktycznie każdy ich mecz przed rokiem kończył się wieloma bramkami i był gratką dla kibiców. Czy zatem w spotkaniu dwóch drużyn, które z natury są nastawione na atak powinno paść dużo bramek? Jak wiemy, nie zawsze tak się dzieje, jednak mimo wszystko zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest takie właśnie rozwiązanie, niż zachowawcza gra obu zespołów. Jest to dopiero pierwsza kolejka grupowa i nie ma mowy o żadnej kalkulacji, myślę że obie drużyny będą chciały grać swoją piłkę, a to da nam kolejny znakomity i pełen bramek mecz.
Zdecydowanym faworytem tego meczu są gospodarze. PSG jest kolejnym klubem przejętym przez bogatych ludzi, którzy marzą o sukcesach na piłkarskich stadionach. Oczywiście ta drużyna jest dopiero w budowie, jednak zatrudnienie wielu graczy wysokiej klasy sprawiło, że już w tym sezonie Paryżanie są typowani do walki o tytuł. Początek rozgrywek tego nie potwierdził, bowiem najpierw sensacyjnie przegrali u siebie, a następnie tylko zremisowali na wyjeżdzie. Potem przyszły jednak dwie ligowe wygrane, a przy okazji także awans do fazy grupej Ligi Europejskiej i atmosfera w zespole zdecydowanie się poprawiła. W takich drużynach jak ta, gdzie przed sezonem sprowadzonych zostaje wielu dobrych graczy jest oczywistą rzeczą, że na zgranie się potrzeba czasu i z każdym meczem powinno to wyglądać co raz lepiej. Tak właśnie sie dzieje w przypadku gospodarzy. W ataku coraz lepiej rozumieją się dwie nowe gwiazdy: Pastore i Gameiro, co gwarantuje wiele sytuacji bramkowych. Do tej pory większym problemem była chyba obrona, która żadnego meczu nie zakończyła z czystym kontem, jednak w tym celu sprowadzono do klubu znakomitego obrońcę Urugwajskiego Diego Lugano, który potrafił znakomicie dyrygować obroną w reprezentacji swojego kraju i wydaje się, że będzie idealnym kandydatem na lidera w niepewnej do tej pory obronie PSG. Dziś spodziewany jest jego debiut, więc może pierwszy raz w tym sezonie uda się zachować czyste konto. Jest to możliwe tym bardziej, że dziś przeciwnik raczej nie zbyt wymagający. Do tej pory wszystkie cztery mecze Brest zremisowało, lecz poza remisem z Lyonem w pozostałych przypadkach trudno uznać to za wielki sukces. Dziś goście będą dodatkowo bardzo osłabieni kadrowo. Wydaje się więc, że coraz lepiej dysponowane PSG, ze znaczącym wzmocnieniem w lini obrony będzie dziś miało zdecydowaną przewagę nad mającymi problemy kadrowe goścmi, a duet Pastore/Gameiro powinien zapewnić odpowiednie wykorzystanie tej przewagi i odniesienie wysokiego zwycięstwa.
Gospodarze inaugurują rozgrywki ligowe jeśli chodzi o własne boisko i to właśnie wydaje się być ich głównym atutem. W poprzednim sezonie stał się to niemal mityczny stadion, na którym przegrywały takie zespoły jak Valencia, Sevilla, Villareal, a nawet sam Real Madryt! Praktycznie oprócz Barcelony cała czołówka ligi. Magia tego stadionu była wielokrotnie poruszana podczas poprzedniego sezonu i jeśli przez wakacje nic się nie zmieniło, to także dziś wieczorem gospodarze powinni być faworytem tego spotkania. Sporting Gijon to z kolei drużyna, którą ja osobiście kojarze głównie z tego, że w poprzednich latach potrafiała sprawiać dużo problemów czołowym zespołom, nawet Barcelonie i Realowi, nie wiadomo praktycznie skąd się to brało, gdyż kadrowo jest to cały czas słaby zespół, co potwierdzało się w pozostałych meczach. Goście praktycznie co roku walczą o utrzymanie i wydaje się, że także w tym sezonie cele nie będą wyższe, co chyba potwierdza już pierwsza kolejka, gdzie u siebie przegrali z Sociedad. Być może kolejny raz będą potrafili w znany tylko sobie sposób sprawiać problemy czołowym ekipom, jednak widać, że w meczach teoretycznie łatwiejszych ciężko im idzie. Osasuna dla odmiany dość dobrze zaczeła sezon, bo tak można przyjąć wyjazdowy remis z Atletico Madryt. Teraz debiut przed własną publicznością i okazja na wykorzystanie tej wyjątkowej w tym przypadku przewagi własnego stadionu, która powinna pozwolić odnieść gospodarzom pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Bardzo ciekawy i trudny do wytypowania mecz na zakończenie kolejki Bundesligi. Obie drużyny są bardzo nierówne i w zasadzie trudno przed rozpoczęciem spotkania przewidzieć, z jakiej strony dziś się pokażą. Jedno jest jednak dla nich charakterystyczne w tym sezonie. Jak grają dobrze, to wygrywają zdecydowanie, jak grają źle, to zdecydowanie przegrywają. Schalke miało słabe mecze, jak choćby wyjazdowa porażka w Finalndii, czy też porażka na początku sezonu, jednak kiedy grali na miarę swoich możlwości, to potrafili odnośić wysokie zwycięstwa, jak choćby 4:2 i 5:1 w Bundeslidze, czy też nawet 6:1 w rewanżu z Finami. Schalke ma dość dobrą formację ofensywną, z Huntelaarem na czele, który w tym sezonie wreszcie zaczął pokazywać to do czego przyzwyczaił kibiców jeszcze w Amsterdamie. Tak więc z pewnością jeśli drużyna dobrze wejdzie w mecz, to jest w stanie tutaj kolejny raz strzelić kilka bramek. Wolfsburg w pierwszym meczu sezonu wygrał 3:0 i wydawało się, że ten zespół wróci do skutecznej gry z wywalczyli mistrzostwo kraju. Potem jeszcze dobry, choć przegrany mecz z Bayernem, a następnie dwie zaskakujące i wysokie przegrane 1:4 i 0:3 z drużynami zdecydowanie w ich zasięgu. Zatem trudno powiedzieć, czy dziś zobaczymy kolejny raz ten słaby Wolfsburg czy też ten, na który liczą pewnie kibice gospodarzy. Podobnie ma się to z drużyną gości, która w poprzednim sezonie wiele razy zawodziła w lidze i także w tym pokazała już, że nie zawsze mecze im wychodzą. Jednak w każdym ze scenariuszy wydaje się, że zobaczymy dziś sporo bramek. Albo Schalke zagra na poziomie z ostatnich meczy i wtedy ma szansę odnieść ponownie wysokie zwycięstwo, albo też zagra kolejy słaby mecz, a wtedy widzę szansę na wysokie zwycięstwo gospodarzy.









